Danina uderza szerzej
Nie tylko media protestują przeciwko projektowanej ustawie o dodatkowych przychodach. – To przejaw dyskryminacji, a nie solidarności w walce z pandemią – słychać od przedstawicieli innych branż.
Rząd przekonuje, że celem projektu ustawy jest wprowadzenie do porządku prawnego składek od reklamy internetowej i konwencjonalnej, z których „wpływy zasilą fundusze w szczególny sposób zaangażowane w usuwanie skutków epidemii SARS-CoV-2”. Zdaniem przedstawicieli mediów to jednak nic innego, jak próba uderzenia w niezależne dziennikarstwo. Przeciwko tym planom protestują też inni. W ustawie zaproponowano zamknięty katalog towarów, których reklama objęta będzie podwyższoną stawką składki. Chodzi o produkty lecznicze, suplementy diety, wyroby medyczne i napoje z dodatkiem substancji słodzących. Dziś przedstawiciele producentów z tych branż nie zostawiają na projekcie suchej nitki.
– Wolę zakładać, że to błąd lub że ktoś nie zauważył, że w tak szerokiej grupie produktów znajdują się też wyroby na zlecenie, jak pieluchomajtki, protezy, cewniki, wózki dla niepełnosprawnych, pompy insulinowe. Rzeczy niezbędne dla osób niepełnosprawnych, chorych przewlekle – mówi Patryk Sucharda, wiceprezes Ogólnopolskiej Izby Wyrobów Medycznych. Widzi kilka rozwiązań, które jego branża przekaże resortowi finansów do 16 lutego (wtedy mija krótki termin konsultacji). Przede wszystkim porzucenie prac nad ustawą albo wyłączenie z niej wszystkich wyrobów będących w koszyku świadczeń gwarantowanych NFZ. – Te rzeczy, z małymi wyjątkami, nie są powszechnie reklamowane w dużych stacjach TV, radiowych czy głównych mediach. Zmiana nie wiązałaby się więc z dużymi stratami finansowymi z tytułu składek do NFZ czy Narodowego Funduszu Ochrony Zabytków.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.