Kiedy podatnicy żądają odszkodowań za błędne decyzje fiskusa
1 Sąd cywilny 15 marca 2010 r. w sprawie z powództwa spółki MCI (akcjonariusza JTT Computer) przeciwko Skarbowi Państwa zasądził na rzecz spółki odszkodowanie. Wyrok nie jest jednak prawomocny i przysługuje od niego apelacja - sprawa nie jest ostatecznie przesądzona. Dlaczego dochodzi do sytuacji, że Skarb Państwa musi wypłacać odszkodowania?
Izba Skarbowa we Wrocławiu
@RY1@i02/2010/070/i02.2010.070.086.012a.001.jpg@RY2@
Iwona Sługocka, Izba Skarbowa we Wrocławiu
- Organy podatkowe, oceniając rozliczenia podatników, napotykają sytuacje bardzo złożone w aspekcie prawnym czy gospodarczym, o precedensowym charakterze, których oceny kształtują późniejsze orzecznictwo podatkowe.
Posłużmy się przykładem. Z analizy działań podatnika wynikało, że dokonał eksportu, stosując stawkę 0-proc. VAT (preferencja dla eksportu), a następnie importu tego samego towaru. Organy ustaliły, że są to działania pozorne i nie miały żadnego ekonomicznego uzasadnienia (cena nie pokrywała kosztu wywozu, a transport z jednego przejścia granicznego do drugiego miał upozorować operację transgraniczną - co potwierdzili świadkowie). Następnie podatnik dokonywał sprzedaży ze składu celnego.
Ta okoliczność miała też znaczenie w sprawie, gdyż sprzedaż w składzie celnym była traktowana jako dokonana za granicą (bez uiszczenia podatku), a obowiązujące wtedy przepisy były preferencyjne dla importu niektórych towarów, co skłaniało do tworzenia mechanizmu sztucznie zrównującego status towaru krajowego z importowanym.
Problem jest bardziej złożony. Skoro podatnik podejmował działania niemające gospodarczego uzasadnienia (fikcyjny eksport, brak rzeczywistego kontrahenta itp.), ale nastawione tylko na zminimalizowanie skutków podatkowych, to powstaje pytanie o granice optymalizacji podatkowej. Zdaniem organów podatkowych działanie podatnika miało na celu obejście ustawy o VAT i uniknięcie opodatkowania sprzedaży krajowej.
Problem polega na tym, że między działaniem legalnym (unikaniem opodatkowania) a nielegalnym (uchylanie się od opodatkowania) zawsze istnieje trudna do jednoznacznego wyznaczenia granica. I tu właśnie pojawia się pytanie, czy podatnik, który pozoruje import w celu zmniejszenia obciążeń podatkowych, w przypadku gdy organy podatkowe postanowią jednak uznać, iż przekroczone zostały granice optymalizacji, faktycznie traci. Chyba jednak tracą ci, którzy sprzedając towar w kraju, musieli zapłacić wyższy podatek i stali się mniej konkurencyjni cenowo.
Chodzi często o stosowanie przepisów, które stwarzają preferencje podatkowe, np. eksport jest opodatkowany stawką 0-proc. Podatnik próbuje więc podjąć działania, by z preferencji skorzystać. Jednak eksport definiuje się jako wywóz w celu sprzedaży. Jeśli np. tej sprzedaży nie ma czy podatnik nie ma odpowiedniej dokumentacji, to co najmniej budzi wątpliwość możliwość zastosowania preferencji. Powstaje pytanie - czy podatnik, który niesłusznie skorzystał z jakiejś preferencji, odniósł nieuzasadnione korzyści nie tylko kosztem budżetu państwa, ale może uzyskał nieuzasadnioną przewagę nad firmami konkurencyjnymi?
Tak, świadczy o tym orzecznictwo ETS, niekorzystne dla podatników, np. w wyroku z 2006 roku w sprawie Halifax (C-255/02) Trybunał podniósł, że czynności dokonane jedynie w celach podatkowych, a nie gospodarczych stanowią nadużycie prawa do odliczenia VAT. Podobnie w sprawie C-110/99, dotyczącej niemieckiej spółki Emsland - Stärke, która eksportowała produkty rolne do Szwajcarii, korzystając z dotacji związanych z wywozem tych towarów poza UE. Towary były potem importowane do Niemiec, a cło od importu - niższe niż dotacja. Zdaniem ETS jedynym celem wywozu było uzyskanie dotacji unijnej, a transakcja nie wynikała z przyczyn gospodarczych. Trybunał wyjaśnił, że nadużycie prawa zachodzi mimo formalnej zgodności czynności z prawem, ale gdy z ogółu okoliczności wynikało działanie sprzeczne z celem przepisów, a zasadniczym celem transakcji było uzyskanie korzyści podatkowej. Jeśli nastąpi stwierdzenie nadużycia, to transakcje stanowiące nadużycie powinny zostać przez organy tak przedefiniowane, aby odtworzyć sytuację istniejącą wtedy, gdyby transakcji nie dokonano.
Niestety, jeden błąd organu podatkowego bywa zawsze bardziej nagłośniony, niż sto sukcesów w wykryciu nadużyć. Z góry przyjmuje się też, że upadłości firmy winny jest fiskus, choć może być i tak, że współprzyczyniły się inne okoliczności, np. realia rynkowe, niegospodarność czy wyzbywanie się majątku (w tym na rzecz m.in. firm powiązanych) w celu udaremnienia egzekucji zaległości podatkowych bądź spłaty wielomilionowych kredytów.
Moja wypowiedź jest ogólna, sprawę tej spółki zostawmy sądom cywilnym. Dodam jednak, że nieujawnianie wszystkich okoliczności, które doprowadziły do sporu, kreuje legendy, jak np. sprawa piekarza z Legnicy, a do jej nagłośnienia wykorzystano fakt, że piekarz nie opodatkowywał nieodpłatnego przekazania pieczywa na rzecz biednych. Jednak tylko nieliczni obdarowani oświadczyli, że otrzymywali pieczywo, przede wszystkim jednak przedsiębiorca ukrywał część obrotu, w tym aż 94 proc. zaniżonego zobowiązania podatkowego wynikało z niezaewidencjonowanej sprzedaży.
Nie tylko sądy administracyjne, ale także cywilne. Generalnie orzecznictwo akceptuje prawo organów podatkowych do oceny skuteczności umów cywilnoprawnych z punktu widzenia prawa podatkowego. Mamy też najnowsze orzeczenie SN z 2010 roku, w którym wskazano, że jeśli firmy zawarły umowę tylko po to, by uzyskać zwrot VAT, można uznać, że była ona pozorna. W przeszłości zdarzały się inne poglądy co do uprawnień organów, np. w głośnej sprawie Optimusa, ale były one w istocie odosobnione.
Sądowa kontrola legalności decyzji to już nie kontrola prawidłowości rozliczenia podatnika. Uchylenie przez sąd decyzji nie oznacza jeszcze, iż "podatnik miał rację". W postępowaniu sądowoadministracyjnym (oceniającym postępowanie podatkowe) znaczenie ma i sentencja wyroku, i jego uzasadnienie, w którym sąd często wyznacza kierunki dalszego działania organów, co oznacza dalszy bieg sprawy i niekoniecznie korzystne dla podatnika rozstrzygnięcie. Warto zauważyć, że o złożoności prawa podatkowego świadczy i to, że sądy administracyjne postanawiają rozpatrzyć problem prawnopodatkowy w składzie poszerzonym lub wnioskują o podjęcie uchwały. Tak było np. w przypadku Optimusa czy obecnie w przypadku usług leasingowych. Czy w takich sytuacjach można mówić wyłącznie w kategoriach błędu, jeśli sąd uzna inaczej? Jeśli sąd zgodzi się z fiskusem, to czy można mówić o sukcesie - to przecież tylko kolejny przypadek trudności w stosowaniu prawa.
Dotychczas to podatnicy ujawniali swoją wersję przebiegu postępowań, a organy podatkowe pozbawione były możliwości obrony (jako związane tajemnicą skarbową). Jednak nowelizacja procedury sprawiła, że można uchylić tę tajemnicę w danej sprawie, m.in. gdy wymaga tego ważny interes publiczny. Rozwiązanie to stosuje się jednak wyjątkowo, ale przyczynia się ono do pogłębiania świadomości podatkowej obywateli. Byłoby dobrze, gdyby opinia publiczna poznała istotę problemu prawnopodatkowego i na tej podstawie oceniała działania fiskusa.
Notowała Ewa Matyszewska
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu