Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Postępowania i kontrole podatkowe

Coraz trudniej ukryć przekręt. Prezesa przyłapali, inni donoszą na siebie

1 lipca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Rozmowa z Joachimem Hillą, adwokatem niemieckim i radcą prawnym

O co został oskarżony Uli Hoeness, prezes klubu sportowego Bayern Monachium?

Prokuratura zarzuciła mu nieujawnianie przez wiele lat dochodów osiąganych w Szwajcarii i dokonanie w ten sposób uszczupleń podatkowych na kwotę 3,5 mln euro. Poszkodowanym był niemiecki fiskus.

W jaki sposób prezes osiągał dochody w Szwajcarii?

Przede wszystkim z gry na sprzedaży i kupnie walut. Jako obywatel Niemiec ulokował tam najpierw w jednym z banków 20 mln marek. Następnie wykorzystywał ten kapitał i osiągane zyski do dalszych inwestycji. Dokonywane przez bank na zlecenie klienta transakcje miały osiągać poziom nawet 190 mln euro. Zdarzały się, a z czasem przeważały ponoć straty. Najbardziej spektakularna była przegrana jednego dnia nawet 18 mln euro.

O jakie kwoty toczyła się sprawa?

Już pierwszego dnia procesu oskarżony przyznał się, iż kwota uszczupleń podatkowych wyniosła 18,5 mln euro, czyli wielokrotność tej wynikającej z aktu oskarżenia. W drugim dniu procesu urzędniczka kontroli skarbowej prowadząca sprawę Hoenessa po zapoznaniu się z dalszymi materiałami mówiła już o kwocie 27,2 mln euro. Sąd w wyroku przyjął ostatecznie, iż doszło do uszczupleń podatkowych na poziomie 28,5 mln euro.

Jak sąd "wycenił te uszczuplenia?

Prokuratura zażądała skazania go na karę 5,5 lat pozbawienia wolności. Sąd orzekł ostatecznie wobec niego karę 3,5 roku więzienia bez zawieszenia. Wyrok jest prawomocny.

Czy orzeczenie kary pozbawienia wolności załatwia sprawę nieuiszczonego podatku?

Oczywiście nie. Uli Hoeness będzie musiał uiścić zaległe podatki. Według szacunkowych wyliczeń wraz z narzutami oraz odsetkami będzie musiał wpłacić do kasy urzędu skarbowego nawet 50 mln euro.

Jak doszło do wykrycia dokonanego oszustwa podatkowego?

Uli Hoeness sam ujawnił fakt dokonania uszczuplenia podatku, próbując skorzystać ze znanej również polskiemu prawu instytucji tzw. czynnego żalu. Polega ona na ujawnieniu przez sprawcę popełnienia przestępstwa skarbowego, zanim organy skarbowe się o nim dowiedziały. Zawiadomienie organów skarbowych o okolicznościach dokonania przestępstwa skarbowego nie spełniało jednak coraz bardziej surowych, ciągle doprecyzowywanych przez niemieckie orzecznictwo wymogów tej szczególnej instytucji pozwalającej sprawcy przestępstwa uniknąć kary. Notabene, nie tylko jako skutek sprawy Hoenessa, w polityce, ale również w wielu innych kręgach, np. wśród organizacji niemieckich podatników lub urzędników skarbowych wzmocniły się głosy na rzecz dalszego ograniczenia możliwości skorzystania z tego szczególnego instrumentu prawa podatkowego, pozwalającego nie tylko uniknąć kary, ale również w ogóle skazania.

Dlaczego zawiadomienie organów skarbowych o popełnieniu oszustwa podatkowego było nieskuteczne? Czyżby Uliego Hoenessa nie było stać na dobrych doradców podatkowych lub adwokatów?

Zawiadomienie było przygotowywane w szalonym pośpiechu w ciągu dwóch kolejnych nocy. W tym czasie nie dało się ogarnąć całości dokonywanych transakcji, a tylko pełne wyjawienie wszystkich okoliczności sprawy i to zanim dowie się o niej urząd skarbowy spełnia, jak już wskazano, według prawa niemieckiego surowe warunki dla tzw. czynnego żalu.

Skąd ten pośpiech?

Sprawie rzekomego konta w Szwajcarii, a także jego posiadaczowi zaczął przyglądać się jeden z tygodników. Stąd pojawiła się groźba, że zapowiadana publikacja w prasie unicestwi możliwość wykazania się tzw. czynnym żalem, a tym samym pozbawi prawa do zwolnienia się z odpowiedzialności karnej.

Ponoć organy skarbowe w Niemczech "kupują" pochodzące z różnego rodzaju przecieków informacje o obywatelach posiadających konta za granicą?

Niemieckie organy skarbowe stały się w ostatnich latach w tym zakresie bardzo aktywne i wielokrotnie już nabywały pochodzące właściwie z kradzieży dane o niemieckich klientach zagranicznych banków. Nawet trybunał konstytucyjny uznał za zgodny z konstytucją zakup za pieniądze podatników takich informacji, mających na celu wykrycie przestępstw dokonywanych przez niemieckich podatników z wykorzystaniem zagranicznych instytucji finansowych. Podwyższenie przez to stopnia niebezpieczeństwa ujawnienia dokonania oszustwa podatkowego ma ponoć wpływ na zwiększenie uczciwości podatników oraz zwiększyło znacznie wpływy podatków do budżetu państwa.

Jakie inne skutki w aspekcie podatkowym wywołało wydanie wyroku na Uli Hoenessa?

W prasie mnożą się informacje o zatrzęsieniu pracą doradców podatkowych i adwokatów, którym klienci we wzmożonym zakresie i tempie spowiadają się z dokonanych optymalizacji podatkowych, i przesunięciu dochodów na przykład za granicę. Skutkiem tego jest znaczny wzrost składanych organom skarbowym tzw. samozawiadomień (Selbstanzeige) w nadziei na uniknięcie kary. W aspekcie finansowym zwycięzcą sprawy Hoenessa jest więc przede wszystkim samo państwo, które odnotowuje znacznie wyższe wpływy podatkowe od obywateli.

Kiedy Uli Hoeness będzie musiał udać się do więzienia?

Przypuszcza się, że w najbliższym czasie, najprawdopodobniej po świętach wielkanocnych, czyli w kilka tygodni od skazania.

Czy polscy podatnicy powinni z omawianego kazusu wyciągnąć jakąś nauczkę?

Zdecydowanie tak. Myślę, że po przeczytaniu tej rozmowy już to uczynili. Wiedzą też, że w ramach Unii Europejskiej organy skarbowe wymieniają się informacjami, a instrument ten coraz lepiej działa. Także banki, w tym szwajcarskie, są coraz bardziej uczulone na czystość zdeponowanych u nich pieniędzy. Banki szwajcarskie żądają np. od klientów złożenia w określonym czasie oświadczenia mającego chronić bank przed zarzutem uczestniczenia w dokonywaniu oszustw podatkowych przez klienta banku. Nacisk amerykańskich organów nadzoru doprowadził do przedefiniowania pojęcia tajemnicy bankowej. Nie ma ona służyć ukrywaniu środków pochodzących z przestępstwa.

@RY1@i02/2014/081/i02.2014.081.07100020b.802.jpg@RY2@

materiały prasowe

Joachim Hilla adwokat niemiecki i radca prawny praktykujący we Frankfurcie nad Menem i w Warszawie (www.hilla.eu)

W ramach Unii Europejskiej organy skarbowe wymieniają się informacjami, a instrument ten coraz lepiej działa. Także banki, w tym szwajcarskie, są coraz bardziej uczulone na "czystość" zdeponowanych u nich pieniędzy

Rozmawiała Ewa Ciechanowska

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.