Podatek bankowy - od ściany do ściany
Niedawno resort finansów poinformował o rezygnacji z prac nad wprowadzeniem w Polsce tzw. podatku bankowego, czyli dodatkowej opłaty pobieranej od banków - niezależnie od podatku dochodowego od osób prawnych. Decyzja ta jest związana z kalendarzem wyborczym, nie ma bowiem możliwości, aby projekt ewentualnej ustawy o takim podatku został uchwalony podczas obecnej kadencji Sejmu. Aby jednak wiadomość ta nie stała się beczką miodu na bankowe serca, resort finansów - ustami rzecznika prasowego - postanowił dodać do niej przysłowiową łyżkę dziegciu, stwierdzając, że ta decyzja nie wyklucza powrotu do prac nad projektem ustawy o podatku bankowym.
Warto więc przypomnieć, jaka była geneza tego pomysłu. Propozycje dodatkowego opodatkowania banków pojawiły się w kilku państwach zaraz po wybuchu światowego kryzysu finansowego jesienią 2008 roku, w myśl logiki: banki są winne kryzysowi, więc niech zapłacą za jego skutki, a przynajmniej niech sfinansują mechanizmy zabezpieczające przed ewentualnymi kolejnymi kryzysami. Pomysł ten ochoczo podchwyciły rządy niemiecki i francuski. Rząd niemiecki przyjął projekt ustawy o podatku bankowym i chce promować pomysł opodatkowania banków w całej Unii Europejskiej, tak aby banki niemieckie nie stały się mniej konkurencyjne wobec innych. Wprowadzenie podatku tylko w pojedynczych krajach byłoby bowiem bezpośrednim uprzywilejowaniem instytucji finansowych w innych państwach Unii Europejskiej. Wsparcie dla podobnej inicjatywy - w tonie tzw. harmonizacji polityki fiskalnej w Europie - wyraził rząd francuski, a wprowadzenie podatku od instytucji finansowych zapowiedziały, względnie rozważają, także inne państwa, a Węgry i Wielka Brytania już go wprowadziły.
W Polsce, zgodnie z wcześniejszymi informacjami, podatek bankowy nie miał służyć zasileniu budżetu, lecz w założeniach miał być finansową podstawą swoistego bufora bezpieczeństwa, czyli rodzajem opłaty ostrożnościowej uiszczanej przez niektóre instytucje prowadzące działalność bankową. Środki pochodzące z tego podatku nie trafiałyby do budżetu państwa, lecz miałyby zasilać specjalny fundusz stabilizacyjny - w ramach Bankowego Funduszu Gwarancyjnego (BFG). Fundusz taki miałby wzmocnić stabilność finansową sektora instytucji finansowych prowadzących działalność depozytowo-kredytową w Polsce oraz rolę BFG. Fundusz miałby być zasilany przez banki krajowe, oddziały instytucji kredytowych, oddziały banków zagranicznych oraz SKOK-i. Środki wpłacane przez te instytucje byłyby daniną, która w założeniu miałaby zabezpieczać banki oraz klientów, a także zwiększać możliwości wsparcia ze strony BFG. W szczególności nowy podatek bankowy miałby być wyliczany od wielkości pasywów pomniejszanych o wysokości funduszy podstawowych oraz sumy środków gwarantowanych przez BFG. Oznaczałoby to, że banki miałyby płacić podatek od kredytów, na które nie mają pokrycia w depozytach i funduszach własnych. Wpływy z tego podatku nie powinny przekroczyć wpłat od banków do BFG za 2010 rok, czyli ok. 720 mln zł.
Banki - jak można się spodziewać - szybko przerzuciłyby ekonomiczne obciążenia wynikające z nowego podatku na swoich klientów. Wydaje się więc, że niezależnie od racjonalnych celów ogólnych nowy podatek - per saldo zwiększający fiskalne obciążenia banków - może grozić ograniczeniem akcji kredytowej, a także obciążyć klientów. W pewnych sytuacjach może także doprowadzić do negatywnych wyników finansowych w małych bankach. Niepotrzebne jest więc podejmowanie działań, które są wątpliwe ekonomicznie, a następnie ogłaszanie odwrotu od tych koncepcji, nie dlatego że są wątpliwe, lecz z powodu braku czasu w procesie legislacyjnym...
Tego rodzaju swoiste bieganie od ściany do ściany nie służy stabilności ani systemu bankowego, ani systemu podatkowego.
@RY1@i02/2011/152/i02.2011.152.086.002a.001.jpg@RY2@
Dr Janusz Fiszer, Kancelaria Prawna White & Case/Uniwersytet Warszawski
em
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu