Podatek cukrowy zmniejsza ochotę na słodkie co nieco
Wraca pomysł wprowadzenia nowej daniny. Dowody na jej prozdrowotne działanie nie są jednak jednoznaczne
Pomysł podatku cukrowego w Polsce jest zawieszony w prawnej próżni. Jego wprowadzenie wraz z początkiem przyszłego roku przewiduje ustawa antycovidowa, czyli akt prawny będący zbiorem różnych regulacji powstałych w związku z pandemią koronawirusa. Problem polega jednak na tym, że zapis o nowej daninie nowelizuje ustawę, której jeszcze nie przyjął Sejm. Innymi słowy mówiąc, odnosi się do nieistniejącego aktu prawnego. Chodzi o ustawę promującą prozdrowotne wybory konsumentów, która wprowadzała podatek cukrowy od 1 lipca.
Bez względu na bałagan prawny, jaki powstał w związku z dopisaniem do jednego aktu prawnego zapisu nowelizującego inny, nieistniejący akt prawny, można zadać pytanie, czy podatek cukrowy w ogóle działa, tzn. czy jego wprowadzenie przekłada się na zdrowie ludności. Przykłady z innych krajów, które przeanalizował DGP, nie są jednoznaczne. Łącznie podatek obowiązuje w ok. 40 państwach i terytoriach, czasem bardzo odległych, jak Kiribati. Przyjmuje różną formę. Czasem podstawą do jego naliczania jest zawartość cukru, czasem cena produktu, a czasem – jak w Indiach – ma postać podwyższonego VAT na wybrane produkty.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.