Dziennik Gazeta Prawana logo

Bonus dla menedżera to podatkowe oszczędności dla firmy

27 czerwca 2018

Firmy znalazły sposób na wynagradzanie wysokiej klasy specjalistów. Przyznają im dodatkowe profity, których spieniężenie uzależniają np. od wyników finansowych. W takiej sytuacji danina od dochodu wynosi 19 proc. zamiast 32 proc.

Sądy administracyjne potwierdzają, że w takim wypadku nie jest to przychód ze stosunku pracy ani z działalności wykonywanej osobiście, tylko z kapitałów pieniężnych, co daje prawo do niższej stawki podatku.

Taki model programu motywacyjnego jest atrakcyjny dla menedżerów i specjalistów, którzy mają na tyle wysokie dochody, że gdyby otrzymali typowe wynagrodzenie, musieliby zapłacić od niego PIT według stawki 32 proc.

Motywują i płacą

Bonusem są akcje spółki bądź pochodne instrumenty finansowe. W praktyce spotyka się też przekazywanie wirtualnych akcji, które - choć nie dają prawa do bycia współwłaścicielem firmy - są tytułem do wypłaty dodatkowego wynagrodzenia.

Początkowo menedżer otrzymuje od swojej firmy bonus, którego spieniężenie jest uzależnione od spełnienia z góry ustalonego warunku (instrumentu bazowego). Może nim być np. osiągnięcie przez firmę odpowiedniego poziomu rentowności. Gdy warunek zostanie spełniony, menedżer dostaje pieniądze.

Korzyścią jest to, że wypłacane w ten sposób pieniądze nie są traktowane przez firmy jako przychód ze stosunku pracy ani z działalności wykonywanej, tylko z kapitałów pieniężnych. Wypłacone w ten sposób pieniądze firmy zaliczają zaś - tak jak typowe wynagrodzenie - do kosztów podatkowych.

Opcje i wirtualne akcje

Dotychczasowe wyroki sądów administracyjnych potwierdzają, że taki model wynagradzania pracowników jest zgodny z prawem. Przykładem jest orzeczenie krakowskiego WSA z 26 listopada 2013 r. (sygn. akt I SA/Kr 1447/13). Chodziło o spółkę, która chciała zmotywować prezesa, przyznając mu wirtualne akcje. Początkowo rozliczyła taki przychód jako wynagrodzenie z działalności wykonywanej osobiście (prezes miał podpisany kontrakt menedżerski) i pobrała 32 proc. dochodu, ale potem doszła do wniosku, że jest to jednak przychód z kapitałów pieniężnych, od którego podatek powinien wynosić tylko 19 proc.

Fiskus nie zgodził się jednak na taki sposób rozliczenia i nakazał firmie pobranie 32-proc. zaliczek na PIT. Uznał, że akcje wirtualne nie są pochodnymi instrumentami finansowymi, bo nie mają odzwierciedlenia w kapitale spółki i nie są zbywalne.

Sąd zgodził się jednak ze spółką. Podkreślił, że akcje wirtualne mogą być opodatkowane preferencyjnie, tak jak inne instrumenty pochodne, a izba skarbowa nie powinna automatycznie uznawać, że są związane z wynagrodzeniem ze stosunku pracy.

Podobnie orzekł Naczelny Sąd Administracyjny w wyroku z 13 marca 2013 r. (sygn. akt II FSK 1433/11). Chodziło o pracownika, który zrealizował otrzymane od firmy opcje na akcje i otrzymał z tego tytułu wypłatę. Gdy spór z organami podatkowym trafił do sądu kasacyjnego, ten uznał, że nie można automatycznie uznać bonusu za wynagrodzenie ze stosunku pracy, ponieważ pomiędzy pracodawcą a pracownikiem mogą być zawarte innego rodzaju umowy, z których pracownik uzyskuje przychód.

Wyjątkiem od niekorzystnego dla podatników stanowiska fiskusa jest interpretacja warszawskiej izby skarbowej z 11 października 2013 r. (nr IPPB2/415-564/13-2/AK). Dotyczyła ona spółki, która postanowiła nieodpłatnie przyznać pracownikom jednostki uczestnictwa z możliwością ich spieniężenia w przyszłości. Wartość takich instrumentów miała być uzależniona od osiągnięcia przez spółkę określonych wyników finansowych. Firma spytała, czy otrzymane przez pracowników pieniądze będą przychodem z kapitałów pieniężnych. Izba skarbowa potwierdziła, nie uzasadniając jednak szerzej swojego stanowiska.

Eksperci potwierdzają

Joanna Narkiewicz-Tarłowska, doradca podatkowy w PwC, uważa, że taki model wynagradzania jest prawidłowy. Przypomina, że zgodnie z ustawą o PIT dochód z realizacji pochodnych instrumentów finansowych pochodzi z kapitałów pieniężnych i nie ma znaczenia, że dany instrument jest nabywany przez pracownika spółki. Podkreśla, że samo zaliczenie wydatków na wypłaty z tytułu realizacji instrumentu finansowego do kosztów podatkowych nie oznacza, że fiskus może kwalifikować taki dochód jako pochodzący ze stosunku pracy na gruncie ustawy o PIT.

Ekspertka wskazuje przy tym tezę wyroku NSA z 13 marca 2013 r., która dopuszcza zawieranie przez pracodawcę z pracownikiem innego rodzaju umów niż te związane z etatem. Ten sam wyrok przywołuje w rozmowie z DGP Andrzej Marczak, partner podatkowy w KPMG Polska. Przypomina, że programy motywacyjne są regulowane odrębną umową, a pracownik nie musi wykonywać żadnych obowiązków, by uzyskać dochód z tego tytułu. Jest on bowiem uzależniony od realizacji przyjętych wskaźników finansowych.

Zalecana ostrożność

Andrzej Marczak zwraca jednak uwagę na to, że tego typu programy motywacyjne to nowość na polskim rynku i dlatego - jak mówi - lepiej jest wystąpić do izby skarbowej z wnioskiem o interpretację indywidualną.

Ostrożność radzi też zachować Łukasz Bączyk, doradca podatkowy w Crido Taxand. Przyznaje, że korzystne orzeczenia sądowe mogą pomóc przekonać fiskusa, iż sensownym rozwiązaniem jest pobranie 19-proc. daniny z dochodu w udziału planie motywacyjnym.

Zauważa jednak, że spór może trwać, gdy motywowany specjalista uzyska jedynie przyrzeczenie otrzymania akcji po określonym czasie. Organy podatkowe nadal mogą uznawać, że w momencie ich objęcia powstanie przychód ze stosunku pracy bądź z innych źródeł, a nie z kapitałów pieniężnych - podkreśla Łukasz Bączyk.

Sądy dopuszczają zawieranie z pracownikiem innego rodzaju umów niż te, związane z etatem

@RY1@i02/2014/030/i02.2014.030.18300020b.803.jpg@RY2@

Jakie mogą być pochodne instrumenty finansowe

Mariusz Szulc

mariusz.szulc@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.