Celnicy mogą zadecydować inaczej
O uznaniu pojazdu za samochód osobowy i konieczności odprowadzenia akcyzy decyduje jego klasyfikacja taryfowa do pozycji CN 8703. Nie ma znaczenia, że według innych kryteriów są to samochody ciężarowe
Od lat trwa spór podatników z fiskusem o akcyzę od aut sprowadzanych z zagranicy. Chodzi o to, że samochody mogą być klasyfikowane do różnych kategorii: osobowe (CN 8703), ciężarowe przeznaczone do transportu towarów (CN 8704), specjalne (CN 8705) oraz auta kolekcjonerskie (CN 9705).
Akcyzę płacą wyłącznie właściciele osobówek, pozostałe pojazdy jej nie podlegają, dlatego też ich rejestracja nie wymaga potwierdzania zapłaty podatku. Problem jednak w tym, że obowiązek zaklasyfikowania pojazdów do odpowiednich grup towarowych oznaczonych kodami Nomenklatury Scalonej (CN) ciąży na nabywcach. A to nie takie proste.
Często zdarza się, że dane auto np. na podstawie przepisów drogowych jest kwalifikowane jako ciężarowe, ale przez celników jako osobowe. Uzyskanie świadectwa homologacji, które określa pojazd jako ciężarowy, lub analogiczne zapisy w zagranicznych dowodach rejestracyjnych nie przesądzają o kwalifikacji taryfowej pojazdu do kodu CN 8704 jako takiego.
Indywidualna ocena
O klasyfikacji samochodu do pozycji 8703 decyduje jego zasadnicze przeznaczenie do przewozu osób. Ustalane jest to na podstawie ogólnego wyglądu i ogółu cech auta (wyrok Trybunału Sprawiedliwości UE z 6 grudnia 2007 r. w sprawie C-486/06, Lex nr 337569). Nie chodzi przy tym o subiektywne przekonanie lub nawet sposób faktycznego użytkowania pojazdu, lecz o obiektywne cechy pozwalające na stwierdzenie jego zasadniczego przeznaczenia, a więc głównego, dominującego charakteru. Szczególnie istotne jest przeznaczenie określonego pojazdu przez producenta, który tworzy jego konstrukcję zgodnie z odpowiednimi przepisami i normami w tym zakresie, odpowiadającą jego przeznaczeniu. Każda sprawa musi być rozpatrywana indywidualnie.
Podkreślił to NSA w sprawie rozpatrywanej 25 lutego 2016 r. (sygn. akt I GSK 1483/14). Chodziło o to, czy sporne samochody były karetkami sanitarnymi - pojazdami przeznaczonymi do świadczenia pomocy medycznej pacjentom przez wyspecjalizowane zespoły - czy ruchomymi przychodniami rentgenowskimi (wyposażone np. w gabinet do badania, ciemnię oraz pełny zestaw sprzętu radiologicznego) bądź ruchomymi klinikami (medycznymi lub dentystycznymi) z salą operacyjną, urządzeniami anestezjologicznymi i inną aparaturą chirurgiczną. Gdyby bowiem zakwalifikować je do tej pierwszej grupy, podatnik musiałby zapłacić akcyzę. Chodzi oczywiście o stare sprawy, ponieważ od 2015 r. są one zwolnione z akcyzy. Ważne jednak jest to, że sąd wskazał, że organ w każdym przypadku powinien ustalić stan faktyczny. Nie wystarczy zapoznanie się z dokumentami, bez przeprowadzenia oględzin. Organ wziął bowiem pod uwagę tylko nazwę handlową samochodu "ambulans". Tymczasem faktycznie był to samochód służby zdrowia na podwoziu samochodu ciężarowego, który nie podlega akcyzie.
Pomocne dokumenty
Podatnicy, aby uniknąć akcyzy, powołują się nie tylko na wpisy w dowodach rejestracyjnych, ale też na dokumenty wydane w krajach Unii Europejskiej. Chodzi o wiążące informacje taryfowe (WIT), które rozstrzygają o klasyfikacji taryfowej towaru na gruncie Wspólnej Taryfy Celnej. WIT jest instytucją prawa celnego, co oznacza, że jej wydanie powinno wiązać się z planowanym obrotem towarowym z państwami spoza terytorium UE. Można się na takie dokumenty powoływać w Polsce, ważne jednak, aby WIT były aktualne. Podatnicy zarzucają bowiem organom, że nie biorą tych dokumentów w ogóle od uwagę. Do tej kwestii odniósł się wiceminister finansów w odpowiedzi z 18 stycznia 2016 r. na interpelację poselską (nr 214). Przedstawiciel resortu ustosunkował się do zarzutu nieprawidłowości w postępowaniach podatkowych Izby Celnej w Toruniu. Zwrócił uwagę, że WIT wydane przez niemieckie władze celne klasyfikujące pojazdy typu SUV do kodu 8704, na które powoływali się podatnicy, utraciły już swoją ważność 27 stycznia 2015 r. Wynika to z tego, że w życie weszło rozporządzenie wykonawcze Komisji (UE) 2015/22 z 5 stycznia 2015 r. dotyczące klasyfikacji niektórych towarów według Nomenklatury Scalonej (Dz.U. L 4 z 8 stycznia 2015 r. str. 13). W odpowiedzi wykluczono klasyfikację tych pojazdów do pozycji 8704 jako pojazdy do transportu towarów, ponieważ ich obiektywne cechy i ogólny wygląd są takie, jak pojazdu przeznaczonego zasadniczo do przewozu osób (obecność pięciu okien, tapicerka na bokach i dachu, wykładzina). Zmiany dokonane w celu przewozu towarów (usunięcie tylnych siedzeń, instalacja bariery siatkowej) są łatwo odwracalne. Pojazd należy zatem klasyfikować do kodu CN 8703 32 90 jako przeznaczony zasadniczo do przewozu osób.
Wiceminister wskazał też, że WIT-y wydane przez niemieckie władze celne kilka lat po nabyciu wewnątrzwspólnotowym samochodów nie mogą stanowić dowodu potwierdzającego prawidłowość klasyfikacji dokonanej przez podatnika na ten dzień.
WAŻNE Akcyzę płacą wyłącznie właściciele osobówek, pozostałe pojazdy jej nie podlegają, dlatego też ich rejestracja nie wymaga potwierdzania zapłaty podatku. Problem jednak w tym, że obowiązek zaklasyfikowania pojazdów do odpowiednich grup towarowych oznaczonych kodami Nomenklatury Scalonej (CN) ciąży na nabywcach. A to nie takie proste.
Kody Nomenklatury Scalonej ©?
|
8703 - z akcyzą |
osobowy |
|
8704 - bez akcyzy |
ciężarowy przeznaczony do transportu towarów |
|
8705 - bez akcyzy |
specjalny |
|
9705 - bez akcyzy |
kolekcjonerski |
@RY1@i02/2016/097/i02.2016.097.18300030b.811.jpg@RY2@
Niekorzystne wyroki
@RY1@i02/2016/097/i02.2016.097.18300030b.812.jpg@RY2@
Akcyza od sprowadzanych aut
KOMENTARZ EKSPERTA
@RY1@i02/2016/097/i02.2016.097.18300030b.813.jpg@RY2@
Rafał Kowalikmenedżer w Kancelarii Parulski i Wspólnicy
Zgodnie z aktualnymi przepisami ustawy akcyzowej wydane WIT mają odpowiednie zastosowanie w obrocie wyrobami akcyzowymi i samochodami osobowymi na terytorium kraju oraz w ich nabyciu wewnątrzwspólnotowym. Oznacza to, że krajowe organy podatkowe, rozstrzygając sprawy z zakresu podatku akcyzowego, są obecnie związane wskazaną w WIT klasyfikacją towaru (WIT wydane przez jedno państwo członkowskie Unii Europejskiej są ważne na terenie całej Unii Europejskiej).
Decyzje WIT mają określony termin ważności:
● wydane przed 1 maja 2016 r. są ważne przez 6 lat od momentu ich wydania ,
● wydane po 1 maja 2016 r. są ważne przez 3 lata od momentu ich wydania.
Jednak, co istotne, decyzje w sprawie WIT mogą utracić ważność lub zostać cofnięte przed upływem tych terminów. Przyczyny zostały wskazane w odpowiednich regulacjach celnych.
Jedną z nich jest wydanie rozporządzenia klasyfikacyjnego Komisji Europejskiej, które przesądza o klasyfikacji towaru, którego dotyczy. W takim rozporządzeniu jest zazwyczaj określony termin, w jakim WIT wydane przed wejściem w życie takiego rozporządzenia mogą być w dalszym ciągu stosowane.
Natomiast zgodnie z Unijnym Kodeksem Celnym decyzje WIT są cofane przez organy celne m.in. w przypadku, gdy przestają być zgodne z interpretacją Nomenklatury Scalonej wynikającą z:
● not wyjaśniających do Nomenklatury Scalonej ze skutkiem od daty ich opublikowania w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej,
● wyroku Trybunału Sprawiedliwości Unii Europejskiej, ze skutkiem od daty opublikowania sentencji tego wyroku w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej,
● decyzji klasyfikacyjnych, opinii klasyfikacyjnych lub zmian not wyjaśniających do Nomenklatury Zharmonizowanego Systemu Oznaczania i Kodowania Towarów, ze skutkiem od daty opublikowania komunikatu Komisji w Dzienniku Urzędowym Unii Europejskiej serii C.
Przy czym, nawet w przypadku cofnięcia WIT podmiot może powoływać się na niego przez określony czas. Okres przedłużonego użycia WIT nie może być dłuższy niż 6 miesięcy.
Podatnik, który posiada ważny WIT, dla własnego bezpieczeństwa powinien na bieżąco monitorować regulacje celne, w tym zarówno rozporządzenia klasyfikacyjne, jak również zmiany w notach wyjaśniających do Nomenklatury Scalonej czy też Nomenklatury Zharmonizowanego Systemu Oznaczania i Kodowania Towarów.
Tym niemniej Rada Ministrów przyjęła projekt z 28 kwietnia 2016 r. ustawy o zmianie ustawy - Prawo celne oraz niektórych innych ustaw. Zakłada on wyeliminowanie możliwości zastosowania WIT dla celów podatku akcyzowego w obrocie wyrobami akcyzowymi i samochodami osobowymi na terytorium kraju oraz w ich nabyciu wewnątrzwspólnotowym. Jak wynika z uzasadnienia projektu, przyczyną zmiany regulacji akcyzowych jest praktyka uzyskiwania przez polskie podmioty w innych państwach członkowskich UE korzystnych WIT i wykorzystywanie ich dla celów podatku akcyzowego na terytorium Polski.
Takie założenie krajowego ustawodawcy nie wydaje się prawidłowe, gdyż WIT wydawany w innym państwie członkowskim Unii Europejskiej jest wydawany w oparciu o te same obiektywne przesłanki klasyfikacyjne i nie ma podstaw, aby uznawać go za niewiarygodny.
Należy jednak mieć na uwadze, że WIT uzyskany w innym państwie członkowskim UE, chociaż nie będzie zapewniał formalnej ochrony prawnej po wejściu w życie powyższej zmiany przepisów, to jako dokument urzędowy w dalszym ciągu będzie istotnym dowodem w postępowaniu.
Trybunał nie pomoże podatnikom
Trybunał Konstytucyjny w kilkudziesięciu tegorocznych postanowieniach odmówił zajęcia się skargami związanymi z podatkiem od aut osobowych. Ostatnio w kwietniu odmówił uwzględnienia zażaleń na swoje postanowienia z grudnia 2015 r. o odmowie nadania biegu złożonym w tej sprawie skargom konstytucyjnym (np. sygn. akt Ts 93/15). Do TK zwróciła się firma, która sprzedaje samochody sprowadzane z zagranicy. Uważała, że odwoływanie się do Nomenklatury Scalonej w celu ustalenia poboru akcyzy narusza konstytucję. Jej zdaniem o przyporządkowaniu pojazdu do odpowiedniej grupy towarowej powinna decydować ustawa, a nie noty wyjaśniające, sporządzane przez organy międzynarodowe. Tłumaczyła, że takie uregulowanie sprawy narusza zasadę poprawnej legislacji i ingeruje w wolność prowadzonej przez niego działalności, a tym samym narusza konstytucyjne wolności i prawa. Firma wskazała też, że ustawodawca naruszył konstytucję, ponieważ wyłączył swobodę interpretacji przepisów przez organy stosujące prawo (o przedmiocie podatku decydują bowiem autorzy międzynarodowej klasyfikacji statystycznej).
TK odmówił najpierw zajęcia się sprawą, a potem nie uwzględnił zażalenia. Jego zdaniem podatnik skarży stosowanie prawa przez organy podatkowe, a takimi sprawami trybunał się nie zajmuje. Nie bada też zgodności jednej ustawy z innymi.
Nie zgodził się też z importerem, że odmienna klasyfikacja aut dla celów rejestracji (na podstawie przepisów o ruchu drogowym) i poboru podatku (w oparciu o kody CN) jest niezgodna z konstytucją. Trybunał wskazał, że w sprawie akcyzy ukształtowała się już trwała i jednolita linia orzecznicza NSA.
Odniósł się też do innych zarzutów. Wskazał, że do interpretacji Nomenklatury Scalonej i do zaklasyfikowania pojazdu do odpowiedniej kategorii CN nie są wcale niezbędne noty wyjaśniające. O klasyfikacji decyduje przeznaczenie pojazdu i to ono powinno być w pierwszej kolejności brane pod uwagę. Podkreślił, że nie ma żadnego przepisu, z którego wynikałby wiążący charakter not w zakresie kształtowania podstawy opodatkowania. Powołał się również na wyrok NSA (sygn. akt I GSK 517/14), z którego też wynika, że organ celny może wziąć pod uwagę stanowisko wyrażone w nocie wyjaśniającej, ale nie oznacza to, że opodatkowanie wynika z samej noty.
Jest sposób, by się zabezpieczyć
O WIA, tj. wiążącą organy podatkowe informację w zakresie klasyfikacji według Nomenklatury Scalonej wyrobów akcyzowych i samochodów osobowych lub określenia rodzaju wyrobów akcyzowych, można się ubiegać od 1 stycznia 2015 r. WIA wydaje dyrektor Izby Celnej we Wrocławiu. Dyrektor odmawia wydania dokumentu, gdy wniosek nie będzie dotyczył wyrobu akcyzowego albo gdy dany podmiot został już poinformowany o kodzie CN w wiążącej informacji taryfowej (WIT) lub o rodzaju wyrobu akcyzowego - w interpretacji indywidualnej. Wszystkie informacje wraz z podstawowymi narzędziami do prawidłowego sporządzenia wniosku są dostępne na stronie internetowej IC we Wrocławiu www.icwroclaw.pl. Wydanie informacji akcyzowej jest bezpłatne.
Należy pamiętać, że w odróżnieniu od WIA interpretacja podatkowa (wydawana w zakresie akcyzy obecnie przez dyrektorów skarbowych w Krowicach i Warszawie) nie chroni podatnika w zakresie zapłaty akcyzy od samochodów. Organy podatkowe wydające te dokumenty nie badają klasyfikacji pojazdu, a jedynie odnoszą się do podanego stanu faktycznego.
Jeżeli podatnik poda we wniosku o interpretację, że pojazd, o który pyta, zaliczony jest do kodu CN 8704, to organ jedynie stwierdza, że nie podlega on opodatkowaniu akcyzą w nabyciu wewnątrzwspólnotowym.
Jeżeli więc w trakcie postępowania podatkowego organ stwierdzi, że stan faktyczny sprawy odbiega od tego wskazanego we wniosku o interpretację, tj. że zgodnie z przepisami ustawy akcyzowej nabył samochód osobowy, a nie ciężarowy, interpretacja nie będzie miała zastosowania. Zresztą w wydanych interpretacjach fiskus wskazuje, że jeżeli w toku postępowania podatkowego lub kontrolnego organ ustali inne przeznaczenie i klasyfikację przedmiotowego pojazdu, to interpretacja nie wywoła w tym zakresie skutków prawnych, a ponadto że traci ona ważność w przypadku zmiany któregokolwiek z elementów przedstawionych zdarzeń przyszłych lub zmiany stanu prawnego.
Wiążąca informacja akcyzowa ©?
|
Chrysler Grand Voyager |
WIA-2015-00009 |
|
Pojazd na bazie samochodu Fiat Ducato w wersji policyjnej, przystosowany do potrzeb ekip techniki drogowej i ekologii |
WIA-2015-00010 |
|
Renault Master Furgon Pack Slim, wersja L2H2 |
WIA-2015-00014 |
|
Land Rover |
WIA-2015-00017 |
|
Pojazd Ford Transit typu FCD "Transit Brygadowy" - wykonany na bazie samochodu Ford Transit, przeznaczony do przewozu |
WIA-2015-00021 |
|
Ford Galaxy |
WIA-2015-00025 |
|
Samochód z napędem elektrycznym GEM e4 (typu melex) |
WIA-2015-00056 |
|
Renault Master |
WIA-2016-00014 |
|
Renault Trafic |
WIA-2015-00068 |
|
Volkswagen Transporter T5 |
WIA-2016-00008 |
|
Volkswagen Transporter T5 HD - kombi LR TDI D-PF 4 MOTION |
WIA-2016-00011 |
|
Hyundai H-1 H-200 DC 2,5 CRDI |
WIA-2016-00012 |
Branża alkoholowa też ma problemy z akcyzą
Producenci wina i piwa toczą bój z fiskusem, a przepisy nie są jasne. Od jakiegoś czasu zaś celnicy stosują niekorzystną dla nich interpretację i naliczają wyższą akcyzę.
Problem dotyczy m.in. win produkowanych z owoców krajowych, do których dodawane są aromaty lub alkohol, zgodnie z ustawą o wyrobie i rozlewie wyrobów winiarskich, obrocie tymi wyrobami i organizacji rynku wina (Dz.U. z 2011 r. nr 120, poz. 690 ze zm). Producenci klasyfikują je jako wyroby fermentowane objęte stawką akcyzy w wysokości 158 zł za hektolitr i 97 zł za hektolitr w przypadku cydrów i perry (kod CN 2206).
Fiskus twierdzi jednak, że jeżeli do napoju fermentowanego zostały dodane alkohol etylowy lub inne składniki, przez co napój stracił swój pierwotny smak, zapach i wygląd, to należy go klasyfikować jako napój spirytusowy (kod CN 2208). Od nich trzeba uiścić cztery razy wyższy podatek.
Takiego problemu nie ma z winami gronowymi klasyfikowanymi do kodu CN 2205, bo tu są wyszczególnione również wina aromatyzowane. W kodzie CN 2206 wymienione są szczegółowo tylko miody pitne, cydr i perry.
Podobny problem mają producenci piwa, gdy przeważającym składnikiem napoju nie jest słód, tylko syrop glukozowy. Dyrektor Izby Celnej we Wrocławiu stwierdził w wiążącej informacji akcyzowej (WIA-2015-00024), że produkowany przez spółkę lager zawiera jedynie 20 proc. słodu. Nie jest to więc piwo ze słodu, o którym mowa w Nomenklaturze Scalonej, ale napój fermentowany objęty wyższą akcyzą.
Wszystko, co można wypalić, należy opodatkować
Problemy wynikają przede wszystkim z definicji opodatkowanego tytoniu do palenia. Zgodnie z art. 98 ustawy o podatku akcyzowym (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 752 ze zm.) podlega on daninie (obok papierosów, cygar i cygaretek) jako wyrób tytoniowy. Firmy oraz współpracujący z nimi rolnicy mają też kłopoty z innym opodatkowanym towarem. Chodzi o tzw. susz tytoniowy, od którego również należy zapłacić akcyzę. Najsłynniejsze spory z fiskusem dotyczą przedsiębiorców prowadzących fabryki np. papierosów. Fiskus chce daniny nawet od odpadów jak też różnego rodzaju nowatorskich towarów, które albo mają stopniowo odzwyczajać od palenia, albo zachęcić do kupna młodszych klientów.
Szczelne definicje
Przedsiębiorcy muszą pamiętać, że przepisy akcyzowe są dość restrykcyjne i obejmują podatkiem bardzo szerokie spektrum produktów. Wiele trudności budzi ustalenie, czym jest papieros bądź cygaro. Inaczej jest z tytoniem do palenia. Zgodnie z art. 98 ust. 5 ustawy akcyzowej chodzi o tytoń, który został pocięty lub inaczej podzielony, skręcony lub sprasowany w postaci bloków. Musi też nadawać się do palenia bez dalszego przetwarzania przemysłowego. Co więcej, tytoniem do palenia są nawet odpady będące pozostałościami przetwarzanych liści bądź inne produkty uboczne uzyskane podczas tego procesu. Jakby tego było mało, zgodnie z art. 98 ust. 8 ustawy akcyzowej tytoniem do palenia mogą być uznane nawet produkty niezawierające tytoniu. Wystarczy, aby spełniały jego definicję z art. 98 i aby nadawały się do palenia. Podatku nie ma za to od produktów, które nie zawierają ani grama tytoniu i wykorzystywane są wyłącznie w celach medycznych. W teorii więc reguły podatkowe są bardzo szczelne i daninie podlega praktycznie wszystko, co nadaje się do palenia. Praktyka jest jednak inna.
Aromatyczne mieszanki
Sporów przedsiębiorców z fiskusem jest bowiem nadal dużo. Wiele z nich dotyczy nowatorskich produktów tytoniowych, które zdaniem sprzedawców mogą być traktowane jak nieopodatkowane e-papierosy. Dobrym przykładem jest tzw. hawajski tytoń. Chodzi o mieszanki ziołowo-nikotynowe, które nie są przez klientów palone, lecz wdychane. Zioła i nikotyna z takiej mieszanki mają zmniejszyć głód palacza i stopniowo odzwyczajać go od nałogu. Wydaje się więc, że coś, co nie jest przeznaczone do palenia, nie jest też opodatkowane. Sprawa nie jest jednak taka prosta. Po stronie przedsiębiorców stanął np. dyrektor Izby Skarbowej w Katowicach w interpretacji z 18 maja 2015 r. (nr IBPP4/4513-15/15/EK). Zgodził się w niej, że mieszanka, którą klienci inhalują, a nie palą, nie podlega akcyzie. Trudno jednak mówić o sukcesie, skoro innego zdania był dyrektor wrocławskiej izby celnej w wiążącej informacji akcyzowej z 2 czerwca 2015 r. (nr WIA-2015-00016). Nie miał wtedy wątpliwości, że taka mieszanka wykazuje cechy charakterystyczne dla produktów przeznaczonych do palenia w fajkach wodnych i nadaje się do palenia bez dalszego przetwarzania. Jest więc opodatkowana akcyzą. Co ciekawe, przyznało to wcześniej samo Ministerstwo Finansów. W komunikacie opublikowanym pod koniec 2014 r. na stronie internetowej wyjaśniało, że mieszanka zwana potocznie hawajskim tytoniem podlega akcyzie. Resort powołał się na wyrok Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie z 26 września 2013 r. (sygn. akt V SA/Wa 2604/12), potwierdzony potem przez NSA (sygn. akt I GSK 208/14). Odwołał się też do wyroku Trybunału Sprawiedliwości UE z 30 marca 2006 r. (sygn. akt C-495/04). TSUE uznał wtedy, że papierosy ziołowe (bez grama tytoniu) mogą być opodatkowane. Aby uznać inaczej, musiałyby być przeznaczone do celów medycznych, czyli być produktem, który "zawiera w swoim składzie substancje, których spalanie i wdychanie powoduje naukowo udowodnione skutki medyczne o charakterze leczniczym lub zapobiegawczym".
Najnowszym potwierdzeniem tego podejścia jest wyrok WSA w Warszawie z 26 kwietnia 2016 r. (sygn. akt V SA/Wa 3500/15). Chodziło o importowaną z zagranicy masę aromatyzowaną, którą można palić zarówno w kominku, jak i w fajce wodnej. W jej skład wchodzą m.in. melasa, aromaty oraz kawałki owoców i kwiatów. Nie zawiera ona natomiast tytoniu ani nikotyny. Sąd stwierdził jednak, że wyrób wcale nie musi zawierać tytoniu, żeby podlegać ustawie akcyzowej i obowiązkowi zapłaty podatku.
Handlująca tym produktem spółka uważała, że nie jest to wyrób akcyzowy, bo nie wypełnia on definicji z art. 98 ust. 2, 3 i 5 ustawy o podatku akcyzowym. Przepisy te dotyczą bowiem wyrobów tytoniowych, a masa aromatyzowana w ogóle nie zawiera tytoniu - twierdziła spółka. Podkreśliła, że jej produkt nie jest przeznaczony do palenia jak papieros, cygaro czy cygaretka, bo takie korzystanie z niego spowodowałoby całkowitą utratę jego podstawowej cechy, czyli ładnego zapachu.
Ze wszystkich wspomnianych orzeczeń wynika więc, że nie jest kluczowa zawartość tytoniu w masie aromatycznej. O opodatkowaniu decyduje sama możliwość użycia do palenia, bez konieczności jej dalszego przetworzenia. Takie stanowisko wzbudza jednak krytykę ekspertów, którzy wskazują, że jeżeli wyrób choćby częściowo zaspokaja potrzeby zbliżone do produktów tytoniowych, ale nie spełnia definicji żadnego z nich, tak jak właśnie mieszanka ziołowa do inhalacji parowej, to nie powinien być opodatkowany akcyzą.
Słynna melasa
Inne trudności dotyczą przedsiębiorców, którzy sprzedają odpady z trzciny cukrowej. Według ich deklaracji miały być one przeznaczone jako aromat do kominków i pieców. W rzeczywistości stawały się składnikiem fajek wodnych. Przedsiębiorcy odwoływali się do interpretacji dyrektora Izby Skarbowej w Poznaniu z 23 kwietnia 2012 r. (nr ILPP3/443-41/12-3/TW), z której wynikało, że taki wyrób jest nieopodatkowany. Co więcej, podobnego zdania był już w 2015 r. w dokumencie z 1 lipca 2015 r. (nr ILPP3/4513-1-14/15-4/TK). Wtedy jednak zastrzegł, że takie liberalne stanowisko jest uzależnione od tego, czy melasa nie nadaje się do palenia bez dalszego przetwarzania przemysłowego. Tego zaś fiskus nie może zbadać na etapie postępowania interpretacyjnego. Tego argumentu fiskus w ogóle nie przywołuje w innych dokumentach. Podkreśla w nich, że melasa jest opodatkowana, bo nadaje się do palenia bez dalszego przetwarzania. Przykład takiego stanowiska można znaleźć w interpretacji ministra finansów z 12 czerwca 2015 r. (nr PA2.8011.4.2015) czy w odpowiedzi byłego wiceministra finansów Jacka Kapicy na interpelację poselską (nr 20931/13). Podobna sytuacja miała miejsce w sprawie rozstrzygniętej 24 września 2014 r. przez białostocki WSA (sygn. akt I SA/Bk 263/14, nieprawomocny). Chodziło o przedsiębiorcę, który w styczniu 2013 r. kupił w Wielkiej Brytanii prawie 90 kg aromatycznej melasy. Towar kosztował blisko 58 tys. zł. Urząd Celny w Białymstoku zakwalifikował melasę jako tytoń do palenia. Podtrzymał to sąd, który zwrócił uwagę, że na opakowaniach, w których była ona sprzedawana, znajdował się znak fajki wodnej z napisem "szisza". Zauważył też, że brytyjski kontrahent spółki sam deklarował w internecie, że sprzedaje melasę służącą do palenia w fajce wodnej. Podatek był więc konieczny. Dlatego przedsiębiorca, który chce kupić melasę nawet wykorzystywaną faktycznie jako aromat do kominków, musi uważać na ewentualne problemy z fiskusem.
Sznurki, żyłki i pył
Największe trudności mają jednak przedsiębiorcy z odpadami produkcyjnymi. Fiskus może zażądać akcyzy nawet od pyłu tytoniowego, żyłek czy sznurków. Tu też znaleźć można wiele kontrowersji. I tak w interpretacji dyrektora Izby Skarbowej w Warszawie z 15 lutego 2016 r., nr IPPP3/4513-93/15-4/MC, fiskus uznał żyłę i pył za opodatkowany susz tytoniowy. Odwołał się do jego definicji z art. 99a ustawy. Z przepisu wynika, że chodzi o tytoń, który nie jest połączony z żywą rośliną i nie jest jeszcze wyrobem tytoniowym. Nie ma też znaczenia stopień jego wilgotności. Tak określonej definicji nie spełnił za to sznurek. W interpretacji z 9 stycznia 2015 r., nr ILPP3/443-119/14-2/TK, dyrektor poznańskiej izby również stwierdził, że odpady organiczne, które powstają przy wyrobie papierosów albo innych wyrobów z roślin, mogą być opodatkowanym suszem tytoniowym. Tym razem chodziło o przedsiębiorcę, który kupował pył z fabryk i chciał go następnie dalej sprzedawać jako składnik nawozów do roślin. We wniosku o interpretację zapewniał, że takich odpadów nie można wypalić, więc nie mogą być opodatkowane jako tytoń do palenia. Nie jest to także susz tytoniowy, bo mogą być nim tylko odpady, które w przyszłości staną się wyrobem tytoniowym. Tymczasem pył miał być zużywany jako składnik nawozów do roślin. To jednak nie przekonało fiskusa.
Dla odmiany korzystnie dla przedsiębiorców wypowiedział się dyrektor Izby Skarbowej w Łodzi w interpretacji z 18 lutego 2015 r. (nr IPTPP3/443A-83/14-2/KK). Chodziło o sprzedaż pyłu tytoniowego firmie produkującej drzewne pellety (sprasowany materiał opałowy). Fiskus wyjaśnił, że taki pył nie może być suszem (skoro nie jest z niego produkowany wyrób tytoniowy). Dlatego też sprzedaż takich odpadów w ogóle nie może być opodatkowana. Na przykładzie interpretacji dot. pyłu tytoniowego eksperci podkreślali, że żądanie daniny od odpadów produkcyjnych, które nie mogą być wykorzystane do produkcji wyrobów tytoniowych, to zbytni fiskalizm. Sprawa jest jednak nadal otwarta i przedsiębiorca - producent wyrobów tytoniowych - nie może być pewny, czy urzędnicy nie zażądają podatku nawet od odpadów produkcyjnych.
Dla opodatkowania wyrobu tytoniowego nie jest kluczowa zawartość tytoniu w produkcie. O zapłacie akcyzy decyduje sama możliwość użycia go do palenia, bez konieczności jego dalszego przetworzenia.
Zdaniem ekspertów firmy powinny bardziej polegać na WIA. Dopiero po otrzymaniu tego dokumentu powinny upewniać się dodatkowo co do swoich obowiązków i występować o wydanie interpretacji podatkowej. Wtedy też we wniosku o jej wydanie mogą wskazać taką klasyfikację produktu akcyzowego, jaką wcześniej wskazał fiskus w WIA.
Przedsiębiorca, który chce kupić melasę nawet wykorzystywaną faktycznie jako aromat do kominków, musi uważać na ewentualne problemy z fiskusem.
Bezużyteczne interpretacje
Przedsiębiorcy narzekają na niepewność wywołaną tym, że urzędnicy wydają sprzeczne decyzje dotyczące opodatkowania podobnych produktów. Podkreślają, że niedopuszczalne jest, aby byli zmuszeni do dopłaty zaległego podatku post factum. Przed fiskusem nie chronią ich nawet pozornie korzystne interpretacje, bo te oparte są na stanie faktycznym podanym wcześniej przez podatników. Urzędnicy nie mają prawa go kwestionować i mogą to uczynić w postępowaniu wymiarowym. Wszelkiego rodzaju konieczne badania fiskus może za to przeprowadzić w ramach postępowania o wydanie wiążącej informacji akcyzowej. Przed jej wydaniem fiskus może badać i bada właściwości fizykochemiczne towaru. Może więc np. na koszt podatnika zlecić badanie i analizę produktu laboratorium celnemu, instytutowi naukowemu PAN bądź innym podmiotom. W konsekwencji jeśli firma produkuje towary akcyzowe, to z interpretacji indywidualnej może się dowiedzieć, że w ogóle nie podlegają one akcyzie, a z WIA - że musi zapłacić podatek, i to nawet według wysokiej stawki. Który dokument powinni więc wybrać podatnicy akcyzy, którzy chcą zabezpieczyć swoje interesy? Zdaniem ekspertów firmy powinny bardziej polegać na WIA. Dopiero po otrzymaniu tego dokumentu powinny upewniać się dodatkowo co do swoich obowiązków i występować o wydanie interpretacji podatkowej. Wtedy też we wniosku o jej wydanie mogą wskazać taką klasyfikację produktu akcyzowego, jaką wcześniej wskazał fiskus w WIA.
Do takiej kolejności działania zachęcają zresztą same organy podatkowe. Przykładowo w interpretacji z 27 lutego 2015 r. (nr IPTPP3/443A-82/14-4/KK) dyrektor Izby Skarbowej w Łodzi zasugerował, by podatnik najpierw wystąpił o WIA w sprawie klasyfikacji jego produktu do określonego kodu CN Nomenklatury Scalonej, a dopiero potem pytał o stawkę akcyzy. Nie należy za to działać odwrotnie. Zgodnie bowiem z art. 7i pkt 3 ustawy o podatku akcyzowym podatnik, który otrzymał już interpretację indywidualną, nie uzyska w tym samym zakresie WIA.
Agnieszka Pokojska
dziennikarz DGP
Mariusz Szulc
dziennikarz DGP
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu