Wojna o złoto, którego już nie ma
W Złotym Stoku toczy się wojna o kopalnię złota. I nikomu nie przeszkadza, że cennego kruszcu nie widziano tam od niemal pół wieku.
Walczący to burmistrz trzytysięcznego miasteczka Stanisław Gołębiowski i Elżbieta Szumska, właścicielka 65 proc. spółki zarządzającej nieczynną sztolnią (reszta należy do gminy). Dziś to unikalna w Polsce podziemna trasa turystyczna w sezonie zatrudniająca 70 osób.
Amunicją w tej wojnie są podatki. W zeszłym roku zapadła decyzja - kopalnia ma płacić dodatkowe podatki od nieruchomości - oprócz biur, hotelu, restauracji obciążono jeszcze... podziemne chodniki. Rzeczoznawca wymierzył je i wycenił na 2 mln zł. Miasto domaga się dwuprocentowego podatku (ok. 40 tys. zł) za pięć lat wstecz. Takich podatków, jak utrzymuje Szumska, inne wyrobiska i trasy podziemne w Polsce nie płacą. - Burmistrz chce przejąć kopalnię - alarmuje Szumska. - A po co miałbym to zrobić - ripostuje Gołębiowski i dodaje, że chce tylko, by kopalnia zaczęła działać jak każda spółka prawa handlowego. Teraz jej majątek wydzierżawił sobie większościowy udziałowiec, czyli firma Aurum Elżbieta Szumska. Sama kopalnia jako spółka jest martwa, wykazuje 2 tys. zł zysku rocznie - tłumaczy "DGP" Gołębiowski.
Kopalnię w Złotym Stoku co roku zwiedza 165 tysięcy osób, które nawet nie podejrzewają, że poruszają się w polu działań wojennych.
mm
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu