Estoński CIT to nie tylko stawka
Artur Kuczmowski: System estoński to nie tylko plusy, jak jednokrotne opodatkowanie w momencie wypłaty zysku, ale również ryzyko, że źle wprowadzony może prowadzić do wielu nadużyć podatkowych
fot. Jarek Sadowski/materiały prasowe
Artur Kuczmowski, starszy partner w Kancelarii Thompson&Stein
Ministerstwo Finansów planuje wprowadzenie od przyszłego roku w Polsce tzw. estońskiego CIT dla mikro i małych przedsiębiorstw. Czy pana zdaniem rozwiązanie zaczerpnięte z Estonii powinno dotyczyć tylko mikro i małych firm?
Estończycy od początku (od 2000 r.) upierali się, aby było to rozwiązanie dla wszystkich firm, bo ma ono fundamentalny wpływ na rozliczenia. Chodziło o dokapitalizowanie spółek w ten sposób, aby nie pobierać podatku w momencie, gdy zarabiają one pieniądze, lecz w momencie wypłaty dywidendy udziałowcom. Jeśli wprowadzimy estoński CIT tylko dla mikro i małych firm, to będzie problem. Pojawi się on chociażby w momencie, gdy małe przedsiębiorstwo będzie mogło spełnić wymogi pozwalające uznać je za firmę średniej wielkości. Niektórym z nich może przestać się opłacać generować większe przychody, aby zachować preferencje podatkowe.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.