Specjalne przepisy dla czterech przedsiębiorców
W ciągu ostatnich sześciu lat zaledwie czterech przedsiębiorców skorzystało z możliwości zaciągnięcia kredytu bezpośrednio u fiskusa. To najlepiej obrazuje potrzebę zmian w przepisach. Wspólnie postulują je "DGP" oraz Tax Care.
W 2002 roku państwo postanowiło uszczęśliwić przedsiębiorców, dając im możliwość zaciągania kredytu bezpośrednio u fiskusa. Na papierze wszystko wyglądało obiecująco - przedsiębiorca zostaje zwolniony z zapłaty podatku w drugim lub trzecim roku działalności, a zaciągniętą w ten sposób pożyczkę zwraca fiskusowi w ratach przez kolejne pięć lat. Innymi słowy - jeżeli w ciągu roku firma zarobiła 10 tys. złotych na tym, że nie musiała płacić podatku od dochodów, to przez kolejne pięć lat musi oddawać fiskusowi dodatkowo po 166 złotych miesięcznie.
Gra wydaje się zatem warta świeczki - firma nie dostaje co prawda jednorazowego zastrzyku dużej gotówki jak w przypadku kredytu bankowego, ale może stopniowo inwestować środki z podatków, które normalnie powinna wpłacać na konto Skarbu Państwa. Bez odsetek, prowizji czy dodatkowych opłat.
Tyle teoria. Praktyka wygląda znacznie mniej kolorowo, aby nie powiedzieć - żałośnie. Z danych Ministerstwa Finansów wynika, że w latach 2004 - 2010 z tej formy pożyczki skorzystały łącznie zaledwie 4 (słownie: cztery) przedsiębiorstwa.
- Wszystko przez to, że kredyt podatkowy jest obwarowany mnóstwem warunków. W efekcie otrzymać go mogą wyłącznie wybrańcy losu - mówi Agata Szymborska-Sutton, analityk w firmie Tax Care. I tak pożyczkę u fiskusa zaciągnąć mogą wyłącznie przedsiębiorcy, którzy miesięcznie osiągają przychód przynajmniej tysiąca euro, od początku działalności zatrudniają minimum pięć osób na umowę o pracę oraz rozliczają się według skali podatkowej, a nie stawki podatku liniowego.
Najbardziej absurdalne wydają się dwa pierwsze warunki. - Początkujący przedsiębiorcy rzadko kiedy mogą się pochwalić wysokimi przychodami, a zarobek najczęściej inwestują w rozwój firmy. Rzadko też od razu zatrudniają pracowników i to od razu w liczbie pięciu. Zatrudnienie rośnie stopniowo, w miarę rozwoju i potrzeb firmy - tłumaczy Szymborska-Sutton.
Przedsiębiorców odstrasza jeszcze inny warunek - muszą zadeklarować, że przez pięć lat, w czasie których będą spłacać pożyczkę, utrzymają miesięczne przychody na poziomie 1000 euro, a zatrudnienie w tym czasie nie zostanie zredukowane o więcej niż 10 proc. Jeśli firma nie dotrzyma któregoś z tych warunków, będzie musiała spłacić cały zaległy podatek jednorazowo.
Bez liberalizacji przepisów kredyt podatkowy pozostaje jedynie narzędziem na pokaz - niczym broń w muzeum za kuloodporna szybą z napisem "proszę nie dotykać". Tymczasem jego spopularyzowanie mogłoby przysłużyć się wielu przedsiębiorstwom.
Łukasz Bąk
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu