Nowa definicja budowli to wyższe podatki
@RY1@i02/2016/131/i02.2016.131.18300210c.802.jpg@RY2@
Beata Wiszniewska dyrektor generalny Polskiej Izby Gospodarczej Energetyki Odnawialnej i Rozproszonej
Jakie skutki dla branży niesie nowa ustawa?
Elektrownie wiatrowe rozwijały się do tej pory relatywnie dobrze, bo system wsparcia promował najtańsze rozwiązania - takie właśnie jak wiatraki. W nowej ustawie wiatrakowej wprowadzone zostały zapisy powodujące, że podatek od nieruchomości wzrośnie trzy-, czterokrotnie. Przy czym dodatkowe obciążenie stosuje się dyskryminująco jedynie do elektrowni wiatrowych, a nie innych źródeł energii.
Dodatkowo na rynku zielonych certyfikatów od kilku lat panuje kryzys. Kiedy większość inwestorów wykładała pieniądze na wiatraki, to zielone certyfikaty kosztowały po 200-300 zł. Od kilku lat ta cena spadała, ostatnio nawet poniżej 70 zł, ze względu na rosnącą nadpodaż certyfikatów oraz niedostateczny obowiązek ich umarzania. Rząd od 2013 roku deklarował chęć naprawy sytuacji, ale to się nie stało. W naszej opinii nowe przepisy i brak ingerencji na rynku zielonych certyfikatów mają na celu zahamowanie rozwoju elektrowni wiatrowych.
Jakie następstwa będą najbardziej dotkliwe?
W odniesieniu do przyszłych inwestycji krzywdzące są chociażby przepisy dotyczące minimalnej odległości wiatraków od domostw, terenów chronionych i lasów. To sprawia, że znalezienie odpowiedniej lokalizacji jest dużym wyzwaniem. A nawet jeśli już się uda, to z uwagi na obowiązujące przepisy o minimalnej odległości wiatraków od siebie miejsca wystarczyć może na zaledwie jeden.
Ponadto zmieniono w ustawie definicję budowli w odniesieniu do elektrowni wiatrowej. Ta zmiana sprawia, że podstawą do naliczania podatku od nieruchomości (także dla istniejących instalacji) są nie tylko maszt i fundamenty, czyli części rzeczywiście budowlane, lecz także części techniczne, takie jak generator, wirnik ze śmigłami, układ sterowania i inne części wiatraka. Ministerstwo Finansów już wydało nawet odpowiednią interpretację w tej sprawie. To spowoduje nawet czterokrotny wzrost podatku. Odnawialne źródła energii maja tę cechę, że trzeba w nie zainwestować i długo się czeka na zwrot tej inwestycji.
Czyli inwestorów czekają ciężkie czasy?
Sytuacja może być o wiele poważniejsza. Wysokie podatki spowodują bowiem drastyczne obniżenie rentowności przedsięwzięć, a trzeba pamiętać, że elektrownie wiatrowe są finansowane przede wszystkim z kredytów komercyjnych. Wkrótce może się zatem okazać, że rozpocznie się proces wywłaszczania i banki będą przejmować te instalacje, skoro inwestorzy nie są w stanie pokryć kosztów kredytów.
Jak przedsiębiorcy mogą się zatem chronić przed nowymi regulacjami?
Wciąż się nad tym zastanawiamy. Do tej pory nikt w branży nie podejrzewał, że skutki ustawy mogą być tak daleko idące, a podatki tak drastycznie wzrosnąć. Nikt nie był na to przygotowany. Obecnie zbieramy więc różnorodne analizy i szukamy możliwości, jak chronić przynajmniej istniejące inwestycje.
A może elektrownie wiatrowe otrzymały już wystarczające wsparcie?
Często się tak mówi, jednak należy zwrócić uwagę, że z ogólnej wartości wsparcia w systemie zielonych certyfikatów wynoszącej do roku 2015 ok. 26 mld zł elektrownie wiatrowe otrzymały jedynie niecałe 7 mld, co stanowi mniej niż 30 proc. A inwestycje wyniosły w tym czasie ponad 30 mld zł, czyli na razie można postawić tezę, że to niezależni producenci finansują i kredytują powstawanie nowych mocy w Polsce.
Rozmawiał Jakub Styczyński
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu