Doręczanie pism - prawo pełne sprzeczności
Trudno sobie wyobrazić, by w państwie prawa podatnik nie mógł bez konsekwencji wyjechać na miesięczne wakacje z rodziną. W Polsce tak właśnie jest. Rację zawsze mają urzędnicy
Nieodbieranie korespondencji od organów podatkowych może wyrządzić więcej szkód niż pożytku. Wielu podatników uważa, że w takiej sytuacji uniknie konieczności zapłaty podatku lub konsekwencji naruszenia prawa podatkowego. Nic bardziej mylnego!
Przepisy ordynacji podatkowej szczegółowo, aczkolwiek w sposób nieracjonalny regulują tryb postępowania w sytuacji, gdy doręczyciel nie zastanie podatnika pod jego adresem (art. 150 par. 1 ordynacji). W takim przypadku list przechowuje się przez 14 dni w placówce pocztowej podatnika (gdy doręczanie pisma następuje przez operatora pocztowego) albo w urzędzie gminy/miasta (gdy doręczenie pisma następuje przez pracownika organu podatkowego lub przez inną upoważnioną osobę).
Zawiadomienie
Zawiadomienie o pozostawieniu pisma we wskazanych miejscach doręczyciel powinien pozostawić w oddawczej skrzynce pocztowej lub, gdy nie jest to możliwe, na drzwiach mieszkania adresata, jego biura lub innego pomieszczenia, w którym adresat wykonuje swoje czynności zawodowe, bądź w widocznym miejscu przy wejściu na posesję adresata.
Niestety często zdarza się, że we wskazanych miejscach doręczyciel nie pozostawia żadnych zawiadomień, albo ktoś najzwyczajniej je złośliwie usunie lub zniszczy. Podatnik może zatem nie wiedzieć o próbie doręczenia pisma, i co wtedy?
Obecnie sytuacja ta może skomplikować się jeszcze bardziej, gdyż uwolnione zostały usługi pocztowe i doręczeń mogą dokonywać obecnie inne firmy pocztowe. W wyroku z 16 kwietnia 2008 r. (sygn. akt I FSK 599/07) Naczelny Sąd Administracyjny podkreślił, że: "Samo twierdzenie skarżącego o nieotrzymaniu tych zawiadomień, bez żadnego uzasadnienia tego stwierdzenia, nie może zmienić ustaleń dokonanych w postępowaniu podatkowym". W praktyce podatnik nie ma żadnej możliwości wykazania, że zawiadomienia nie było w jego skrzynce, a wszelkie tłumaczenia sądy oddalają.
Polskie prawo, ale też i orzecznictwo administracyjne są w tym przypadku skrajnie nieracjonalne i godzi przede wszystkim w istotę wolności obywatelskiej. Nieodebrane przez podatnika pismo uważa się za doręczone z upływem ostatniego dnia okresu, w jakim pismo powinno być odebrane (doręczenie zastępcze). Pismo pozostawia się w aktach konkretnej sprawy (art. 150 par. 2 ordynacji). W praktyce oznacza to, że podatnik poniesie wszelkie, także niezawinione konsekwencje nieodebrania pisma, np. utraci prawo do wniesienia odwołania.
Przywrócenie terminu
W takiej sytuacji podatnik musi złożyć wniosek o przywrócenie terminu do danej czynności. W praktyce równa się to prawie z cudem. Sądy przerzucają bowiem na podatników (nie wiadomo dlaczego) obowiązek wykazania, że we wskazanych wyżej miejscach nie było zawiadomienia (awiza). Nie mówią tylko najważniejszego - w jaki sposób podatnik ma to wykazać? Choć nie ma żadnych dowodów na to, że doręczyciel pozostawił zawiadomienie (poza potwierdzeniem odbioru, na którym wskazuje się, że próby doręczenia pisma były dokonywane - papier jednak przyjmie wszystko!), to podatnik musi udowodnić, że zawiadomienia rzeczywiście nie pozostawiono. Ale na tym nie koniec. W praktyce podatnik musi nie tyle uprawdopodobnić brak swojej winy (zob. art. 162 par. 2 ordynacji), co udowodnić jej brak. W wyroku z 9 maja 2011 r. (sygn. akt II FSK 212/11) NSA wskazał, że: "O braku winy w uchybieniu terminu można by było mówić wtedy, gdyby strona nie była w stanie przeszkody pokonać (usunąć) przy użyciu sił i środków normalnie dostępnych, nie ryzykując własnym bądź innych zdrowiem, życiem lub narażając siebie bądź innych na poważne straty majątkowe. Artykuł 162 par. 1 ordynacji wymaga nie tylko podania przyczyny uchybienia terminowi, ale i wykazania (uprawdopodobnienia), że przyczyna ta pozostawała niezależna od woli i wiedzy podatnika, a ciężar dowodu, iż środek odwoławczy złożony został w terminie, jak też ewentualne spóźnienie jest niezawinione, spoczywa na stronie, która z tego faktu wywodzi skutki prawne". Od kiedy to w prawie podatkowym ma zastosowanie reguła wynikająca z art. 6 kodeksu cywilnego? Który przepis prawa podatkowego o tym mówi? Wskazana teza przeczy dyspozycji art. 162 par. 2 ordynacji podatkowej, która wymaga tylko uprawdopodobnienia braku winy, a nie jej udowodnienia. Przepis nie wskazuje też na określone w tezie wyroku "przeszkody".
Nieracjonalność przepisu art. 150 ordynacji, który bardziej sformułowano ze względu na wygodę administracji podatkowej niż zasady państwa prawa, przejawia się przede wszystkim na płaszczyźnie wolności i swobód obywatelskich. Skoro podatnicy mają prawo swobodnego przemieszczania się, to określanie jedynego 14-dniowego terminu na odbiór pism narusza ich wolności. Podatnik, który wyjedzie z rodziną np. na 4-tygodniowy urlop, w majestacie prawa jest pozbawiany możliwości odbioru pisma i reakcji na nie. Pytanie jest tym bardziej zasadne, że organy podatkowe w Polsce prowadzą postępowania przez bliżej nieokreślony czas. Czas załatwiania spraw jest permanentnie przez organy naruszany, także przez nieograniczone możliwości przedłużania postępowań, co jest poważnym błędem.
Nieprzemyślane regulacje i wykładnia
Samo prawo dotyczące m.in. doręczeń jest pełne sprzeczności, już nikt go w Polsce nie rozumie. Skoro np. podatnik ma na odebranie pism 14 dni, to jak do tego obowiązku ma się np. dyspozycja art. 147 par. 1 ordynacji podatkowej, nakazującego podatnikom powiadamianie organów o wyjeździe za granicę na okres co najmniej 2 miesięcy? Skoro zatem istnieje obowiązek powiadomienia organów o wyjeździe dotyczącym okresów przekraczających 2 miesiące, to z pewnością okres na odebranie pism powinien być dłuższy i wynosić co najmniej miesiąc. Trudno wyobrazić sobie, by w państwie prawa obywatel nie mógł bez konsekwencji wyjechać np. na miesięczne wakacje z rodziną. Polscy włodarze, którzy nie tak dawno walczyli o wolność i swobody obywatelskie, szybko zapomnieli o tym, czym one w istocie są. Polskie prawo podatkowe przesadnie nafaszerowane sankcjami karnymi i coraz liczniejszymi obowiązkami nakładanymi na podatników jest tego najlepszym dowodem. W państwie prawa - państwo nie dominuje nad podatnikami i liczy się z nimi, podatnik winien być powszechnie szanowanym partnerem - jest potencjalnym przestępcą. Mamy jedno z najgorszych na świecie praw podatkowych, co roku coraz bardziej niepotrzebnie komplikowane. To fakt potwierdzony zresztą kilka lat temu przez Bank Światowy.
Niewolnik państwa
Wprowadzając wskazane wyżej regulacje ustawodawca kierował się tym, by tok postępowania nie był tamowany przez podatników, by mogło toczyć się ono bez przeszkód. Choć założenie jest słuszne, to jednak godzi w swobody obywatelskie. Praktyka pokazuje jednak, że to nie podatnicy, ale przede wszystkim organy podatkowe są hamulcowymi postępowań, prowadzą postępowania nawet po kilka lat, kompletnie nie licząc się z interesem i czasem podatników. Podatnicy przez biurokrację i opieszałość organów tracą miliardy złotych i muszą pozostawać w dyspozycji organów, które co chwilę wysyłają jakieś wezwania i żądania. Podatnicy są w Polsce niewolnikami państwa, które w dodatku określa się jako "państwo prawa". W sferze podatków - nie jesteśmy i długo jeszcze nie będziemy państwem prawa. Jak znów pokazuje praktyka - prawa mają bowiem przede wszystkim urzędnicy. Prawa podatników są w Polsce marginalizowane w niespotykany jeszcze 10 lat temu sposób i na niespotykaną dotąd skalę. Sądy zamiast kontrolować organy podatkowe (ustawowa powinność!), w istocie kontrolują podatników i co chwilę zmieniają wykładnię tych samych przepisów prawa, siejąc totalny zamęt. Jakby tego było mało - zamiast bronić podatników jako źródła utrzymania państwa, coraz częściej i wyraźniej bronią organy permanentnie naruszające przepisy prawa i co gorsza - coraz częściej lekceważące prawa podatników. Skutki tych działań dla państwa za kilka lat będą opłakane i trudno uwierzyć, by sędziowie nie zdawali sobie z tego sprawy. Filarem państwa są nie urzędnicy, lecz podatnicy, i to ich należy chronić przed władczą arbitralnością administracji.
WAŻNE
W praktyce podatnik nie ma żadnej możliwości wykazania, że zawiadomienia nie było w jego skrzynce, a wszelkie tłumaczenia sądy oddalają
WAŻNE
Nieodebrane przez podatnika pismo uważa się za doręczone z upływem ostatniego dnia okresu, w jakim powinno być ono odebrane (doręczenie zastępcze)
Skutki nieodebrania
● Jeśli pismo był postanowieniem wszczynającym postępowanie - może ono toczyć się bez udziału podatnika.
● Jeśli pismo było decyzją - podatnik utraci prawo odwołania się od niej, chyba że wykaże, iż nieodebranie pisma nastąpiło bez jego winy.
@RY1@i02/2014/047/i02.2014.047.071001100.101.jpg@RY2@
Wojciech Serafiński prawnik, doradca podatkowy
Wojciech Serafiński
prawnik, doradca podatkowy
Podstawa prawna
Ustawa z 29 sierpnia 1997 r. - Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2012 r. poz. 749 z późn. zm.). Ustawa z 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2014 r. poz. 121).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu