Dziennik Gazeta Prawana logo

Bruksela nie powinna kwestionować nowego 500 plus

12 stycznia 2017

ROZLICZENIA

Nowa ulga amortyzacyjna dla firm nie byłaby pomocą publiczną dla przedsiębiorców. Nie musiałaby jej więc opiniować Komisja Europejska - twierdzą Ministerstwo Rozwoju i eksperci.

Zwracają uwagę na to, że z projektowanych korzyści podatkowych mogłaby korzystać każda, także zagraniczna firma, która spełni warunki określone w nowelizacji. - Pomoc publiczna obowiązuje jedynie wtedy, gdy takie rozwiązania są przyznawane selektywnie, a nie dla wszystkich, tak jak w przypadku nowej ulgi - tłumaczy resort rozwoju.

To właśnie odróżniałoby projektowaną preferencję od tej, która obowiązuje obecnie.

Dziś to de minimis

Dziś mali przedsiębiorcy (czyli o przychodach nieprzekraczających 1,2 mln euro rocznie wraz z kwotą należnego VAT, co w 2017 r. wynosi 5 mln 157 tys. zł) oraz rozpoczynający działalność gospodarczą mogą korzystać z jeszcze większego limitu odliczenia (50 tys. euro rocznie, czyli obecnie 215 tys. zł). Taka jednorazowa amortyzacja jest jednak pomocą de minimis, a więc muszą być spełnione warunki określone w unijnym rozporządzeniu nr 1407/2013 z 18 grudnia 2013 r.

W praktyce oznacza to, że najmniejsze i nowe firmy muszą spełniać nie tylko dodatkowe wymogi biurokratyczne, ale też pilnować, żeby nie został przekroczony limit takiej pomocy (200 tys. euro w ciągu trzech lat).

Nie jest to proste, bo do tego poziomu wlicza się m.in. środki z funduszy europejskich.

Nowa ulga bez ograniczeń

Wszystkie takie ograniczenia nie będą jednak dotyczyły nowej preferencji - zapewnił resort rozwoju.

Przypomnijmy, chodzi o opisywany przez nas projekt zakładający możliwość jednorazowej amortyzacji maszyn i urządzeń przemysłowych, których wartość początkowa wyniesie łącznie co najmniej 10 tys. zł ("Firmy będą miały swoje 500+", DGP nr 6/2017). Roczny limit takiego odliczenia nie mógłby przekroczyć 100 tys. zł.

O tym, że nowa ulga nie byłaby objęta reżimem pomocy de minimis, przekonani są także eksperci. Zwracają uwagę na to, że nowa preferencja w ogóle nie byłaby pomocą publiczną w rozumieniu art. 107 Traktatu o funkcjonowaniu Unii Europejskiej. Nie trzeba więc nawet analizować, czy byłaby to pomoc de minimis.

Z przepisu tego wynika bowiem, że o pomocy publicznej można mówić wtedy, gdy wsparcie dla przedsiębiorców (przyznane w jakiejkolwiek formie, także ulg podatkowych) pochodzi ze środków publicznych, a taka pomoc zakłóca lub grozi zakłóceniem konkurencji na rynku wewnętrznym przez sprzyjanie niektórym lub produkcji niektórych towarów. Wszystkie te warunki muszą być spełnione łącznie, co potwierdził Trybunał Sprawiedliwości UE chociażby w wyroku z 21 grudnia 2016 r. w sprawach połączonych C-20/15 P i C-21/15 P (World Duty Free Group i in.).

- Jeśli tak się stanie, to na ewentualne wsparcie dla określonego sektora francuskiej gospodarki, które postawiłoby w gorszej sytuacji niemieckich, polskich czy holenderskich konkurentów, musiałaby wyrazić zgodę Komisja Europejska - tłumaczy Agnieszka Kraińska, radca prawny w kancelarii Wardyński i Wspólnicy sp.k. Jej zdaniem takie niebezpieczeństwo nie wystąpi w przypadku nowej ulgi.

Tego samego zdania jest radca prawny dr Marcin Górski. Wskazuje, że wprawdzie w praktyce z ulgi mogą w największym stopniu skorzystać najmniejsze firmy, ale to nie oznacza, że ma ona charakter selektywny.

Mariusz Szulc

mariusz.szulc@infor.pl

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.