Hazardziści w internecie unikają podatków
– To prawda, że ustawa o grach i zakładach wzajemnych w żadnym, nawet najmniejszym zakresie, nie reguluje kwestii hazardu internetowego.
– Owszem. Obecnie w internecie dostępne są dwa rozwiązania dla zakładów. Pierwsze to gry oferowane przez zagraniczne firmy, które nie podlegają pod polskie przepisy i nie płacą podatków. Drugi segment dotyczy polskich firm, które działają na podstawie ustawy o grach i zakładach wzajemnych i które próbują zmieścić się w ramach prawa.
– Tak.
– Ustawa reguluje konkretne zachowania. Generalnie wymaga się, aby zakład był przyjmowany w punkcie przyjmowania zakładów, grający musi mieć skończone 18 lat, od wniesionych zakładów firmy zobowiązane są odprowadzać 10-proc. podatek oraz sprzedawcy w punktach przyjmowania zakładów muszą mieć ukończone specjalne egzaminy. To najważniejsze obszary objęte prawem.
– W związku z tym znaleźliśmy formułę, która polega na tym, że zakład rzeczywiście zawierany jest w punkcie przyjmowania zakładów, ale można go doprecyzować przez internet. Czyli wszystkie wymogi ustawowe są spełnione, a jednocześnie wykorzystujemy nowy kanał dystrybucji.
– To szczegółowe określenie wyniku przez gracza dla zakładu, który wcześniej został zakupiony w punkcie przyjmowania zakładów. Czyli w momencie zakupu spółka spełnia wymogi wynikające z ustawy, m.in. obowiązek naliczenia 10-proc. podatku od wniesionej stawki oraz weryfikacja pełnoletniości uczestnika.
– Procedura nie została zakwestionowana, ponieważ jest zgodna z ustawą. Działamy tak już ponad pół roku.
– Ich działalność nie mieści się w ramach obowiązującego prawa polskiego. Gdyby np. polska firma w celu obejścia obowiązku podatkowego oferowała usługi na takich zasadach, łamałaby prawo.
– Należy uznać ten kanał za istniejący. Nie sądzę, aby zmiana ustawy była konieczna. Wystarczy stosować modele podobne do naszego, z którego Skarb Państwa czerpie korzyści w postaci wpływów z podatku do budżetu państwa przy zachowaniu kontroli wieku uczestników gry, a więc spełniony jest również aspekt społeczny.
– Wydaje się, że tak, jednak z działań resortu finansów można odnieść wrażenie, że nie mają pomysłu, jak to zrobić. My z kolei proponujemy konkretne rozwiązania.
– Płacimy podatek od całej kwoty wpłaconej w punkcie, czyli przyjmujemy cały zakład jako zawarty i od tego odprowadzamy podatek od gier.
– Absolutnie nie. Jeśli dopłaty zostaną wprowadzone, będzie to koniec całej branży, nie tylko zakładów wzajemnych, ale też automatów i kasyn. To już szósta w tym roku próba ministra finansów wprowadzenia dopłat. Mamy nadzieję, że resort jednak wycofa się z tego pomysłu. W tym przypadku cała branża ma jedno stanowisko.
– W celu zwiększenia wpływów do budżetu podatki powinno się obniżać, a nie podnosić. Jeśli to podejście w Polsce się nie zmieni, coraz więcej firm będzie zarejestrowanych za granicą.
– Z kontroli grających. Wszyscy gracze, którzy korzystają z usług zagranicznych firm organizujących gry i zakłady w internecie, nie płacą podatków od wygranych. A są to naprawdę duże kwoty, sięgające nawet kilku miliardów złotych.
– Nie prowadzimy rejestrów, ale można to łatwo sprawdzić. Wystarczy poprosić np. nadzór finansowy, aby ten przysłał dane o przeprowadzonych transakcjach z banków firm bukmacherskich.
– Nie są. Polska, jeśli chodzi o wydatki na hazard na głowę jednego mieszkańca, jest na jednym z ostatnich miejsc w Europie.
Organizator zakładów wzajemnych w Polsce od 1992 roku. Większościowym udziałowcem spółki od 2005 roku jest międzynarodowa grupa INTRALOT
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.