Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Postępowania i kontrole podatkowe

Zawiadomienia były wydawane bez podstawy prawnej

10 listopada 2014
Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

Przez ponad rok organy podatkowe uznawały, że każde pismo informujące podatników o wszczęciu postępowania karnego skarbowego zawiesza bieg przedawnienia zobowiązania podatkowego Nie sposób się z tym zgodzić.

W ciągu ostatnich kilku lat organy podatkowe i skarbowe masowo zaczęły wykorzystywać wszczęte postępowania karne skarbowe do zawieszania biegu terminu przedawnienia zobowiązań podatkowych. A po wyroku Trybunału Konstytucyjnego z 17 lipca 2012 r. (sygn. akt P 30/11) uznały, że wystarczy każde pismo zawiadamiające podatników o wszczęciu takiego postępowania.

Sprawcą zamieszania stał się jak zwykle nieprecyzyjny przepis, a konkretnie art. 70 par. 6 pkt 1 ordynacji podatkowej. TK orzekł, że jest on niezgodny z konstytucją w zakresie, w jakim powoduje zawieszenie biegu terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego w związku z wszczęciem postępowania, o którym podatnik nie został poinformowany najpóźniej z upływem 5-letniego terminu przedawnienia.

W tym samym wyroku TK wskazał na konieczność nowelizacji niekonstytucyjnego przepisu "w sposób gwarantujący, że podatnik z chwilą upływu 5-letniego terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego zostanie poinformowany, że przedawnienie nie nastąpi z uwagi na zawieszenie jego biegu".

Oznacza to, że każde zawiadomienie musi się opierać na normatywnej regulacji (konkretnym przepisie), ponieważ tylko w takim przypadku będzie nosiło cechy legalności.

Praktyka fiskusa

Do 15 października 2013 r. jednak brak było takiego przepisu. Lukę tę miała wypełnić interpretacja ogólna z 2 października 2012 r. (nr PK4/8012/239/AAN/12/ 1804). Minister finansów nakłaniał w niej organy podatkowe do podejmowania działań niemających żadnego normatywnego oparcia, zapominając kompletnie o elementarnej zasadzie - praworządności.

Na efekty nie trzeba było długo czekać - organy masowo zaczęły wysyłać do podatników zawiadomienia, nie zważając na brak przepisu, który mógł stanowić podstawę prawną ich działania. A przecież dyspozycja art. 120 ordynacji jest jednoznaczna - organy podatkowe działają na podstawie przepisów prawa.

Jako podstawę prawną swoich działań organy wskazywały art. 121 par. 1 ordynacji (zasadę zaufania do organów), a w uzasadnieniu podpierały się wskazanym wyrokiem TK, zapominając, że wyrok nie jest źródłem powszechnie obowiązującego prawa.

Rozbieżne orzecznictwo

Prawdziwy galimatias zafundowało podatnikom jak zwykle sądownictwo administracyjne. Dziś, po ponad dwóch latach od wyroku TK, znajdziemy orzecznictwo pasujące do każdego stanowiska.

W wyroku z 3 lipca 2014 r. NSA uznał, że zawiadomienie podatnika może nastąpić w każdej formie, nawet bez podstawy prawnej (sygn. akt I FSK 1105/13). Podobnie NSA orzekł 11 lutego 2014 r. (sygn.akt I FSK 67/13).

Natomiast w wyroku z 1 października 2012 r. (sygn. akt II FSK 302/11) NSA podkreślił, że dopiero postanowienie o przedstawieniu zarzutów zawiesza bieg terminu przedawnienia zobowiązania podatkowego (tak samo w wyrokach o sygn. akt: I FSK 1451/11, II FSK 2132/11, II FSK 314/11).

O dziwo, żaden z sądów nie zauważył, że obie wykładnie są wadliwe, ponieważ godzą w zasadę legalizmu. Skoro działanie organów musi się opierać na konkretnych przepisach prawa, a TK wyraźnie wskazał na potrzebę nowelizacji niekonstytucyjnego art. 70 par. 6 pkt 1 ordynacji, to wszelkie działania bez właściwej podstawy prawnej noszą znamiona działania contra legem. Należy więc uznać, że z mocy prawa są nieważne.

Skoro obowiązek zawiadamiania podatników o zawieszeniu biegu terminu przedawnienia wszedł do porządku prawnego dopiero od 15 października 2013 r., to wszystkie działania organów przed tą datą były bez podstawy prawnej. Tym samym sądy wydające odmienne rozstrzygnięcia nie tylko naruszają zasadę legalizmu, ale też otwarcie godzą w zasadę równości wobec prawa.

Uważam, że zarówno działania organów podatkowych w opisanym zakresie, jak i sankcjonowanie ich przez sądy są ewidentnym nadużyciem prawa. Ani fiskus, ani tym bardziej sądy nie ponoszą jednak z tego tytułu żadnej odpowiedzialności, krzywdząc przede wszystkim przedsiębiorców i unicestwiając wiele źródeł utrzymania państwa. Nietrudno przewidzieć, czym skończy się taka praktyka.

@RY1@i02/2014/218/i02.2014.218.183000300.802.jpg@RY2@

Wojciech Serafiński prawnik, ekspert BCC

Wojciech Serafiński

prawnik, ekspert BCC

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.