To podatnikowi zależy na uzyskaniu interpretacji podatkowej. Musi więc na nią czekać
@RY1@i02/2014/193/i02.2014.193.071000300.802.jpg@RY2@
Michał Roszkowski radca prawny, doradca podatkowy, partner w Accreo
Trybunał Konstytucyjny 25 września ogłosił wyrok (sygn. akt K49/12), z którego wynika, że wydanie interpretacji w terminie 3 miesięcy oznacza jej podpisanie. Zatem może ona być doręczona podatnikowi już po tym terminie. Jak zatem powinien się zachować podatnik, jeśli po 3 miesiącach nie otrzyma interpretacji - czy organ musi go powiadomić, że interpretacja jest wydana, ale niedostarczona, czy też podatnik musi sam zadbać o taką informację?
Obowiązujące przepisy ordynacji podatkowej nie tworzą obowiązku organu podatkowego do informowania wnioskodawcy o wydaniu interpretacji podatkowej, zanim zostanie mu ona doręczona. Oczywiście patrząc przez pryzmat zasady działania organów w sposób budzący zaufanie do nich, można postawić tezę, że pożądanym zachowaniem organu w sytuacji wydania interpretacji pod koniec terminu trzymiesięcznego powinien być kontakt z wnioskodawcą w celu poinformowania go o tym fakcie. Jest to jednak życzeniowa interpretacja i wątpię, aby praktyka organów w tym zakresie się zmieniła. Oznacza to, że ciężar ustalenia, czy interpretacja została wydana, leży po stronie wnioskodawcy.
W praktyce sprowadza się to do kontaktów telefonicznych z osobami odpowiedzialnymi za przygotowanie interpretacji w celu weryfikacji statusu sprawy. Na marginesie warto zwrócić uwagę, że pomiędzy 1 lipca 2007 r. a końcem lipca 2013 r. organy nie sporządziły interpretacji w 36 przypadkach na ponad 181 tys. wydanych, czyli niewydanie interpretacji jest rzadkością.
Co jeśli podatnik po upływie 3 miesięcy po prostu wcieli w życie swoje stanowisko, a po jakimś czasie dotrze do niego stanowisko fiskusa? Czy będzie musiał składać korekty deklaracji, zeznań itp., jeśli organ nie zgodzi się z jego poglądem?
Wnioskodawca, który nie czeka na interpretację ministra finansów i wciela w życie swoje stanowisko, robi to zawsze na swoje ryzyko. Do momentu doręczenia interpretacji podatnik nie korzysta z jej ochrony, a w przypadku gdy jest ona dla niego niekorzystna, musi się liczyć z ewentualnymi konsekwencjami odwracania podjętych już czynności (przede wszystkim korekty deklaracji i zeznań). Oczywiście interpretacja nie wiąże wnioskodawcy, który może się z nią nie zgadzać i nadal postępować według swojego poglądu albo zaskarżyć ją do sądu. Do momentu jednak jej zmiany, przy postępowaniu wbrew jej treści, występować będzie zawsze zwiększone ryzyko stwierdzenia zaległości podatkowej, które trzeba będzie uwzględniać w bieżącej działalności.
Czy to aby nie oznacza, że mimo iż podatnik nie ma obowiązku dowiadywania się, czy interpretacja została wydana, to jednak na niego spadają konsekwencje przedłużającego się terminu dostarczenia interpretacji?
Niestety tak jest i dopóki nie nastąpi zmiana w przepisach, którą zasugerował TK w swoim orzeczeniu, dopóty nie sądzę, aby coś się w tej materii zmieniło. Po uchwale Naczelnego Sądu Administracyjnego z 14 grudnia 2009 r., sygn. akt II FPS 7/09, oraz po komentowanym orzeczeniu TK utrwalił się pogląd, że to podatnik ma interes w uzyskaniu interpretacji indywidualnej i dlatego to jemu powinno zależeć na informacji, czy i kiedy taka interpretacja będzie wydana. W praktyce rzadko kiedy podatnicy decydują się na podjęcie czynności obarczonych jakimś ryzykiem podatkowym bez uzyskania potwierdzenia w interpretacji indywidualnej - czekają, dzwonią, dowiadują się.
Jeszcze raz podkreślę, gdybyśmy przykładali więcej uwagi do zasad postępowania i partnerskiej relacji organ - podatnik, to nawet sama zmiana przepisów nie byłaby potrzebna. To jednak idealizm.
Rozmawiał Łukasz Zalewski
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu