Przepisy podatkowe, które urągają przyzwoitości
Gdybym mógł zmienić jeden przepis...
@RY1@i02/2013/246/i02.2013.246.183006400.802.jpg@RY2@
prof. Bogumił Brzeziński, kierownik Katedry Prawa Finansów Publicznych UMK oraz Zakładu Prawa Finansowego UJ
Gdybym mógł, uchyliłbym ordynację podatkową. Ta ustawa, będąca początkowo niezbyt udanym klonem niemieckiej ordynacji podatkowej z 1977 r. została zmasakrowana kolejnymi seriami zmian. Dziś jest aktem archaicznym, niekompletnym, który cechuje znaczny stopień przemieszania treści. Poziom kazuistyki przepisów budzi uczucie respektu na zmianę z bezradnością. Najlepszym dowodem na stopień destrukcji warstwy legislacyjnej tego aktu normatywnego jest księżycowe niekiedy orzecznictwo NSA. Poszczególne przepisy ordynacji podatkowej idą w zawody o to, który gorszy. Wiele z nich jest niezgodnych z konstytucją: po tych, które zidentyfikował ostatnio Trybunał Konstytucyjny, stoją w kolejce następne kandydatury do orzeczenia o niekonstytucyjności - takie jak art. 26 par. 1 o.p. przewidujący odpowiedzialność majątkiem wspólnym małżonka podatnika za zaległości podatkowe tego ostatniego - i to bez żadnych warunków i ograniczeń!
Urąga przyzwoitości obecny kształt przedawnienia zobowiązań podatkowych i prawa wymiaru podatku; przedawnienie stało się w istocie rzeczy wyjątkiem od zasady nieprzedawniania się zobowiązań. Zawiadamiając w odpowiedni sposób podatnika, można przedawnienie wyeliminować całkowicie: w ten sposób zaległości podatkowe zostały postawione na równi ze zbrodniami przeciwko ludzkości, które także nie ulegają przedawnieniu. Przerwanie i zawieszenie biegu przedawnienia jest na porządku dziennym: ironizując, można powiedzieć, brakuje tu jeszcze jednego przepisu, tj. zawieszającego bieg terminu przedawnienia w czasie, gdy przy budynku izby skarbowej przejeżdża tramwaj. Hałas, jaki on wywołuje, nie sprzyja koncentracji pracujących tam urzędników nad sprawami podatkowymi, co - według filozofii uprawianej przez resort finansów - usprawiedliwia z naddatkiem zawieszenie biegu terminu przedawnienia.
Jeżeli jakiegoś jeszcze przepisu brakuje, to na pewno jednego - wyrażającego w sposób jednoznaczny zasadę rozstrzygania wątpliwości interpretacyjnych na korzyść podatnika (in dubio pro tributario). Jej istnienie i obowiązywanie nie budzi wątpliwości ani TK, ani też doktryny prawa podatkowego. Zadziwiający i niczym nieusprawiedliwiony brak zainteresowania tą zasadą ze strony sądów administracyjnych zmusza do forsowania rozwiązania legislacyjnego o takiej właśnie treści. Polska chce uczyć Ukrainę europejskich klimatów, ale na Ukrainie taki przepis już obowiązuje. A więc - in dubio pro tributario - do ordynacji podatkowej.
Not. PB
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu