Podatki na zdrowie
W ostatnich tygodniach podatnikami wstrząsnęła informacja o orzeczeniu NSA, uznającym, że opłacane przez pracodawców pakiety świadczeń medycznych stanowią opodatkowany dochód pracowników nawet w sytuacjach, w których w dotychczasowych interpretacjach uznawano je za zwolnione z PIT. Ministerstwo Finansów zareagowało błyskawicznie, rozsyłając do zakładów świadczących usługi medyczne żądania podania informacji o pracodawcach zawierających tego typu umowy wraz z imiennymi listami pracowników. Łatwo się domyśleć, jaki będzie ciąg dalszy.
partner w Ernst & Young
@RY1@i02/2010/128/i02.2010.128.086.002b.001.jpg@RY2@
Fot. Wojciech Górski
Krzysztof Sachs, partner w Ernst & Young
Kontrole przeprowadzone u pracodawców będą weryfikować, czy ci pobierali podatek zgodnie z najnowszą linią orzecznictwa. Można się tylko zastanawiać, czy resort finansów będzie łaskawie oczekiwał zapłaty podatku tylko za bieżące okresy, czy też zgodnie z przysługującym mu prawem sięgnie po zaległe podatki pięć lat wstecz.
Interpretacje dotyczące zasad opodatkowania pakietów medycznych zmieniały się w ciągu ostatnich lat wielokrotnie. Praktycznie zawsze uważano, że przynajmniej w niektórych okolicznościach tego typu świadczenia zwolnione są z PIT. Na temat zmian tych interpretacji, sprzecznych orzeczeń sądów administracyjnych, pasywności resortu finansów, który nigdy nie skorzystał ze swojego prawa, aby problem uregulować powszechną interpretacją, napisano już wiele. W tej sprawie można jednak chyba zadać bardziej fundamentalne pytania.
Zasady podatkowe to oczywiście istotny element prawa i trzeba ich przestrzegać. Ale prawo podatkowe trzeba też stanowić mądrze. Powinno ono być nie tylko sprawiedliwe, ale również uzasadnione społecznie i ekonomicznie. Trzeba zatem postawić pytanie, jaki jest cel opodatkowania pakietów medycznych w kraju, w którym publiczna służba zdrowia od lat miota się na granicy niewydolności, a miliony ludzi mają zapewniony dostęp do cywilizowanych usług medycznych wyłącznie dlatego, że ich pracodawcy biorą na siebie koszt zakupu abonamentów w prywatnych przychodniach. Czy ustawodawca oraz wykonujący jego wolę rząd z resortem finansów na czele naprawdę nie dostrzegają tego, że całe rzesze ludzi płacących normalne składki zdrowotne, często naliczane od wynagrodzeń znacznie przewyższających średnią krajową, niekorzystających jednocześnie z publicznej służby zdrowia, istotnie odciąża balansujący na krawędzi bankructwa publiczny system opieki zdrowotnej? W czyim interesie jest opodatkowanie takich zachowań? Czy tak ciężko zrozumieć, że wpływy z tego podatku będą zdecydowanie mniejsze niż koszt świadczeń medycznych, które trzeba będzie sfinansować, jeśli setki tysięcy pracowników przeniosą się z prywatnych do publicznych przychodni?
Jak znam życie, to nasi posłowie już niedługo zaczną, skądinąd słusznie, utyskiwać, że Ministerstwo Finansów dopuszczało przez tyle lat do niepewności interpretacyjnej, a obecnie będzie bezwzględnie wykorzystywać uprawnienia kontrolne w zakresie opodatkowania pakietów medycznych. Tylko, czy ci sami posłowie nie mogli w tym czasie wpaść na to, że już dawno należało wprowadzić do ustawy jednoznaczne zwolnienie z podatku? Wszystkim by to wyszło na zdrowie.
(EM)
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu