Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
PIT

Test przedsiębiorcy nie jest konieczny do skontrolowania samozatrudnionych

Ten tekst przeczytasz w 26 minut

C hęć uzyskiwania wyższych dochodów jest jednym z głównych powodów podejmowania pracy na włas ny rachunek. I bynajmniej nie chodzi tutaj wcale o zwiększenie przychodów dzięki prowadzeniu działalności na szerszą skalę, lecz o oszczędności na podatkach i składkach na ubezpieczenia społeczne i zdrowotne. Przy czym zdarzało się, że jednoosobowe firmy były zakładane tylko dlatego, bo wymagał tego potencjalny lub dotychczasowy pracodawca. Oczywiście samozatrudnienie może być opłacalne dla obu stron umowy. Nie od dziś wiadomo jednak, że jest ono solą w oku ZUS. A najwyraźniej życie samozatrudnionym postanowiło teraz utrudnić też Ministerstwo Finansów. Jeszcze w lutym pisaliśmy na łamach DGP, że zdaniem resortu finansów samozatrudnienie może być schematem podatkowym, który trzeba zgłosić szefowi KAS, jeśli są spełnione kryteria określone w ordynacji podatkowej. Zazwyczaj nie będą one spełnione w odniesieniu do pojedynczego samozatrudnionego, ale pracodawca może już mieć obowiązek poinformowania szefa KAS o takim schemacie. Kiedy zaś mogło się wydawać, że czarne chmury wiszące nad samozatrudnionymi nieco się przerzedziły, w zeszłym tygodniu oliwy do ognia dolał wiceminister finansów Filip Świtała. Stwierdził on, że jednym z problemów polskiego systemu jest opodatkowanie jednoosobowych firm. Jego zdaniem wprawdzie przedsiębiorcy mają możliwość wyboru liniowego PIT zamiast 32-proc. stawki ze skali podatkowej, lecz korzystanie z tej opcji przez prowadzących jedynie pozornie działalność gospodarczą jest nieuczciwe wobec osób płacących podatki od umowy o pracę. Wiceminister zapowiedział więc stworzenie testu przedsiębiorcy, dzięki któremu będzie możliwe odróżnienie prawdziwych przedsiębiorców od tych fikcyjnych. Z uzyskanych przez nas informacji wynika jednak, że szybko to nie nastąpi. Tyle że samozatrudnieni wcale nie mogą odetchnąć z ulgą. Pokazujemy bowiem, że fiskus już teraz może im się dobrać do skóry… © ℗

Marcin Mroziuk

marcin.mroziuk@infor.pl

Liniowy PIT na celowniku

Po wypowiedzi przedstawicieli resortu finansów na temat stworzenia testu przedsiębiorcy samozatrudnieni zaczęli obawiać się utraty prawa do 19-proc. podatku. I choć pracę nad nowym mechanizmem – jak nam odpowiedziało MF – jeszcze się nie toczą, to nie oznacza, że podatnikom nic nie grozi

Resort wyjaśnił nam, że kwestia testu podatnika dyskutowana jest podczas standardowych analiz związanych z systemem podatkowym. – Nie zapadły jednak decyzje co do rozpoczęcia prac nad takim testem. Nie ma też żadnego projektu ani harmonogramu działań – odpowiedziało biuro prasowe ministerstwa (więcej: stanowisko). Skoro jednak o takim rozwiązaniu mówili wiceminister Filip Świtała i dyrektor departamentu podatków dochodowych Maciej Żukowski, czyli najważniejsze osoby w resorcie odpowiedzialne za PIT i CIT, to trudno przejść obok tych wypowiedzi obojętnie. Tym bardziej że celem MF na obecny rok jest wypracowanie koncepcji reformy podatków dochodowych. Tajemnicą poliszynela jest to, że resort chce zastąpić ustawę z 26 lipca 1991 r. o podatku dochodowym od osób fizycznych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1509 ze zm.; dalej: ustawa o PIT) oraz ustawę z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1036 ze zm.) nowymi ustawami o podatkach dochodowych. Nie jest więc wykluczone, że w projekcie jednej z nowych ustaw pojawi się jakieś rozwiązanie dotyczące opodatkowania samozatrudnionych, które ograniczy korzystanie przez nich z podatku liniowego. A nawet jeśli się ono nie pojawi, to podatnicy i tak nie mogą spać spokojnie, bo – jak przyznają eksperci podatkowi – fiskus już na podstawie obecnych regulacji może kwestionować prawo do opodatkowania dochodów liniowym PIT przez osoby prowadzące jednoosobowe działalności gospodarcze. Chodzi przede wszystkim o indywidualnych przedsiębiorców, którzy osiągają znaczne dochody – przekraczające 85 528 zł rocznie. Dla podatników o niższych dochodach nie jest tak istotne, czy opodatkują je według skali podatkowej czy podatkiem liniowym. Różnica między jedną a drugą formą opodatkowania w przypadku dochodów nieprzekraczających 85 528 zł wynosi bowiem tylko 1 pkt proc. (zasady ogólne – stawka 18 proc., liniowy PIT – 19 proc.). Co innego, jeśli podatnik uzyskuje wyższe dochody. Gdyby opodatkowywał je na zasadach ogólnych, według skali podatkowej, musiałby płacić od nadwyżki ponad 85 528 zł (pomniejszonej o kwotę wolną, o ile ona wystąpi) podatek według stawki 32 proc.

Stanowisko Ministerstwa Finansów z 30 marca 2019 r.

Kwestia testu podatnika dyskutowana jest podczas standardowych analiz związanych z systemem podatkowym. Nie zapadły jednak decyzje co do rozpoczęcia prac nad takim testem. Nie ma też żadnego projektu ani harmonogramu działań.

Obowiązujące przepisy ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych zawierają rozwiązania, które mają na celu eliminowanie z życia gospodarczego nadużyć w zakresie przechodzenia na tzw. samozatrudnienie. Są to przepisy art. 5b ust. 1 ustawy o podatku dochodowym od osób fizycznych, które z zakresu przedmiotowego definicji działalności gospodarczej wyłączają czynności, jeżeli łącznie spełnione są następujące warunki:

– odpowiedzialność wobec osób trzecich za rezultat tych czynności oraz ich wykonywanie, z wyłączeniem odpowiedzialności za popełnienie czynów niedozwolonych, ponosi zlecający wykonanie tych czynności;

– są one wykonywane pod kierownictwem, oraz w miejscu i czasie wyznaczonych przez zlecającego te czynności;

– wykonujący te czynności nie ponosi ryzyka gospodarczego związanego z prowadzoną działalnością. Sprawdzanie prawidłowości stosowania przepisów prawa podatkowego przez podatników w tym, m.in. kontrole samozatrudnionych, opodatkowujących swoją działalność podatkiem liniowym, odbywa się w ramach bieżących, ustawowych działań KAS.

Fiskus ma uprawnienia

Obowiązująca ustawa o PIT zawiera już rozwiązania, które mają na celu eliminowanie z życia gospodarczego nadużyć w zakresie przechodzenia na samozatrudnienie.

Chodzi o art. 5b ust. 1 ustawy o PIT, który wyłącza z działalności gospodarczej czynności, jeżeli łącznie spełnione są następujące warunki:

  • odpowiedzialność wobec osób trzecich za rezultat tych czynności oraz ich wykonywanie, z wyłączeniem odpowiedzialności za popełnienie czynów niedozwolonych, ponosi zlecający wykonanie tych czynności,
  • są one wykonywane pod kierownictwem oraz w miejscu i czasie wyznaczonych przez zlecającego te czynności,
  • wykonujący te czynności nie ponosi ryzyka gospodarczego związanego z prowadzoną działalnością.

Innymi słowy, podatnik, który spełnia łącznie wszystkie trzy przesłanki, nie prowadzi działalności gospodarczej. Można powiedzieć, że to jest obecny test przedsiębiorcy. W powyższych przesłankach określone zostały cechy konstrukcyjne stosunku pracy, co oznacza, że jest to wyznacznik do konstruowania umów przedsiębiorców o współpracę.

Jakich zapisów unikać

Umowy trzeba konstruować tak, aby nie zawierały elementów właściwych dla umowy o pracę. Jak tłumaczy Dominik Szczygieł , doradca podatkowy z MSDS LEGAL Szczotka Szczygieł, nie można więc określać godzin pracy, zleceniobiorca nie może też wykonywać na bieżąco poleceń zleceniodawcy i nie może być mu podległy. Nie można też wskazywać, że dni wolne będą płatne do określonego limitu.

Jowita Pustuł, doradca podatkowy i radca prawny w J. Pustuł i Współpracownicy, radzi, aby zwrócić również uwagę na to, czy sposób wykonywania usługi jest kontrolowany przez podmiot, który zleca wykonanie usługi. Brak elementu podporządkowania (tj. bezpośredniej kontroli nad wykonywaniem usługi przez zleceniodawcę) przemawia za zaliczaniem przychodów do przychodów z działalności gospodarczej. Element podporządkowania może świadczyć o istnieniu stosunku pracy. O zaliczaniu przychodów do przychodów z działalności gospodarczej świadczyć może swoboda samozatrudnionego co do wyboru miejsca świadczenia usługi (ze względu na różnorodność zleceń czy też specyfikę usługi). Stosunek pracy charakteryzuje się tym, że miejsce pracy określa pracodawca. Warto też sprawdzić, czy samozatrudniony ma swobodę przy określaniu ilości czasu poświęcanego na świadczenie usługi (rozliczany jest zadaniowo). Stosunek pracy charakteryzuje się tym, że czas pracy określa pracodawca.

Kwestia odpowiedzialności

Łukasz Kempa, doradca podatkowy z Grant Thornton, zwraca też uwagę, że spośród trzech przesłanek wskazanych w art. 5b ustawy o PIT pierwsza z nich (odpowiedzialność wobec osób trzecich) jest w zasadzie czysto umowna. – Dopóki nie zdarzy się coś, co stanowiłoby dowód, że faktycznie usługodawca tej odpowiedzialności nie ponosi, nie można uznać, że wszystkie przesłanki są spełnione. Zgodnie więc z obecną definicją, dopóki umowa przewiduje odpowiedzialność przedsiębiorcy wobec osób trzecich, to jest to umowa w ramach pozarolniczej działalności gospodarczej – tłumaczy Kempa. – Najczęściej przesłanka, która nie jest spełniana przez samozatrudnionych, to przesłanka druga (dotycząca kierownictwa/nadzoru) – dodaje Jowita Pustuł.

1,2 mln zł tyle na koniec 2017 r. było osób fizycznych prowadzących pozarolniczą działalność gospodarczą, które nie zatrudniały pracowników na podstawie stosunku pracy

Ważny jest rzeczywisty charakter współpracy

Sformułowanie odpowiedniej umowy o współpracę powinno wystarczyć, aby móc prowadzić jednoosobową działalność i opodatkowywać ją 19-proc. PIT – uważa Marek Kolibski, radca prawny i doradca podatkowy, partner w KNDP. Jego zdaniem każdy zleceniobiorca i początkujący przedsiębiorca, zawierając umowę współpracy, nie narusza definicji pozarolniczej działalności gospodarczej (z art. 5b ustawy o PIT), bo żaden z nich nie chce się narażać na skutki ewentualnych błędnych rozliczeń. – W szczególności zleceniodawca, jako bardziej doświadczony podmiot, nie zawarłby umowy z jednoosobowym przedsiębiorcą, która narażałaby go na zaległości w składkach PIT, ZUS oraz niepodlegający odliczeniu VAT – uważa Kolibski.

Inni nasi rozmówcy nie zgadzają się z taką oceną. Przyznają, że oczywiście formalności, a więc umowy o współpracę, trzeba dopilnować, ale nie można sprowadzać spełnienia przesłanek pozwalających uznać daną osobę za przedsiębiorcę jedynie do zapisów umowy. – Ważna jest istota współpracy, jej rzeczywisty przebieg i charakter. Pozorne zapisy w umowie o współpracy nieprzystające do rzeczywistego obrazu relacji prawnej nie mogą w praktyce wywoływać skutku – tłumaczy Dominik Szczygieł. Jeśli fiskus podczas kontroli u podatnika doszedłby do wniosku, że umowa o współpracę między przedsiębiorcami ma jedynie pozorny charakter, to mógłby zakwestionować rozliczenia obu – i zleceniodawcy, i zleceniobiorcy.

Jak dodaje Dominik Szczygieł, obecnie w dobie licznych rozwiązań uszczelniających system podatkowy pisanie umów sprzecznych z rzeczywistym charakterem współpracy ma „krótkie nogi”. – Fiskus dysponuje bowiem wieloma rozwiązaniami interpretacyjnymi oraz środkami dowodowymi, które pozwolą mu na ustalenie rzeczywistej treści stosunku prawnego – mówi Szczygieł. Dodaje, że już dawno sama treść umów nie wystarczy.

Zgadza się z tym również Małgorzata Samborska z Grant Thornton. Wskazuje, że już dzisiaj w oparciu o istniejące przepisy można kwestionować istniejące umowy i ustalać stosunek pracy, co zresztą wielokrotnie ma miejsce, chociaż częściej inicjatywę kontrolną w tym zakresie wykazuje ZUS. – To zresztą wydaje się uzasadnione, bo nie chodzi nawet o zakwestionowanie faktu prowadzenia działalności, ale raczej o ustalenie istnienia stosunku pracy. A o tym, kiedy mamy do czynienia ze stosunkiem pracy, przepisy również mówią precyzyjnie – tłumaczy Samborska.

W praktyce bez pomocy doradcy podatkowego czy prawnika trudno odpowiednio skonstruować umowę. – Wielokrotnie spotykałem się z umowami o współpracę „w ramach działalności gospodarczej”, których analiza treści doprowadzała do wniosku, że wynagrodzenie z jej tytułu podlega opodatkowaniu jak wynagrodzenie z kontraktu menedżerskiego czy umowy o pracę – podatkiem według skali (18 i 32 proc.) i składkami ZUS od całości wynagrodzenia – mówi Łukasz Kempa.

Potężne narzędzie – klauzula

Marek Kolibski dodaje, że w obecnym stanie prawnym fiskus dysponuje istotnym narzędziem, którym może podważać zapisy umów o współpracę. Chodzi oczywiście o klauzulę generalną przeciw unikaniu opodatkowania. Ekspert przypomina, że od 1 stycznia 2019 r. zniesiono limit minimalnej korzyści podatkowej, który wcześniej hamował stosowanie klauzuli przeciwko unikaniu opodatkowania. – Do końca 2018 r. ten limit wynosił 100 tys. zł korzyści podatkowej, zatem zdecydowana większość samozatrudnionych nie musiała martwić się klauzulą, gdyż była ona wówczas wymierzona przeciwko międzynarodowym korporacjom obniżających należne podatki na miliony złotych. Obecnie klauzula przeciwko unikaniu opodatkowania dotyczy każdego, w tym również Kowalskiego – wyjaśnia Kolibski. Jego zdaniem podatnicy nie powinni się jej bać, jedynie jeśli chodzi o rozliczenia za poprzednie lata.

Skutki zmiany kwalifikacji umowy

Wprowadzenie nowego, szczelnego testu przedsiębiorcy, a także zakwestionowanie przez organy podatkowe w obecnym stanie prawnym działalności może mieć katastrofalne skutki zarówno dla samozatrudnionego, jak i podmiotu, dla którego wykonuje on zlecenie/pracę. – Zmiana kwalifikacji umowy dla obu stron oznacza konieczność kompletnej rewizji wszelkich rozliczeń z całego okresu nieobjętego przedawnieniem – nie tylko w PIT, ale i VAT czy składkach na ZUS – tłumaczy Łukasz Kempa i podaje konkretne skutki.

Jeśli chodzi o usługobiorcę (zatrudniającego osobę wykonującą pracę/zlecenie), to:

  • będzie on w całości odpowiadał za zapłatę niepobranych zaliczek na PIT wraz z odsetkami. Niezależnie od tego, czy kwalifikacja umowy zmieni się na umowę o pracę czy na działalność wykonywaną osobiście, należy uznać, że nie pobrał zaliczek na PIT, do których poboru był obowiązany z mocy prawa. Jednocześnie w większości przypadków nie będzie mu przysługiwało prawo do zastosowania obniżonej stawki na odsetki od zaliczek na podatek dochodowy od osób fizycznych. Jednym z warunków jej zastosowania jest bowiem złożenie prawnie skutecznej korekty deklaracji, nie później niż w terminie 6 miesięcy od dnia upływu terminu do złożenia deklaracji pierwotnej;
  • przychody usługodawców należy opodatkować jak przychody z innego tytułu. W przypadku stosunku pracy czy działalności wykonywanej osobiście (kontrakt menedżerski, zlecenie itp.), opodatkować je należy z uwzględnieniem zryczałtowanych kosztów uzyskania przychodów (a nie kosztów faktycznie poniesionych), które są niewielkie. Różnica kosztów uzyskania przychodów może być więc znaczna, a w takim wypadku rośnie nie tylko stawka podatku, ale i podstawa opodatkowania;
  • usługobiorca, jeżeli uznać, że w ogóle nie mieliśmy do czynienia z działalnością gospodarczą (nie tylko w PIT, ale i w VAT), powinien skorygować rozliczenia VAT z tytułu rozliczeń z usługodawcą. Jeżeli odliczał VAT naliczony przy nabyciu jego usług, musi to uwzględnić.

Jeśli chodzi o usługodawców (samozatrudnionych), korekty muszą objąć:

  • wystawienie faktur korygujących do zera wartość opodatkowanych VAT usług (choć można mieć wątpliwości, czy w ogóle jest uprawniony do ich wystawienia);
  • skorygowanie do zera deklaracji w PIT z tytułu dochodu osiągniętego w ramach działalności gospodarczej.

Do tego dochodzą jeszcze kwestie odsetek, korekt złożonych informacji i deklaracji podatkowych, niezłożenia dokumentów wymaganych np. dla płatników, a co za tym idzie – ryzyko sankcji karnoskarbowych. W przypadku „przekwalifikowania” na umowę o pracę trzeba też pamiętać o obowiązkach nieoczywistych, a wynikających z kodeksu pracy, takich jak świadczenia urlopowe, w tym za niewykorzystany urlop, czy uprawnienie pracownika do otrzymania wynagrodzenia adekwatnego do zakresu obowiązków i stanowiska. – Może okazać się, że po „przekwalifikowaniu” umowy osoby samozatrudnionej jego wynagrodzenie jest niższe niż pracowników o takim samym zakresie obowiązków, na takich samych stanowiskach i ma roszczenie o jego wyrównanie.

Sytuacja, w której ogółem dochodzi do zwiększenia obciążeń na rzecz państwa i strony mają w związku z tym do siebie roszczenia (np. zgodnie z orzecznictwem VAT naliczony przez „samozatrudnionego” niebędącego przedsiębiorcą stanowi świadczenie nienależne i usługodawca ma roszczenie o jego zwrot), powoduje, że finalnie muszą uzgodnić, kto w jakiej części poniesie koszty. Co prowadzi do kolejnych wątpliwości na gruncie podatkowym – np. czy wydatki usługobiorcy, których zwrotu nie zdecyduje się dochodzić od samozatrudnionego pomimo takiego uprawnienia, stanowią koszty uzyskania przychodów. – Podsumowując, zmiana kwalifikacji umowy, na podstawie której usługobiorca rozliczał się z „samozatrudnionym” usługodawcą, to podatkowo-składkowo-cywilistyczny koszmar dla obu stron – ocenia Kempa.

Kto może spać spokojnie

– Żyjemy w czasach, że nikt nie może spać spokojnie, bo organy podatkowe mogą próbować kwestionować wszystko – rozwiewa nadzieje Jowita Pustuł. Jeśli jednak w danym przypadku nie jest spełniona chociażby jedna z przesłanek wskazanych w art. 5b ustawy o PIT, to zdaniem ekspertki organy podatkowe nie mają podstaw do przekwalifikowania przychodów uzyskiwanych przez samozatrudnionego na przychody ze stosunku pracy.

W praktyce jednak przedstawiciele niektórych zawodów mogą spokojnie wykonywać działalność gospodarczą i nie martwić się, że fiskus uzna, że wykonują pracę najemną. Chodzi o przedsiębiorców wykonujących wolne zawody, np. radców prawnych, doradców podatkowych, lekarzy, czyli wszystkich tych, którzy mają własne ustawy dotyczące wykonywania zawodu i odpowiedzialności dyscyplinarnej. Oni co do zasady mogą rozwiązać stosunek pracy, a następnie założyć własną działalność i świadczyć usługi na rzecz byłego pracodawcy oraz opodatkowywać swoje przychody liniowym, 19-proc. PIT. Potwierdza to analiza interpretacji podatkowych.

– W przypadku innych grup spokój może zapewnić współpraca (realna) z wieloma kontrahentami i faktyczne ponoszenie ryzyka gospodarczego – mówi Dominik Szczygieł.

Adwokat ma prawo do 19-proc. PIT

W interpretacji z 13 lipca 2018 r. (nr 0114-KDIP3-1.4011.330.2018.2.AM) dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej zgodził się, że podatkiem liniowym może opodatkować swoje przychody adwokat, który wcześniej, przed zdobyciem uprawnień zawodowych, pracował na etacie dla kancelarii prawnej. Po zdaniu egzaminu adwokackiego i wpisaniu na listę osób uprawnionych do wykonywania tego zawodu, świeżo upieczona pani mecenas założyła własną działalność gospodarczą i wykonuje pracę dla tej samej kancelarii, która zatrudniała ją jako aplikantkę na umowę o pracę. Kobieta we wniosku o wydanie interpretacji indywidualnej podkreślała, że będąc aplikantką, zdobywała w kancelarii niezbędne umiejętności (z zakresu sporządzania pism, umów, opinii, zastępstwa procesowego oraz przyswojenia zasad wykonywania zawodu). Po uzyskaniu uprawnień zawodowych będzie świadczyć pomoc prawną, a w szczególności udzielać porad prawnych, występować przed sądami i urzędami, a także sporządzać umowy i opinie prawne. Co istotne jednak, zgodnie z prawem o adwokaturze dokonywanie tych czynności będzie się cechować niezależnością, jako że adwokat w wykonywaniu swoich obowiązków zawodowych nie może podlegać nikomu ani niczemu innemu, jak tylko ustawom. Z tego również powodu nie może być związany stosunkiem pracy. Kobieta nie mogła więc zostać na etacie w kancelarii.

Dyrektor KIS w interpretacji zwrócił uwagę, że aplikant adwokacki nie ma uprawnień do samodzielnego i niezależnego świadczenia pomocy prawnej, a swoje czynności wykonuje jedynie w imieniu i pod nadzorem swojego patrona. Natomiast adwokat posiada dużo szersze uprawnienia oraz obowiązki niż aplikant adwokacki, a przede wszystkim wykonuje swój zawód niezależnie. To oznacza, zdaniem organu, że zakres czynności wykonywanych przez kobietę w ramach stosunku pracy nie jest tożsamy z zakresem czynności i usług, które będzie świadczyć jako adwokat na rzecz kancelarii prawnej, w której wykonywała wcześniej pracę na podstawie umowy o pracę. W efekcie, dyrektor KIS uznał, że do podatniczki nie mają zastosowania ograniczenia wynikające z art. 9a ust. 3 ustawy o PIT (dotyczą one świadczenia usług na rzecz byłego lub obecnego pracodawcy) i może ona swoje dochody, jako adwokat, opodatkować 19-proc. liniowym PIT.

Podobna argumentacja fiskusa dotyczy radców prawnych. To, że mają oni prawo do samozatrudnienia i liniowego PIT potwierdził dyrektor KIS m.in. w interpretacji indywidualnej z 7 lutego 2019 r. (nr 0114-KDIP3-1.4011.627.2018.1.MG).

Lekarz też może

Podobnie sytuacja wygląda ze wspomnianymi lekarzami. Przykładowo, w interpretacji indywidualnej z 27 marca br. (nr 0113-KDIPT2-1.4011.32.2019.2.KU) dyrektor Krajowej Informacji Skarbowej potwierdził, że lekarz prowadzący działalność – jako indywidualną praktykę lekarską – może opodatkować swoje przychody liniowym PIT, nawet jeśli wykonuje równolegle inną pracę, na umowę, dla tego samego szpitala, ale w innym zakresie. Dyrektor KIS wyjaśnił bowiem, że jeśli czynności w ramach zawartej ze szpitalem umowy o pracę na stanowisku starszego asystenta lekarza z funkcją ordynatora w oddziale kardiologicznym oraz umowy na dyżury nie są tożsame z czynnościami, które wykonuje w ramach pozarolniczej działalności gospodarczej (indywidualnej praktyki lekarskiej), to podatnik ma prawo do opodatkowania dochodu uzyskanego z prowadzonej działalności 19-proc. podatkiem liniowym, zgodnie z zasadami określonymi w art. 30c ustawy o PIT. W tym przypadku chodziło o lekarkę chorób wewnętrznych ze specjalizacją z kardiologii, która od 1 stycznia 2016 r. do dnia 31 sierpnia 2018 r. miała zawartą umowę ze szpitalem, jako indywidualna specjalistyczna praktyka lekarska. Od 1 stycznia 2018 r. podpisała ona, jako indywidualna specjalistyczna praktyka lekarska, umowę ze szpitalem na świadczenie zdrowotne usług w Poradni Kardiologicznej. Ponadto od 4 kwietnia 2018 r. ma zawartą umowę ze szpitalem w ramach indywidualnej specjalistycznej praktyki lekarskiej na udzielanie świadczeń zdrowotnych w zakresie gospodarki krwią. Natomiast od 1 sierpnia 2018 r. pracuje na umowę o pracę zawartą ze szpitalem, jako starszy asystent lekarza ordynator Oddziału Kardiologii z zakresem obowiązków, odpowiedzialności i uprawnień. W 2018 r. równolegle prowadziła prywatny gabinet lekarski.

Fiskus wskazywał na możliwość opodatkowania działalności liniowym PIT przez lekarzy także w wielu innych interpretacjach, np. z 19 grudnia 2018 r. (nr 0113-KDIPT2-1.4011.554.2018.1.AP) oraz 19 lutego br. (nr IBPBI/1/4511-263/15-2/BK). W tej ostatniej dyrektor KIS uznał, że lekarz może opodatkować podatkiem liniowym dochody z prywatnej praktyki lekarskiej z tytułu udzielania porad medycznych osobom fizycznym w swoim gabinecie pediatrycznym, dyżurów w puncie całodobowej opieki zdrowotnej, pracy w poradni podstawowej opieki zdrowotnej oraz dyżurów kontraktowych w szpitalu klinicznym. Organ podatkowy nie znalazł przeszkód do opodatkowania 19-proc. PIT tych przychodów, mimo że ten sam lekarz świadczył pracę na rzecz szpitala w ramach dyżurów lekarskich kontraktowych.

Usługi również z liniowym

W licznych interpretacjach indywidualnych dyrektor KIS potwierdza, że poszczególne usługi można opodatkowywać liniowym 19-proc. podatkiem dochodowym, nawet jeśli podatnik świadczył dla obecnego kontrahenta (zlecającego usługi) pracę na etacie. Przykładowo korzystne interpretacje otrzymały osoby świadczące usługi konsultacyjne i doradcze (z 14 grudnia 2018 r., nr 0114-KDIP3-1.4011.481.2018.4.MJ, z 22 listopada, nr 0115-KDIT3.4011.449.2018.1.MPŁ). Organ interpretacyjny przyznał, że usługi doradcze dla spółki można opodatkować liniowym PIT pod warunkiem, że nie będą one obejmować czynności o zarządzanie spółką lub czynności o podobnym charakterze.

W kolejnej interpretacji dyrektor KIS przyznał, że menedżer kontraktów może jednocześnie pracować na podstawie umowy o pracę dla spółki i jednocześnie wykonywać dla niej usługi w ramach prowadzonej działalności gospodarczej. Warunkiem jest jednak to, aby zakresu obowiązków jakie podatnik realizuje z obu tytułów różnił się (interpretacja indywidualna dyrektora KIS z 18 marca 2019 r., nr 0114-KDIP3-1.4011.120.2019.1.MJ). Takie samo stanowisko zajął organ w przypadku dyrektora handlowego, który również rozgraniczył wykonywanie obowiązków jako pracownik i wykonywanie usług jako mikroprzedsiębiorca (interpretacja z 25 lipca 2017 r., nr 0113-KDIPT2-1.4011.96.2017.2.DJD) oraz w przypadku projektanta budowlanego (interpretacja z 1 marca 2019 r., nr 0115-KDIT3.4011.47.2019.1.DR).

Co istotne, pracownicy, którzy kończą pracę w jednym roku na podstawie umowy o pracę, mogą świadczyć usługi dla byłego pracodawcy w kolejnym roku i opodatkowywać je liniowym PIT. Taką możliwość potwierdził dyrektor KIS w interpretacji indywidualnej z 25 stycznia br. (nr 0113-KDIPT2-3.4011.629.2018.1.GG). Dotyczyła ona podatnika, który do końca grudnia 2018 r. świadczył pracę, a od 1 stycznia 2019 r. założył działalność i tę samą pracę wykonywał jako samozatrudniony. Fiskus przyznał, że może przychody w 2019 r. opodatkować już liniowym PIT.

Większe pieniądze, ale i ryzyko

Samozatrudnienie czy umowa o pracę? – każde z tych rozwiązań ma plusy i minusy. Przy czym w dobie walki o pracownika pracodawcy w ramach szukania oszczędności coraz rzadziej narzucają pracownikom przejście na firmę

Jak mówi Łukasz Kempa, obciążenie wynagrodzeń pracowników i zleceniobiorców daninami jest w porównaniu do innych form zarobkowania (np. działalności gospodarczej) bardzo wysokie. Trzeba wziąć pod uwagę również składki ZUS płacone zarówno „przez pracownika”, jak i przez pracodawcę. – Nawet dla osób w pierwszym progu podatkowym to są obciążenia rzędu 40 proc., czyli dwa razy większe niż np. inwestorów na rynku kapitałowym (19 proc.) – mówi Kempa. Naturalne jest, że osoby poszukują formy wynagrodzenia, która pozostawi w ich kieszeni, jak najwięcej. Taką opcją jest 19-proc. liniowy PIT i składki ZUS niższe niż na umowie o pracę. Samozatrudnienie jest więc (zwłaszcza przy ponadprzeciętnych zarobkach) opodatkowane korzystniej niż inne formy zatrudnienia. Dodatkowo przedsiębiorca może rozliczać wydatki obiektywnie związane z wykonywaniem przez niego obowiązków (np. dojazdów) w kosztach uzyskania przychodów w rzeczywistej wysokości, a nie niskich, niezmienianych od lat ryczałtów. – Jeśli ktoś nie liczy na emeryturę z ZUS, urlopy i zasiłki chorobowe, to może podjąć ryzyko i zdecydować się na założenie indywidualnej działalności gospodarczej – dodaje Jowita Pustuł. Dzięki przewidzianym w przepisach zachętom dla przedsiębiorców (niższe składki ZUS, prawo do PIT liniowego) może okazać się, że zarobi więcej niż przy umowie o pracę.

Poza obniżeniem opodatkowania, na które pozwalają dziś przepisy, samozatrudnienie daje też większą swobodę. – Dziś pracodawcy dużo rzadziej narzucają pracownikowi przejście na działalność, bo rynek jest taki, że muszą bić się o pracowników. Dzisiaj samozatrudnienie daje po prostu większą swobodę samozatrudnionemu który czując się pewnie na rynku nie chce za mocno wiązać się z jednym podmiotem – wskazuje Marek Kolibski.

W dodatku kodeks pracy narzuca dość sztywne ramy współpracy, nieprzystające do dzisiejszych realiów gospodarczych. Dla licznych samozatrudnionych, zwłaszcza dla specjalistów, którzy mogą pracować na odległość, dostosowywanie się do kodeksowych regulacji dotyczących telepracy, urlopów itp., jest ograniczeniem. Samozatrudnienie może być dla takich osób opcją zdecydowanie wygodniejszą.

Z kolei prawo do odpłatnego urlopu jest zaletą umowy o pracę. Usługodawca prowadzący jednoosobową działalność nie zawsze będzie mógł przerwać świadczenie usług i pójść na urlop, jeżeli nie chce się narazić na odpowiedzialność kontraktową. – Przykładowo, prawnicy często w umowach mają zapisany maksymalny czas odpowiedzi na zadane pytanie i to, że akurat mają zaplanowany dwutygodniowy wyjazd, dla usługobiorcy nie ma znaczenia – przyznaje Kempa. Jego zdaniem główną przyczyną rezygnacji z samozatrudnienia jest odpowiedzialność wobec osób trzecich. Pracując dla usługobiorcy prowadzącego działalność w dużej skali, ponosi się ryzyko znacznych rozmiarów. Przykładowo, programista dostarczający firmie sprzedającej oprogramowanie wadliwy program do zarządzania logistyką, który spowoduje u zamawiającego znaczne szkody z powodu opóźnień, zepsucia towarów itp., musi liczyć się z tym, że odpowiada za niego, jeżeli nie bezpośrednio, to na zasadzie regresu. – To jest główna przyczyna, dla której osoby świadome często nie decydują się jednak na rozliczenia w ramach działalności gospodarczej i szukają bezpieczniejszego zatrudnienia na etacie – stwierdza nasz rozmówca. ©

Plusy i minusy samozatrudnienia

WADY

ryzyko związane z biznesem,

wyłączna odpowiedzialność za swoją pracę,

odpowiedzialność za podatki i składki,

konieczność zatroszczenia się o ich rozliczanie (można to robić samemu lub przekazać np. biuru rachunkowemu),

nietrwały charakter współpracy ze zlecającym pracę,

brak ustawowego prawa do urlopu (ale w praktyce może być go więcej, co jest zaletą).

ZALETY

brak uzależnienia od pracodawcy, samodzielne organizowanie pracy,

uwzględnianie w kosztach podatkowych rzeczywiście ponoszonych wydatków firmowych,

szansa na współpracę z wieloma podmiotami,

możliwość uzyskania wyższych dochodów niż na umowie o pracę.

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.