Klasa średnia nie zapłaci więcej
WYWIAD Jednolity podatek ma zmniejszyć szanse na szukanie typów zatrudnienia, od których nie płaci się składek - mówi DGP Paweł Wojciechowski. Sugeruje, że dla uproszczenia systemu dobrze byłoby zrezygnować z ulg
Na jakim etapie jest tworzenie jednolitego podatku?
Przechodzimy do planowania ostatecznego kształtu tego systemu. Teraz potrzebne są już decyzje polityczne. Dla mnie osobiście jest to również finalizacja koncepcji, którą proponowałem kilku środowiskom politycznym i rządom od ponad 10 lat. Tę koncepcję poddałem pod rozwagę jeszcze jako minister finansów w 2006 r. Wówczas była mowa o liniowej podatkoskładce z degresywną kwotą wolną jako konstruktywna kontrpropozycja dla koncepcji liniowego podatku. Koncepcja ta daje więcej korzyści w uproszczeniu systemu niż podatek liniowy, a jednocześnie wywołuje pozytywne efekty na rynku pracy, czemu nie sprzyja podatek liniowy. Progresję w tym systemie miały zapewnić nie stawki podatkowe, tylko tzw. degresywna kwota wolna oparta na prostej formule matematycznej, która powodowała, że zmniejszała się ona wraz ze wzrostem dochodów, czyli była degresywna. Wówczas proponowałem, by najniższą stawką było 19,52 proc., czyli wartość równa składce emerytalnej. Ta koncepcja była punktem wyjścia do obecnych prac zespołu eksperckiego, który rozpoczął prace cztery miesiące temu.
Co z niej zostało?
Zachowana została wizja jednolitego poboru progresywnego podatku dochodowego i składek na ubezpieczenia społeczne, ujednoliconego formularza i systemu rozliczeń, co ma ułatwić życie przedsiębiorcom i podatnikom. Pozostały zatem wszystkie kluczowe założenia tej reformy, czyli: zwiększenie progresji dochodowej, zmniejszenie zróżnicowania obciążeń między różnymi formami zatrudnienia (tzw. arbitrażu), radykalne uproszczenie systemu. Obecnie doszło właściwie jedno kluczowe założenie - zwiększenie progresji, które oparte jest na realizacji wzrostu kwoty wolnej do 8 tys. zł. Wszystko to przy założeniu neutralności budżetowej. Idea jest ta sama, ale mamy nowe wyzwania, np. te związane z zawiłościami obecnego systemu oraz prawami quasi-nabytymi różnych grup podatników. Dlatego to, co przed 10 laty nie było barierą - dziś wydaje się trudniejsze. Dużymi wyzwaniami są zwłaszcza: zmniejszenie różnic między obłożeniem daninami różnych typów umów, jak etat, umowa-zlecenie czy umowa o dzieło oraz jednoosobowa działalność gospodarcza. W ramach radykalnego uproszczenia systemu - eliminowanie możliwie wielu wyłączeń i ulg, najważniejsze w tej koncepcji pozostaje jednak to, że wskazane trzy kluczowe założenia muszą być wdrożone łącznie. Brak realizacji jednego z nich podważa sens wprowadzenia tej reformy.
Pierwotnie miał być wzór do wyliczania podatku. Będzie wzór czy progi i stawki?
Nawiązuje pan do tego, co powiedział minister Kowalczyk, który jest matematykiem i preferuje formuły matematyczne. Ja również z tej perspektywy podzielam poglądy pana ministra, który nadzoruje prace mojego zespołu. Ale z punktu widzenia rozliczeń podatkowych, pracodawców obliczających należności czy przejrzystości płacenia zaliczek lepsza jest koncepcja stawek podatkowych. Matematyczne podejście jednak bardzo pomaga w tym sensie, że dla funkcji ciągłej opartej na wzorze można tak obliczyć stawki i progi podatkowe, aby uzyskać zbliżony rezultat w wysokości efektywnie płaconej daniny. Jesteśmy w stanie tak skalibrować system, żeby progresja była łagodna i nie była dolegliwa dla klasy średniej, a jednocześnie neutralna fiskalnie, a także aby na reformie traciło nie więcej niż ok. 2-3 proc. najlepiej zarabiających podatników. To wcale nie oznacza drakońskiego podniesienia stawek, tylko wyrównanie tego, co jest naszą polską specyfiką, czyli tego, że osoby lepiej zarabiające mają realnie niższy klin podatkowy niż osoby o średnich dochodach. Warto zwrócić uwagę, że reforma nie ma celu fiskalnego, tylko - w obszarze redystrybucji - pewnej pozytywnej korekty w kierunku zwiększenia progresji systemu. Ale nawet w tym modelu ta progresja będzie znacznie mniejsza niż w większości państw europejskich.
To się odbędzie między innym przez zniesienie trzydziestokrotności. A co ze składką emerytalną w tym przypadku?
Limit będzie obowiązywał nadal, jeśli chodzi o przekazywanie składek do ZUS, natomiast - co proponuję od ponad 10 lat - danina powyżej trzydziestokrotności stanie się podatkiem. Taką operację można wykonać już dziś, ustanawiając na poziomie trzydziestokrotności kolejny próg podatku dochodowego.
O ile to zwiększy wpływy?
O ok. 7 mld zł. Ale system ma być neutralny budżetowo i te pieniądze po prostu sfinansują obniżkę klina dla osób o najniższych dochodach.
Co z kwotą wolną? Czy te planowane 8 tys. zł będzie wolne tylko z PIT czy także z części ubezpieczeniowej?
Z punktu widzenie pozytywnego wpływu na wzrost zatrudnienia wołałbym, aby te 8 tys. zł było wolne nie tylko od PIT, ale także części ubezpieczeniowej płaconej przez pracownika. To jednak może być trudne w realizacji, ponieważ naruszałoby ubezpieczeniowy charakter systemu. Z drugiej strony może też być zbyt kosztowne dla budżetu i konieczna byłaby większa redystrybucja. A jednym z ważnych celów reformy jest wzmocnienie systemu ubezpieczeń społecznych, kluczowe jest to dla zachowania ubezpieczeniowego charakteru składek.
A ile wyniesie ta maksymalna, krańcowa stawka? 40 proc.?
Nie mogę mówić o szczegółach. Decyzję podejmie rząd. Ja staram się tak skalibrować system, aby stawki były niższe niż dziś. Owszem, tak jak przy każdej zmianie zwiększającej progresję nastąpi pewna redystrybucja od najlepiej zarabiających do zarabiających najmniej, ale będzie ona ograniczona do korekty, która dziś w nadmierny sposób uprzywilejowuje osoby o najwyższych dochodach. Na pewno nie będzie ona tak duża jak w wariancie swego czasu proponowanym przez Platformę Obywatelską, gdzie najniższa stawka wynosiła 10 proc., a najwyższa 39,5 proc. Jeśli najniższa stawka daniny miałaby wynieść tylko 10 proc., to poziom redystrybucji byłby dramatycznie wysoki i dodatkowo utracony byłby ubezpieczeniowy charakter składek. Przecież sama wysokość składki emerytalnej to 19,52 proc. Pewną wadą tamtej propozycji było jeszcze to, że nie były znane szczegóły - ani formuła tworzenia progresji, ani zasady podziału na fundusze, czyli nie dało się pokazać, w jakich częściach i na co idzie ta podatkoskładka. W związku z tym trudno było zweryfikować skutki finansowe tej koncepcji. I mimo iż bardzo ucieszyło mnie wypromowanie koncepcji, do której jestem przywiązany od ponad 10 lat, to jednak prostota systemu jest naczelną wartością tak dla podatników, jak i płatników. Trzeba więc to wszystko przedstawić w bardzo klarowny sposób. Trzeba pokazać nie tylko, na czym polega reforma, ale również tak skonstruować system, aby był prosty i przejrzysty, tak by obywatel wiedział, na co idą jego podatki.
A czy system podatku jednolitego da się wprost przenieść do działalności gospodarczej?
Tu jest największa trudność. Wprost się nie da tego zrobić. Wprowadzenie dużej progresji w działalności gospodarczej byłoby trudne ze względu na duże zróżnicowanie tej grupy, ale też byłoby to ryzykowne. Przedsiębiorcy sami przecież ponoszą ryzyko prowadzenia działalności i za to ryzyko powinni mieć premię w systemie. Jak dużą - trzeba przedyskutować. Podatki dla nich powinny być nieco niższe. Dlatego dokonujemy licznych analiz, aby właściwie skalibrować system, tak by uzyskać kompromis między nadużywającymi samozatrudnienia w celu uniknięcia podatków a prawdziwymi przedsiębiorcami, którzy ciężko pracują i tworzą miejsca pracy.
Czyli stawka dla przedsiębiorców będzie inna?
Gdybyśmy zastosowali progresję dochodową w taki sam sposób wobec działalności gospodarczej jak wobec dochodów z pracy, to przychody do budżetu byłby gigantyczne, rzędu 20 mld zł. To też świadczy o dużej preferencji fiskalnej dla tej grupy podatników.
W podatku jednolitym część emerytalna będzie wyższa dla przedsiębiorców niż obecnie?
Analizujemy, ile przedsiębiorca musiałby płacić składek w nowej daninie, aby miał w przyszłości godziwą emeryturę, a przynajmniej taką, która nie jest poniżej emerytury minimalnej. Musimy odpowiedzieć sobie na pytanie, czy dziś płacony tzw. ryczałt na ubezpieczenia społeczne - ok. 1,2 tys. zł - jest wysoki, czy niski. To może mało popularne stwierdzenie, ale powiem, że wcale tak wysoki nie jest. To ledwo wystarcza na najniższą emeryturę.
Jaka będzie rozpiętość skali podatku jednolitego. Ile będzie stawek?
Więcej niż obecnie, rozpiętość też będzie nieco większa. Dziś progresja właściwie nie istnieje: skala progresji podatkowej między pensją w wysokości dwóch trzecich średniego wynagrodzenia oraz płacą na poziomie jeden i dwie trzecie średniej wynosi ok. 1 proc. Chciałbym, żeby wynosiła ok. 4 proc. To i tak niewiele w porównaniu z innymi systemami podatkowymi, zwłaszcza europejskimi.
Jeśli napiszemy, że liczba progów będzie od czterech do siedmiu, to bardzo się pomylimy?
W granicach siedmiu możemy sobie pozwolić. Jeśli chcemy mieć łagodną progresję, progów musi być nieco więcej dla osób o niższych dochodach. Na początku skali progów będzie więc na pewno więcej, żeby uzyskać ładny kształt progresji. Chodzi o to, żeby ludziom chciało się pracować. W przypadku osób o niższych dochodach zabranie 30-40 proc. wynagrodzenia waży dużo więcej niż w przypadku zarabiających ponadprzeciętnie. Dla nich zapłacenie 40 proc. jest mniej dolegliwe. Od wielu lat wszyscy nawołują do zwiększenia progresji. Od lat OECD twierdzi, że w Polsce jest dramatycznie niska progresja i trzeba to zmienić. Wszyscy są za zwiększeniem kwoty wolnej, więc trzeba to wprowadzić.
O ile więcej zapłacą bogaci?
Nieznacznie więcej. Poza tym trzeba odpowiedzieć sobie na pytanie, którzy to ci bogaci. Moje założenie jest takie, by klasa średnia nie płaciła więcej niż obecnie, a raczej mniej. Ale pojęcie klasy średniej jest również niejednoznaczne. W USA klasę średnią definiuje się jako tę zarabiającą dwa przeciętne wynagrodzenia. W Polsce odpowiada to mniej więcej wysokości 8 tys. zł brutto. Mogę zagwarantować, że klasa średnia nie straci, a zapewne zyska, choć oczywiście na końcu decyzja należy do rządu. Pamiętajmy o ważnym założeniu, tj. neutralności budżetowej tej reformy. To ogromny atut, ponieważ już wprowadzenie kwoty wolnej w obecnym systemie byłoby bardzo kosztowne dla budżetu, czyli również dla podatników - przy założeniu utrwalenia obecnego systemu. Reforma oznacza, że ktoś będzie musiał zapłacić nieco więcej. Musi być więc zwiększona progresja w górnych krańcach, dla kilku procent podatników. Oznacza to korektę systemu, w którym nie ma progresji dochodowej. Pamiętajmy o tym, że dziś osoba, która zarabia 25 tys. zł miesięcznie, ma znacznie niższy klin podatkowy niż osoba, która zarabia 10 tys. zł.
A co z ulgami z obecnego systemu? Na przykład ulga na dzieci, wspólne rozliczenie małżonków. Zostają?
Wszystkie ulgi trzeba postawić w perspektywie obecnej polityki społecznej, np. programu "Rodzina 500 plus" czy planów obniżenia wieku emerytalnego. Nie wystarczy patrzeć na system sprzed roku. W analizie najważniejsze bowiem jest to, czy obecne ulgi są dobrze adresowane. I tu myślę, że też nie będzie zaskoczenia - generalnie korzystają z nich ci, którym się najlepiej powodzi.
Czy to jest argument za tym, żeby z nich zrezygnować?
System podatkowy powinien być jak najprostszy. A każda ulga go komplikuje.
Wspólne opodatkowanie małżonków również?
Również. Dlatego połowa krajów w UE nie stosuje zasady wspólnego rozliczenia.
Czy umowy o dzieło i umowy-zlecenia też będą opodatkowane jednolitą daniną?
Taka jest intencja.
Co np. z 50-proc. kosztami uzyskania przychodu w prawie autorskim?
Jesteśmy w trakcie dyskusji, co z tym zrobić.
A ryczałt i karta podatkowa w działalności gospodarczej?
To zależy. Obie formy opodatkowania są bardzo proste. Jest pomysł, by je pozostawić bez zmian właśnie z tego powodu. Ale jest też debata na temat tego, jak zmienić podatki w działalności gospodarczej, tak aby były kompatybilne właśnie z innymi formami działalności gospodarczej.
@RY1@i02/2016/202/i02.2016.202.000000400.801.jpg@RY2@
PIOTR GUZIK/FORUM
Paweł Wojciechowski, główny ekonomista ZUS, były minister finansów kierujący rządowym zespołem przygotowującym koncepcję jednolitej daniny
Rozmawiali Marek Chądzyński i Grzegorz Osiecki
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu