Dziennik Gazeta Prawana logo

Bezpodstawne wzbogacenie

29 lipca 2016

Od kilku lat toczy się spór, czy organy podatkowe i celne mogą po przedawnieniu zobowiązania dochodzić go przed sądem powszechnym. Podstawą miałby tu być art. 405 kodeksu cywilnego w związku z art. 410 par. 1

Pierwszy przepis mówi, że kto bez podstawy prawnej uzyskał korzyść majątkową kosztem innej osoby (w tym wypadku Skarbu Państwa), obowiązany jest do wydania korzyści w naturze, a gdyby to nie było możliwe, do zwrotu jej wartości. Zasadę tę stosuje się - w świetle art. 405 ustawy z 23 kwietnia 1964 r. - Kodeks cywilny (t.j. Dz.U. z 2016 r. poz. 380 ze zm.; dalej: k.c.) - w szczególności do świadczenia nienależnego.

Przeciwnicy przyznania fiskusowi tak daleko idących uprawnień podkreślają, że ma on liczne możliwości zawieszenia lub wręcz przerwania biegu przedawnienia. Powinien więc z nich korzystać, a nie dopuszczać do przedawnienia zobowiązania ze świadomością, że to, czego nie uzyskał na drodze administracyjnej, będzie mógł odzyskać jeszcze w sądzie cywilnym.

To też sprawa cywilna...

Takie uprawnienie fiskusa potwierdza jednak Sąd Najwyższy. Najpierw, w wyroku z 28 października 2010 r. (sygn. akt II CSK 227/10) podkreślił, że niektóre instytucje prawa cywilnego stanowią wyraz podstawowych zasad porządku prawnego, przyjętych we wszystkich systemach prawnych, bez względu na gałąź prawa. Są to zwłaszcza, według Sądu Najwyższego:

zakaz obchodzenia prawa,

zakaz działania na szkodę wierzycieli,

zakaz czerpania korzyści z własnej niegodziwości, bezpodstawnego wzbogacenia się kosztem innych.

Jeżeli prawo publiczne nie przewiduje odpowiednich środków przeciwdziałania tego rodzaju zachowaniom, to konieczne może stać się sięgnięcie do kodeksu cywilnego - orzekł SN.

W postanowieniu z 11 września 2014 r. (sygn. akt III CZ 46/14) SN wprost otworzył drogę Skarbowi Państwa do odzyskania ponad 35 mln zł przedawnionego podatku dochodowego plus odsetek, co dało w sumie prawie 50 mln zł.

...ale nadal kontrowersyjna

Możliwość dochodzenia przez fiskusa przed sądem powszechnym przedawnionych zobowiązań kwestionują jednak eksperci oraz sądy orzekające w konkretnych sprawach. Najnowszym tego przykładem są orzeczenia: Sądu Okręgowego w Krakowie (sygn. akt I C 1530/13) oraz Sądu Apelacyjnego w Warszawie (sygn. akt I ACa 1260/15).

Sądy zwróciły uwagę na to, że fiskus ma wystarczająco dużo czasu na dochodzenie swoich roszczeń. Ma możliwości zawieszania lub przerywania biegu terminu przedawnienia. Droga cywilna nie może być więc usprawiedliwieniem dla jego opieszałości, a przepisy kodeksu cywilnego nie mogą być wykorzystywane przez organy podatkowe instrumentalnie. Tym bardziej że cel przedawnienia jest jasny - chodzi o uregulowanie stosunków prawnych pomiędzy wierzycielem a dłużnikiem, polegające na zwolnieniu dłużnika z obowiązku spełnienia zobowiązań, których wierzyciel i tak sam nie dochodzi. W przeciwnym razie, mimo zaniechania działań ze strony wierzyciela, dłużnik wciąż pozostawałby w niepewności, czy winien jest coś wierzycielowi.

Dlatego Sąd Okręgowy w Krakowie stwierdził, że "roszczenie z bezpodstawnego wzbogacenia nigdy nie może zastępować innej, szczególnej z uwagi na rodzaj dochodzonego świadczenia, drogi jego egzekucji, nawet jeżeli powód już tej drogi wykorzystać nie może".

Sąd zwrócił też uwagę na to, że "prawo podatkowe ma charakter całkowicie samoistny w stosunku do prawa cywilnego i nie można generalnie przyjmować, że jeżeli przepisy podatkowe w sposób nie do końca jasny rozstrzygają o danej kwestii, to w każdym przypadku instytucje prawa cywilnego mogą mieć zastosowanie. Wręcz przeciwnie - Skarb Państwa działający w sferze imperium nie powinien poszukiwać alternatywnych dróg dochodzenia należności pierwotnie wynikających ze sfery prawa podatkowego, ponieważ prowadzi to do podważenia zasady zaufania obywatela w stosunku do jego decyzji".

Nie ma jeszcze pisemnych uzasadnień tych wyroków. Pogląd w nich wyrażony podzielają natomiast eksperci.

Gdy podatnik nie zawinił

Znacznie mniej kontrowersyjne jest dochodzenie przez Skarb Państwa zwrotu bezpodstawnie uzyskanej przez podatnika korzyści, zanim jeszcze dojdzie do przedawnienia zobowiązania podatkowego. Bywa, że jest to dla fiskusa jedyna droga odzyskania pieniędzy (np. gdy urząd omyłkowo przekaże na rachunek podatnika zwrot daniny). W takiej sytuacji brak winy podatnika nie pozwala organom dochodzić zwrotu nienależnie przekazanej kwoty na podstawie ordynacji podatkowej. Pozostaje jedynie droga cywilnoprawna.

Na taką możliwość dochodzenia roszczeń przez Skarb Państwa wskazał m.in. Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 27 października 2011 r. (sygn. akt I FSK 1680/10). Sąd stwierdził w nim, że omyłkowe przekazanie na rachunek podatnika nienależnej mu kwoty tytułem zwrotu podatku, w sytuacji gdy nie ma związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy zachowaniem podatnika a nienależnie otrzymanym zwrotem daniny, powinno być rozpatrywane zgodnie z przepisami kodeksu cywilnego o bezpodstawnym wzbogaceniu i nienależnym świadczeniu.

WAŻNE Celem przedawnienia jest uregulowanie stosunków prawnych i zwolnienie dłużnika z obowiązku spełnienia zobowiązań, których wierzyciel i tak nie dochodzi.

PRZYKŁAD 1

Nienależny zwrot 35 mln zł

W 2002 r. Trybunał Konstytucyjny orzekł, że przed upływem trzyletniego okresu wynikającego z zezwolenia na prowadzenie zakładu pracy chronionej (ZPChr) nie można było pozbawić przedsiębiorców prowadzących taki zakład zwolnienia z podatku dochodowego (sygn. akt K 45/01).

Wyrok ten stał się źródłem wątpliwości, czy chodzi tylko o ZPChr działające na podstawie trzyletniego zezwolenia, czy o wszystkie, a więc także te, które miały zezwolenia bezterminowe. Wątpliwości te TK rozwiał dopiero po siedmiu latach, w kolejnym orzeczeniu (sygn. akt P 6/07). Stwierdził, że jego wyrok z 2002 r. nie odnosił się do ZPChr, które decyzję o uzyskaniu takiego statusu uzyskały bezterminowo.

Problem wziął się z tego, że już wcześniej, w 2006 r., ówczesny dyrektor Izby Skarbowej w Krakowie wydał dwie decyzje pozwalające właścicielom jednej z firm odzyskać ponad 35 mln zł zapłaconego wcześniej podatku dochodowego.

Dyrektor uznał, że skutki wyroku TK z 2002 r. mają zastosowanie również do ZPChr, które miały zezwolenia bezterminowe. Dlatego uchylił wcześniejsze decyzje naczelnika urzędu skarbowego o odmowie stwierdzenia nadpłaty.

Dopiero od 2007 r. ukształtowała się jednolita linia orzecznicza, wskazująca na to, że dyrektor się mylił.

W 2010 r., po czterech latach od decyzji dyrektora, minister finansów stwierdził, że były one nieważne. Firma, nie godząc się z takim obrotem sprawy, złożyła skargi do Wojewódzkiego Sądu Administracyjnego w Warszawie. Sąd je jednak oddalił. Uznał, że decyzje dyrektora krakowskiej izby rażąco naruszały prawo. Tego samego zdania był Naczelny Sąd Administracyjny.

Skutek wyroków NSA był taki, że w 2012 r. dyrektor Izby Skarbowej w Krakowie ponownie rozpatrzył sprawę. Tym razem zgodził się z decyzją naczelnika urzędu skarbowego z 2006 r., że nadpłata się nie należała.

Na skutek tego organy podatkowe postanowiły odzyskać zwróconą nadpłatę. Ze względu na przedawnienie zobowiązania podatkowego nie mogły jednak zrobić w trybie sądowo-administracyjnym. Wystąpiły więc na drogę cywilną - złożyły pozew o bezpodstawne wzbogacenie.

Powstały jednak wątpliwości, czy w ogóle sąd powszechny jest właściwy, by zająć się taką sprawą. Rozwiał je Sąd Najwyższy w postanowieniu z 11 września 2014 r. (sygn. akt III CZ 46/14). Uznał, że Skarb Państwa może po przedawnieniu zobowiązania dochodzić zwrotu kwot wypłaconych podatnikowi na podstawie decyzji, która została uznana za nieważną.

PRZYKŁAD 2

Omyłkowy zwrot nadpłaty

Postanowieniem z 26 maja 2008 r. naczelnik urzędu skarbowego odmówił wszczęcia postępowania w sprawie stwierdzenia nadpłaty w VAT wynikającego ze złożonych przez spółkę korekt deklaracji VAT-7. Stwierdził, że wniosek o stwierdzenie nadpłaty wraz z korektami deklaracji wpłynął po upływie pięcioletniego terminu od dnia złożenia deklaracji. Dyrektor izby skarbowej utrzymał to postanowienie w mocy, a w następnym roku Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie oddalił skargę spółki na postanowienie organu.

Mimo to już 25 czerwca 2008 r. na rachunek bankowy spółki przelano - omyłkowo - pieniądze odpowiadające kwotom wynikającym z korekt deklaracji VAT. Naczelnik urzędu dostrzegł ten błąd i w sierpniu 2008 r. wystąpił do spółki o zwrot nienależnie przekazanych kwot. W odpowiedzi spółka odmówiła. Wskazała, że potraktowała te kwoty jako zwrot nadpłaty. Organ mógł przecież z urzędu stwierdzić nadpłatę i zwrócić ją na rachunek spółki - uznała.

Organy podatkowe wszczęły więc postępowanie podatkowe w sprawie zaległości spółki za miesiące, za które omyłkowo zwróciły jej rzekomą nadpłatę.

Sięgnęły po art. 52 par. 1 pkt 2 ordynacji podatkowej, który na równi z zaległością podatkową traktuje zwrot podatku, jeżeli podatnik otrzymał go nienależnie lub w wysokości wyższej od należnej lub zwrot ten został zaliczony na poczet zaległości podatkowej albo bieżących lub przyszłych zobowiązań podatkowych, chyba że podatnik wykaże, że nie nastąpiło to z jego winy.

Spółka zaskarżyła te decyzje do sądu. Wskazywała, że otrzymane przez nią kwoty nie były zwrotem podatku (jak mówi art. 52 par. 1 pkt 2), tylko zwrotem nadpłaty. Nie można więc ich traktować jako zaległości podatkowych.

Wojewódzki Sąd Administracyjny w Olsztynie uznał jej skargę za zasadną. Uznał, że organy nie wykazały związku przyczynowo-skutkowego pomiędzy otrzymaniem przez spółkę nienależnego zwrotu a jej działaniem w tym zakresie. To one popełniły omyłkę, bez udziału samej spółki, naruszając tym samym reguły ostrożnego postępowania. W tej sprawie zatem nie zostały spełnione przesłanki z art. 52 par. 1 pkt 2 ordynacji podatkowej. Słowem, fiskus nie mógł bowiem obciążyć spółki winą za zwrot kwot na jej rachunek bankowy.

Podobnie uznał Naczelny Sąd Administracyjny. Dodał, że w tej sytuacji Skarbowi Państwa nie pozostaje nic innego, jak dochodzić zwrotu tej kwoty przed sądem cywilnym na podstawie przepisów o bezpodstawnym wzbogaceniu i nienależnym świadczeniu (sygn. akt I FSK 1680/10).

OPINIA EKSPERTA

Nie po to jest przedawnienie, żeby państwo mogło je obchodzić

@RY1@i02/2016/146/i02.2016.146.18300040c.801.jpg@RY2@

prof. dr hab. Michał Romanowski

Wykorzystywanie bezpodstawnego wzbogacenia przy dochodzeniu zaległości podatkowych, gdy zobowiązanie podatkowe uległo przedawnieniu, nie może być uzasadniane tym, że tak jak państwo nie może zabierać obywatelowi tego, co mu się należy, tak obywatel nie może zatrzymywać tego, co się państwu należy. Sprawa podatkowa wymaga rozstrzygnięcia na gruncie postępowania podatkowego. Przedawnienie nie jest wymierzone w wierzyciela (tu: fiskusa), ale w rażąco niestarannego wierzyciela (tu: fiskusa). Celem przedawnienia jest stabilizacja obrotu przed zagrożeniem, jakie rodzi długotrwały brak pewności co do istnienia zobowiązań wobec osób trzecich, w tym wobec fiskusa. Przedawnienie stymuluje staranność wierzyciela w imię bezpieczeństwa obrotu. Przedawnienie oznacza, że wierzyciel (w tym fiskus) wskutek długotrwałego zaniechania w dochodzeniu należności sam pozbawia się ochrony prawnej. Zgodnie z ordynacją podatkową zobowiązanie podatkowe wygasa wskutek przedawnienia. Prawo akceptuje zatem przesunięcie w majątkach fiskusa-wierzyciela i podatnika-dłużnika. Nie ma zatem nawet formalnej podstawy do zastosowania bezpodstawnego wzbogacenia w rozumieniu art. 405 i następnych kodeksu cywilnego, bo przecież podstawa prawna "wzbogacenia" dłużnika istnieje (art. 59 par. 1 pkt 9 ustawy z 29 sierpnia 1997 r. - Ordynacja podatkowa; t.j. Dz.U. z 2015 r. poz. 613 ze zm.).

Stanowisko, że jeżeli fiskus jest rażąco niedbały w dochodzeniu należności podatkowych, to pójdzie do sądu cywilnego, korzystając z innego terminu przedawnienia, burzy porządek prawny i jest bardzo niebezpieczne dla obywateli. Tym bardziej że fiskus w przeciwieństwie do zwykłego wierzyciela dysponuje aparatem przymusu dla ściągania podatków. Dając fiskusowi rewolwer do ręki w celu ściągania podatków, należy w interesie nas wszystkich (czyli publicznym) rygorystycznie wymagać, aby posługiwał się nim dokładnie zgodnie z regułami, a nie je naginał. Pięć lat na dochodzenie podatków to naprawdę wystarczająco długi okres.

W przypadku skargi pauliańskiej sytuacja jest odmienna, ponieważ należność podatkowa istnieje. Chodzi jedynie o to, aby móc ją zaspokoić z majątku osoby, która uzyskała nieuczciwie korzyść. Instytucje prawa cywilnego przenikają cały system prawa i jak nie ma czegoś uregulowanego w prawie administracyjnym, to w określonych przypadkach można sięgać po instytucje cywilne.

Sposób na nielojalnego podatnika

Powinno to być przestrogą nie tyle dla samych dłużników, ile nabywców, ponieważ Skarb Państwa występuje z pozwami właśnie przeciwko nim. Celem urzędników jest wykazanie, że podatnik po to np. podarował majątek innej osobie, aby uniknąć zapłaty zaległego podatku. Po wygranej przed sądem powszechnym fiskus wszczyna więc egzekucję z majątku nabywcy.

Skarb Państwa może sięgać po skargę paulińską w każdej chwili, zanim jeszcze dojdzie do przedawnienia zobowiązania podatkowego. Z tego względu budzi to mniej kontrowersji niż pozwy o bezpodstawne wzbogacenie. Wymaga jednak spełnienia przesłanek skargi wskazanych w art. 527 i 528 k.c.

Bliscy i obdarowani muszą uważać szczególnie

Zasadniczo to wierzyciel (w tym wypadku Skarbu Państwa) musi udowodnić, że zostały spełnione przesłanki skargi pauliańskiej (zgodnie z ogólną regułą wyrażoną w art. 6 k.c.). W tym przede wszystkim - że nabywca (obdarowany) wiedział lub przy zachowaniu należytej staranności mógł się dowiedzieć, iż zawierając transakcję, dłużnik działał ze świadomością pokrzywdzeniem wierzycieli (art. 527 par. 1 k.c.).

Kodeks cywilny przewiduje jednak pewne ułatwienia dowodowe, oparte na zasadzie domniemania:

Jeżeli korzyść majątkową, z pokrzywdzeniem wierzycieli, uzyskała osoba będąca w bliskim stosunku z dłużnikiem, domniemywa się, że osoba ta wiedziała, iż dłużnik działał ze świadomością pokrzywdzenia wierzycieli (art. 527 par. 3 k.c.).

W takiej sytuacji wierzyciel nie musi już udowadniać, że nabywca (obdarowany) wiedział lub przy zachowaniu należytej staranności mógł się dowiedzieć o tym, iż dłużnik zawiera transakcję ze świadomością pokrzywdzenia wierzycieli. Wystarczy więc, że wierzyciel wykaże, iż w chwili zawierania transakcji dłużnik był żoną, mężem, siostrą, bratem, ojcem, matką nabywcy (obdarowanego) lub pozostawał z nim w innym bliskim stosunku.

W takim wypadku ciężar dowodu zostaje przeniesiony z wierzyciela na nabywcę (obdarowanego). To on - jeśli nie chce stracić nabytego (otrzymanego) od dłużnika majątku - musi udowodnić, że mimo stosunku bliskości nie wiedział o zamiarze dłużnika pokrzywdzenia wierzycieli i nawet przy zachowaniu należytej staranności nie mógł się o tym dowiedzieć. Słowem, musi obalić domniemanie wynikające z kodeksu cywilnego. Jeśli mu się to nie uda, skarga paulińska jest skuteczna i majątek trafia z rąk nabywcy (obdarowanego) do wierzyciela (Skarbu Państwa).

Nie ma znaczenia, czy nabywca (obdarowany) wiedział lub przy zachowaniu należytej staranności mógł się dowiedzieć, że zawierając transakcję, dłużnik działał ze świadomością pokrzywdzenia wierzycieli, jeżeli transakcja ta była nieodpłatna (art. 528 k.c.). Słowem, gdy nabywca otrzymał korzyść majątkową bezpłatnie (np. w drodze darowizny), wierzyciel może żądać uznania tej transakcji za bezskuteczną, nawet jeśli nabywca (obdarowany) nie wiedział i przy zachowaniu należytej staranności nie mógł się dowiedzieć, że dłużnik działał ze świadomością pokrzywdzenia wierzycieli.

W tej sytuacji wierzyciel nie musi niczego wykazywać, a nabywca (obdarowany) nie może się bronić, że o niczym nie wiedział.

Także kolejni nabywcy

Skarb Państwa jako wierzyciel może skierować skargę pauliańską jednocześnie przeciwko "osobie trzeciej" i "osobie czwartej" w rozumieniu art. 531 par. 2 k.c. Słowem, może się domagać, aby sąd orzekł o bezskuteczności transakcji dokonanej przez dłużnika z osobą trzecią, w sytuacji gdy ta wyzbyła się korzyści na rzecz kolejnego podmiotu. Niezależnie od tego bowiem, czy korzyść pozostaje w majątku "osoby trzeciej", czy "osoby czwartej", wierzyciel (Skarb Państwa) może się z niej zaspokoić tak, jakby nadal znajdowała się ona w majątku dłużnika (podatnika).

Skarga nie zawsze skuteczna

Nie oznacza to jednak, że wszystkie transakcje zawierane przez podatników zalegających z płatnościami wobec fiskusa są przez sądy bezkrytycznie uznawane za bezskuteczne.

Jeżeli dłużnikowi przyświecał inny cel, a nie pokrzywdzenie wierzyciela (w tym wypadku Skarbu Państwa), to skarga pauliańska nie odniesie skutku.

@RY1@i02/2016/146/i02.2016.146.18300040c.101(c).gif@RY2@

Przesłanki skargi pauliańskiej

PRZYKŁAD 3

Przekazanie majątku po intercyzie

Podatnik zalegał z zapłatą akcyzy z tytułu prowadzonej działalności gospodarczej. Fiskus wydał wobec niego decyzje, a na ich podstawie tytuły wykonawcze. Postępowanie egzekucyjne okazało się jednak bezskuteczne.

Zanim bowiem doszło do egzekucji, podatnik poszedł z żoną do notariusza, gdzie zawarli intercyzę, czyli umowę, w której ustanowili rozdzielność majątkową. Następnie, również aktem notarialnym, podzielili majątek wspólny w ten sposób, że żona stała się jedynym właścicielem jednej z nieruchomości. Potem na podstawie trzeciej umowy podatnik podarował żonie resztę nieruchomości. Sam pozostał bez majątku, z którego mógłby spłacić akcyzowe długi.

Sąd Okręgowy w Poznaniu (wyrok z 28 kwietnia 2016 r., sygn. akt XII C 1027/15) uznał, że podatnik (dłużnik) działał z pełną świadomością pokrzywdzenia Skarbu Państwa (wierzyciela).

Wziął przy tym pod uwagę to, że korzyść majątkową uzyskała osoba bliska (żona), a więc zachodziło domniemanie, iż wiedziała ona lub przy zachowaniu należytej staranności mogła się dowiedzieć, że dłużnik (mąż) działa z zamiarem pokrzywdzenia wierzyciela (Skarbu Państwa). Tym bardziej że - jak zauważył sąd - żona prowadziła biuro rachunkowe i sprawy księgowe firmy męża, a więc miała dostęp do dokumentów i kontrolę nad jego finansami. Musiała więc wiedzieć, że mąż zalega z podatkiem akcyzowym wobec urzędu skarbowego.

Co więcej, skoro jedna z zawartych między małżonkami transakcji była darowizną, to wierzyciel (Skarb Państwa) nie musiał nawet wykazywać, że obdarowana żona wiedziała lub przy zachowaniu należytej staranności mogła się dowiedzieć, iż mąż działał ze świadomością pokrzywdzenia wierzycieli. W takim wypadku z góry się przyjmuje, że transakcja była bezskuteczna (art. 528 k.c.).

PRZYKŁAD 4

Nieskuteczna darowizna

Dwaj bracia w 2006 r. zawarli spółkę z ograniczoną odpowiedzialnością. W tym samym roku na podstawie tytułu wykonawczego doręczono jednemu ze wspólników (T.N.) oraz spółce zawiadomienie o zajęciu prawa majątkowego stanowiącego 50 udziałów przysługujących T.N. w tym podmiocie. Mimo tego w styczniu 2007 r. T.N. zawarł z bratem umowę darowizny, mocą której podarował mu swoje udziały w spółce.

W tym samym roku sąd rejonowy odmówił przyjęcia do akt rejestrowych spółki zawiadomienia o zajęciu 50 udziałów. Stwierdził bowiem, że udziały zostały zajęte po ich zbyciu (na podstawie umowy darowizny). Co ciekawe, wszystko odbyło się tego samego dnia. Podpisy obu braci na umowie darowizny zostały poświadczone przez notariusza pomiędzy godzinami 10 a 12. Natomiast zawiadomienie o zajęciu udziałów zostało doręczone spółce w godzinach między 13 a 14.

W 2010 r. Skarb Państwa wezwał drugiego brata (obdarowanego) do zapłaty kwoty stanowiącej równowartość otrzymanej darowizny albo do wskazania mienia dłużnika wystarczającego do zaspokojenia należności. Skarb Państwa zagroził, że w przeciwnym razie skieruje przeciwko obdarowanemu powództwo o uznanie darowizny za bezskuteczną.

W tej sytuacji nadzwyczajne walne zgromadzenie wspólników zmieniło umowę spółki, po czym jeszcze tego samego dnia podjęło uchwałę o umorzeniu udziałów obdarowanego bez wynagrodzenia. Umorzenie miało nastąpić z chwilą nabycia od niego udziałów przez spółkę. W maju 2010 r. brat dłużnika (obdarowany) przekazał spółce w drodze darowizny swoje udziały w niej.

Skarb Państwa wystąpił z powództwem o uznanie obu darowizn za bezskuteczne. Powództwo skierował zatem zarówno przeciwko bratu zadłużonego podatnika (który pierwszy otrzymał udziały w spółce), jak i przeciwko samej spółce (która otrzymała je następnie w celu umorzenia).

Sąd Okręgowy w Lublinie uznał obie umowy za bezskuteczne (wyrok z 30 marca 2015 r., sygn. akt I C 742/10). Stwierdził, że dłużnik T.N., zawierając w styczniu 2007 r. umowę darowizny, miał świadomość swojej sytuacji majątkowej. Nie tylko bowiem trwało już postępowanie dotyczące wystawiania faktur VAT, które nie dokumentowały rzeczywistych transakcji handlowych, lecz także tuż przed zawarciem umowy darowizny T.N. dostał decyzję określającą podatek z tego tytułu. T.N. zdawał więc sobie sprawę, że zbycie udziałów spowoduje niemożność skutecznego wyegzekwowania podatku przez fiskusa.

Zasadne - zdaniem sądu - było też powództwo przeciwko spółce jako "osobie czwartej". Bracia byli bowiem jej wspólnikami. Nie sposób więc przyjąć, że zmieniając umowę spółki i dopuszczając umorzenie udziałów bez wynagrodzenia, nie działali z myślą o pokrzywdzeniu fiskusa. Obowiązkiem spółki, w imieniu której działał dłużnik i jego brat, było powstrzymanie się od działań, które udaremniały możliwość przeprowadzenia egzekucji przez organy podatkowe - stwierdził sąd.

PRZYKŁAD 5

Nie było zamiaru pokrzywdzenia

Podatnik zawarł z żoną w 2010 r. w formie aktu notarialnego umowy darowizny nieruchomości oraz udziałów w spółce z o.o. Cztery lata później Skarb Państwa wystąpił do sądu o uznanie tych umów za bezskuteczne.

Podatnik twierdził, że zawarł je z uwagi na problemy zdrowotne (w tym podejrzenie raka) i obawę, że w razie jego śmierci o możliwość zarządu odziedziczonym majątkiem spór będą toczyć syn i jego biologiczna matka. Fiskus z kolei był przekonany, że darowizny miały wyłącznie na celu niedopuszczenie do egzekucji zaległości podatkowych z tego majątku, ponieważ podatnik nie zapłacił podatku dochodowego za 2007 r.

Sąd Okręgowy w Lublinie wziął jednak pod uwagę to, że w dniu zawierania umów darowizny zaległości podatnika z 2007 r. były już umorzone. Decyzję o umorzeniu wydał naczelnik urzędu skarbowego w 2009 r. Potem wprawdzie została ona uchylona na skutek wznowienia postępowania podatkowego, ale stało się to dopiero w 2013 r. Tak więc podatnik, zawierając w 2010 r. umowy darowizny, nie działał ze świadomością ani z zamiarem pokrzywdzenia Skarbu Państwa. W tym czasie bowiem państwo nie było wierzycielem - stwierdził SO (wyrok z 3 czerwca 2015 r., sygn. akt I C 595/14).

Sąd dodał, że wprawdzie decyzja o umorzeniu zaległości podatkowej może zostać wzruszona, co wynika z art. 128 ordynacji podatkowej, ale jest to tryb wyjątkowy - nadzwyczajny. Nie można więc zgodzić się z twierdzeniem fiskusa, że jego dłużnik zawsze powinien mieć na uwadze możliwość wznowienia postępowania.

OPINIA EKSPERTA

To przestroga dla nabywców narażonych na egzekucję

@RY1@i02/2016/146/i02.2016.146.18300040c.802.jpg@RY2@

prof. dr hab. Przemysław Drapała partner w kancelarii Jara Drapała i Partnerzy

Droga do stosowania przez Skarb Państwa skargi pauliańskiej w celu ochrony wierzytelności publicznoprawnych została otwarta poprzez przyjęcie szerokiej interpretacji "sprawy cywilnej". Biorąc pod uwagę aktualne orzecznictwo Sądu Najwyższego i Trybunału Konstytucyjnego, nie sądzę, aby wykładnia umożliwiająca Skarbowi Państwa sięganie do wspomnianej instytucji prawnej uległa w najbliższych latach zmianie. Stwarza to w praktyce istotne ryzyka dla podmiotów, które nabywają rzeczy lub prawa od przedsiębiorców będących na granicy wypłacalności, mających jednocześnie zaległości publicznoprawne. Nabywcy są narażeni na ewentualną egzekucję zaległości publicznoprawnych zbywcy z ich majątku. Coraz trudniej się przed tym ryzykiem chronić, biorąc pod uwagę niejednoznaczne orzecznictwo dotyczące przesłanek stosowania skargi pauliańskiej.

Krytycznie oceniam natomiast próby powoływania się przez organy podatkowe na bezpodstawne wzbogacenie podatnika po upływie terminów przedawnienia zobowiązania podatkowego. Sądy powszechne trafnie dostrzegają, że prowadzi to do podważenia podstawowych funkcji przedawnienia w zakresie zapewnienia bezpieczeństwa obrotu oraz narusza autonomię prawa podatkowego.

@RY1@i02/2016/146/i02.2016.146.18300040c.803.jpg@RY2@

Katarzyna Jędrzejewska

katarzyna.jedrzejewska @infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.