Do handlu węglem może wrócić biurokracja
Nabywca wyrobów węglowych będzie musiał złożyć oświadczenie, że wykorzysta je do celów opałowych. W przeciwnym razie nie kupi towaru bez akcyzy
Ministerstwo Finansów wraca do pomysłu składania przez kupujących oświadczeń o wykorzystaniu węgla na cele opałowe. Wynika tak z projektu nowelizacji ustawy o podatku akcyzowym, nad którym pracuje rząd.
Zmieni się niewiele
Resort finansów uzasadnia zmianę specyfiką branży węglowej, a nie nadużyciami podatkowymi. Zapewnia też, że w praktyce podatnicy nie odczują zmian. W odpowiedzi na pytanie DGP przypomina, że obecnie, aby sprzedawca mógł zbyć swój towar bez akcyzy, musi wystawić dokument dostawy bądź fakturę, które uwzględniałyby m.in. informację o przeznaczeniu węgla. Innymi słowy, nabywca już dziś musi podpisać dokument, z którego będzie wynikać, że kupuje węgiel na cele opałowe.
Podobnie będzie, gdy w życie wejdzie nowelizacja - zapewnia MF. Nowością będzie jedynie to, że zamiast dokumentów dostawy sprzedawca będzie musiał wystawić fakturę, a nabywca złoży oświadczenie, że zużyje węgiel na cele opałowe. Będzie ono składane każdorazowo lub będzie wynikać z długookresowej umowy pomiędzy stronami.
Z tak uwarunkowanego zwolnienia będą korzystały - tak jak obecnie - między innymi gospodarstwa domowe, organy administracji publicznej, rolnicy, ogrodnicy, producenci prądu i wyrobów energetycznych, zakłady energochłonne (zgodnie z art. 31a ust. 1 i ust. 3 ustawy o podatku akcyzowym).
Czy jednak rewolucja?
- Konieczność zbierania oświadczeń o sposobie zużycia wyrobów węglowych może się przełożyć na zwiększenie biurokracji - uważa Krzysztof Wiński, menedżer w dziale doradztwa prawnopodatkowego w PwC.
Zwraca uwagę, że nowe oświadczenia będą wymagać podania przez nabywców o wiele większej liczby danych, np. numeru PESEL, numeru dowodu osobistego, adresu zamieszkania. - Mam wątpliwości co do tego, czy będzie to zgodne z nowymi regułami w zakresie ochrony danych osobowych - podkreśla Krzysztof Wiński.
Drogą kompromisu
MF tłumaczy, że obecny kształt nowelizacji to efekt kompromisu z branżą węglową. Zasadniczo ministerstwu zależało na likwidacji papierowych dokumentów dostawy, których dziś wymaga się przy przemieszczaniu poza tzw. procedurą zawieszenia poboru akcyzy zarówno wyrobów zwolnionych z podatku ze względu na ich przeznaczenie, jak i wyrobów energetycznych opodatkowanych stawką 0 proc.
Początkowo resort chciał, aby zamiast papierowych dokumentów podatnicy składali cyfrowy dokument e-DD. Spotkało się to z silnym oporem ze strony m.in. Polskiej Grupy Górniczej i resortu energii. Zwracały one uwagę, że wielu nabywców węgla to osoby fizyczne, które nie muszą mieć dostępu do internetu. Musiałyby więc we własnym zakresie drukować e-DD, a to byłoby wręcz absurdalne, biorąc pod uwagę cel, jaki stoi za zmianami - tłumaczyło m.in. Ministerstwo Energii.
Resort finansów zmienił wtedy projekt i zaproponował pobieranie oświadczeń od kupujących. Miał to być właśnie kompromis, o którym mówi dziś MF. Zadowolona z niego jest jest Jastrzębska Spółka Węglowa, co potwierdza Katarzyna Jabłońska-Bajer, rzecznik prasowy JSW.
Mniej optymistycznie skutki kompromisu postrzega Izba Gospodarcza Sprzedawców Polskiego Węgla. Obawia się biurokracji i chaosu. - Wolelibyśmy, by pozostawiono bez zmian obecne reguły, bo są efektem porozumienia z naszą branżą - mówi Łukasz Horbacz, prezes izby.
Tu nie ma oszustw
Krzysztof Wiński zastanawia się, dlaczego fiskus chce tak szczegółowych informacji o nabywcach wyrobów węglowych, skoro ponad 90 proc. handlu w tej branży korzysta z podatkowego zwolnienia.
- Trudno argumentować, że zmiany uproszczą życie zwykłych podatników bądź zwiększą dochody budżetu - podkreśla Wiński.
Jego wątpliwości potwierdza doradca podatkowy Jacek Arciszewski. Jego zdaniem wystarczyłoby, aby informacje o przeznaczeniu węgla znalazły się na fakturze. - Oświadczenia nie dość, że będą dublowały informacje, to mogą być mało czytelne np. dla osób starszych, które często są finalnymi nabywcami wyrobów węglowych - zauważa ekspert.
Wszystko już było
Jacek Arciszewski przypomina, że od 2012 r. do połowy 2013 r. sprzedawcy mieli już obowiązek zbierania od nabywców oświadczenia o tym, że węgiel zostanie zużyty na cele opałowe. Kupujący musiał podać m.in. adres zameldowania, zamieszkania, wskazać miejsce, gdzie będzie spalony węgiel itp.
- Takie formularze straszyły niejednego starszego człowieka, a na rynku pojawiły się wręcz specjalnie skrojone pod takie przepisy oferty zatrudnienia przy wypełnianiu oświadczeń. Znikły dopiero po liberalizacji przepisów - mówi Arciszewski.
Wiński przypomina natomiast o licznych problemach spowodowanych wymogiem składania oświadczeń o przeznaczeniu oleju opałowego. - Za większość błędów w oświadczeniach składanych przez kupujących karani byli sprzedawcy, którzy często nie mieli żadnej możliwości weryfikacji takich dokumentów - przypomina ekspert.
Obawia się, że podobne problemy mogą być teraz przy sprzedaży węgla. - Ciekawe, jak fiskus podejdzie do sytuacji, gdy np. na oświadczeniu będzie informacja o spaleniu 100 ton węgla, a dostarczone będzie 110 ton? Czy urzędnicy będą karać za formalne błędy, na które podatnik nie ma żadnego wpływu? - zastanawia się ekspert PwC.
Zbigniew Sobecki, ekspert podatkowy w KPMG w Polsce, zgadza się, że są to kluczowe odpowiedzi na pytanie o skutki ewentualnych zmian. - Już dziś trzeba uzyskać podpis kupującego na fakturze. Po zmianach dojdzie de facto obowiązek legitymowania nabywcy. Nie wiedząc jeszcze, jak w praktyce urzędnicy podejdą do tych zmian, trudno ocenić, jakie wywołają one skutki w praktyce - mówi ekspert KPMG. ⒸⓅ
MF zapewnia, że w praktyce podatnicy nie odczują zmian. Eksperci są innego zdania
Mariusz Szulc
Etap legislacyjny
Projekt nowelizacji ustawy o podatku akcyzowym - przyjęty przez Stały Komitet Rady Ministró
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu