Liga kredytowa z nierównymi zasadami. Dlaczego konsumenci oczekują równych reguł gry na rynku finansowym?
P olski rynek finansowy przypomina dziś ligę, w której wszystkie drużyny grają na tym samym boisku, płacą te same składki i podlegają temu samemu nadzorowi, ale tylko część z nich ma prawo rozliczać straty. Banki i SKOK-i korzystają z możliwości odpisania w podatkach nieściągalnych wierzytelności, podczas gdy instytucje pożyczkowe, choć obciążone niemal identycznymi obowiązkami – są tego prawa pozbawione. To kwestia zwykłej równości zasad. Z perspektywy śledzącego rozgrywki wyrównanie reguł gry na rynku nie tylko wzmocniłoby sektor, ale przede wszystkim ochroniłoby konsumentów przed mankamentami tej nierówności.
Handicap na starcie
Instytucje pożyczkowe działają dziś w jednej z najbardziej regulowanych gałęzi gospodarki w Polsce. Podlegają równocześnie nadzorowi Komisji Nadzoru Finansowego i Prezesa UOKiK czy współfinansują działalność Rzecznika Finansowego. Dla całego sektora finansowego rosną też nowe obowiązki wynikające z wdrażania do polskiego porządku prawnego dyrektyw unijnych. Mowa o konieczności dostosowania organizacji do wymogów cyfrowej odporności operacyjnej (DORA), informowania o realizacji celów zrównoważonego rozwoju czy przepisów regulujących kredyty zagrożone. Każda ingerencja w działanie operacyjne firmy to dodatkowe koszty, lecz nie ma od nich ucieczki.
Do tego dochodzi jeszcze tzw. podatek bankowy. Ciekawostką, o której nie każdy czytelnik zapewne wie, jest to, że instytucje pożyczkowe, choć bankami nie są, również nim obciążono. I to przy progu aktywów dwudziestokrotnie niższym niż w przypadku banków. W praktyce oznacza to, że firmy pożyczkowe płacą jak pełnoprawni uczestnicy ekstraligi finansowej, ale gdy przychodzi do korzystania z podatkowych ulg, pozostają na zapleczu rozgrywek.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.