Stare problemy w nowej odsłonie. Jedna strefa nie taka piękna, jak ją malują
P ierwsi przedsiębiorcy już przetestowali, jak w praktyce działają nowe regulacje, zgodnie z którymi cała Polska jest strefą inwestycyjną. Niestety, choć można skorzystać ze zwolnienia podatkowego poza obszarem działających od lat 14 specjalnych stref ekonomicznych, wcale nie jest to takie proste. Wątpliwości pojawiają się już na etapie wypełniania wniosku, gdyż nie jest choćby oczywiste, jakie dokumenty należy przedstawić zarządzającemu obszarem, aby mógł wydać decyzję o wsparciu inwestycji. Nie jest też jasne, czy warto zadeklarować wypełnienie większej liczby niż wymagane minimum kryteriów niezbędnych do uzyskania preferencji podatkowej związanej z daną inwestycją. Nawet eksperci nie są bowiem pewni, czy w takim przypadku dla utrzymania wsparcia będzie niezbędne spełnienie faktycznie wszystkich zadeklarowanych kryteriów, czy wystarczy zrealizowanie ich minimalnej ilości, która umożliwiała uzyskanie pozytywnej decyzji. To pokaże dopiero praktyka, a ostatecznie sprawę rozstrzygną zapewne sądy.
Co gorsza, okazało się też, że wraz z nowym systemem udzielania wsparcia wcale nie zniknęły wszystkie problemy, z którymi borykały się firmy działające na terenie dotychczasowych stref. Owszem, preferencje nie są zarezerwowane dla obszaru SSE, ale cóż z tego, skoro podatnik, który ma także zakład położony poza wskazaną we wniosku lokalizacją lub osiąga dochody z działalności innej niż wskazana przy ubieganiu się o wsparcie, musi podzielić swój dochód na zwolniony i opodatkowany – dokładnie tak samo, jak robią to firmy prowadzące działalność na terenie dawnych SSE i poza nim.
Już teraz widać więc, że przedsiębiorcy pragnący uzyskać decyzję o wsparciu nie unikną sporów z fiskusem. Ich zarzewiem będą zarówno zupełnie nowe regulacje, jak i te wzorowane na dotychczas obowiązujących.©℗
Marcin Mroziuk
marcin.mroziuk@infor.pl
Nie będzie łatwo skorzystać z decyzji o wsparciu
Już pierwsze firmy uzyskały ulgi podatkowe wynikające z nowych przepisów zakładających, iż cała Polska jest strefą inwestycyjną. Niestety przedsiębiorcy ubiegający się o takie preferencje muszą zmierzyć się z podobnymi trudnościami, jakie miały podmioty działające w dotychczasowych SSE
Można już inwestować na nowych zasadach i ubiegać się o korzyści z tym związane, bo obowiązuje zarówno ustawa z 10 maja 2018 r. o wspieraniu nowych inwestycji (Dz.U. poz. 1162), jak i rozporządzenie Rady Ministrów z 28 sierpnia 2018 r. w sprawie pomocy publicznej udzielanej niektórym przedsiębiorcom na realizację nowych inwestycji (Dz.U. poz. 1713), które określa szczegółowe kryteria korzystania z preferencji podatkowych.
Niestety, w praktyce już się okazało, że w nowej strefie nie zniknęły stare problemy – te, z którymi musiały się mierzyć firmy, inwestując na terenie jednej z funkcjonujących od lat 14 specjalnych stref ekonomicznych. Mało tego, pojawiły się nowe wątpliwości, z których część jest dostrzegana przez przedsiębiorców już na etapie składania wniosku o wsparcie. Nie mają oni choćby pewności, czy zarządzający obszarami mogą domagać się dołączenia do wniosku dodatkowych dokumentów, np. biznesplanu czy sprawozdań finansowych (więcej: rozmowa z Jackiem Łuczyńskim z kancelarii Olesiński i Wspólnicy). Efekt? Przedsiębiorcy, którzy zdecydują się na skorzystanie z nowych przepisów, chcąc być pewni preferencji, będą zmuszeni występować do szefa Krajowej Informacji Skarbowej o wydanie interpretacji indywidualnych, a w razie negatywnego stanowiska staną przed dylematem, czy rozliczyć się tak, jak chce fiskus, czy podjąć walkę w sądzie administracyjnym. Na takie kroki decydowali się wcześniej przedsiębiorcy prowadzący działalność w strefie (objęta zwolnieniem) i poza nią (nieobjęta nim). Podobnie postępowały firmy prowadzące działalność na podstawie dwóch lub więcej zezwoleń w tej samej lub w różnych strefach ekonomicznych.
Liczby ważne dla inwestorów
– Jedna strefa to nośne hasło, ale de facto dalej można mówić o działalności zwolnionej z podatku na podstawie decyzji o wsparciu i działalności opodatkowanej, prowadzonej na innym terenie – mówią eksperci. – Dylemat podatkowy będzie polegał na tym, jak rozliczyć przychody i koszty z działalności w różnych miejscach, w ramach jednego przedsiębiorstwa – przyporządkować do poszczególnych miejsc czy zsumować – dodają.
Co więcej, problemów na pewno przysporzy również zupełnie nowa mała klauzula przeciw unikaniu opodatkowania. Zgodnie bowiem z nowymi przepisami nawet za błędy w rozliczeniach fiskus będzie mógł ją zastosować i w efekcie pozbawić podatnika zwolnienia z CIT. Eksperci też zwracają uwagę, że przedsiębiorcy muszą opanować pokusę podziału działalności. A ta na pewno się pojawi, bo w nowej strefie mniejsze firmy muszą spełnić mniejsze wymogi.
Lokalizacja nadal istotna
Wprawdzie ze zwolnienia podatkowego można skorzystać na terytorium całego kraju, ale firmy nie unikną odrębnego wyliczania dochodu strefowego i pozastrefowego
– Jedna strefa to jednak slogan, duże uproszczenie – mówi Piotr Gadzinowski, starszy menedżer w Crido. Oznacza tak naprawdę możliwość starania się o zwolnienie dla inwestycji realizowanych na terenie całej Polski, a nie jedynie wyodrębnionych wcześniej obszarach specjalnych stref ekonomicznych. – Niemniej decyzja o wsparciu przyznawana w nowej jednej strefie ma określony zasięg terytorialny. W treści każdej decyzji będzie precyzyjnie określony obszar, na którym prowadzenie danej działalności gospodarczej jest zwolnione z podatku – wyjaśnia Piotr Gadzinowski.
A zatem w nowym systemie jak najbardziej można mówić o dochodzie poza strefą – czy precyzyjniej – dochodzie zwolnionym na mocy decyzji o wsparciu i dochodzie nieobjętym taką decyzją i tym samym niezwolnionym. – Rozliczanie dochodów osiąganych poza miejscem realizacji inwestycji to punkt, w którym doskonale widać różnicę pomiędzy hasłem „Cała Polska specjalną strefą ekonomiczną!” a rzeczywistym kształtem i konsekwencjami przepisów – dodaje Rafał Pulsakowski, dyrektor w zespole Innowacji i B+R, dotacji i ulg PwC.
Potrzebna ewidencja
Zgodnie z zasadami obowiązującymi w 14 starych strefach ekonomicznych zwolnieniu podatkowemu podlegały dochody tylko i wyłącznie wygenerowane na terenie specjalnej strefy ekonomicznej. – W tym kontekście nowe przepisy nie przyniosły żadnej zmiany – mówi Rafał Pulsakowski. Również problemy z tym związane się nie zmienią. W dalszym ciągu, wypełniając wniosek o zwolnienie podatkowe, przedsiębiorca musi podać nie tylko informacje na temat rodzaju planowanej działalności, ale również wskazać dokładnie lokalizację, w której inwestycja zostanie zrealizowana.
– Zwolnieniu będą podlegały wyłącznie te dochody, które zostaną wygenerowane na wskazanym obszarze oraz z zadeklarowanego rodzaju działalności. Obie te informacje będą zawarte w decyzji o wsparciu – tłumaczy Rafał Pulsakowski. Dodaje, że jeśli podatnik będzie prowadził działalność poza wskazanym we wniosku terenem (np. decyzję dostanie na działalność w Białymstoku, a dodatkowo będzie miał zakład poza miastem) lub będzie osiągał dochody z działalności innej niż wskazana we wniosku, będzie musiał podzielić swój dochód na zwolniony i opodatkowany, czyli dokładnie tak samo, jak robią to firmy prowadzące działalność na terenie dawnych SSE i poza nimi.
– Zatem pierwszym obowiązkiem przedsiębiorcy, który ma zakład korzystający ze zwolnienia oraz zakład nieobjęty decyzją, będzie wyodrębnienie księgowe działalności tych dwóch zakładów – mówi Piotr Gadzinowski.
Małgorzata Samborska, doradca podatkowy i dyrektor w Grant Thornton, podkreśla zaś, że nowe przepisy nakazują wyodrębnienie organizacyjne działalności, do której odnosić się będzie decyzja o wsparciu. Wysokość zwolnienia ustala się bowiem tylko w oparciu o przychody i koszty uzyskania przychodów przez jednostkę prowadzącą działalność określoną w decyzji o wsparciu. To oznacza obowiązek prowadzenia szczegółowej ewidencji związanej z inwestycją objętą decyzją o wsparciu. – A to prawdziwe wyzwanie, żeby prawidłowo przyporządkować koszty i przychody – stwierdza Małgorzata Samborska. Dodaje, że problemy z tym związane będą podobne do tych, jakie do tej pory mieli prowadzący działalność na terenie SSE i poza nią. Musieli oni dzielić koszty na tzw. strefowe i pozastrefowe, a także koszty wspólne, czyli te, których nie można było bezpośrednio przypisać.
Piotr Gadzinowski również uważa, że problemów z poprawnym przyporządkowaniem kosztów i przychodów może być dużo. Wskazuje, że mogą pojawić się koszty wspólne dla zakładów objętych zwolnieniem i nieobjętych zwolnieniem, np.: koszty zarządu, marketingu, działu sprzedaży, logistyki. – W takiej sytuacji to na przedsiębiorcy będzie ciążył obowiązek odpowiedniego przyporządkowania kosztów do danego zakładu (można stosować różne klucze podziału) – stwierdza ekspert.
Zdaniem doradcy podatkowego Daniela Skuzy wyodrębnienie dochodu zwolnionego będzie problemem przede wszystkim dla przedsiębiorców prowadzących działalność w danym miejscu, a jednocześnie dokonujących rozbudowy procesu produkcyjnego. W takim przypadku wprowadzenie systemu śledzenia, czy dany produkt pochodzi z aktywów objętych decyzją o wsparciu, czy aktywów nieobjętych taką decyzją, może być czasochłonne i być dodatkowym obciążeniem dla przedsiębiorcy przez powiększenie się kosztów administracyjnych.
– Podatnicy niebędący w stanie wyodrębnić dochodu zwolnionego na podstawie prowadzonych ewidencji będą zmuszeni dokonać określenia przychodów z działalności zwolnionej oraz opodatkowanej, a następnie wyliczenia tzw. klucza przychodowego (stosunku przychodów zwolnionych do całości przychodów w danym roku) – tłumaczy Daniel Skuza. Za pomocą tego klucza – wyjaśnia – podatnicy dokonają pośredniej alokacji kosztów do przychodów zwolnionych oraz opodatkowanych podatkiem CIT. – W mojej ocenie jest to wyjątek od reguły bezpośredniego alokowania kosztów do danego rodzaju przychodów i najpierw należy wyczerpać drogę bezpośredniej alokacji, a potem dopiero stosować klucz przychodowy. Niektóre sądy administracyjne zwracały uwagę na to w swoich orzeczeniach w zakresie ustawy z 15 lutego 1992 r. o podatku dochodowym od osób prawnych (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 1036 z późn. zm.; dalej: ustawa CIT) oraz ustawy z 20 października 1994 r. o specjalnych strefach ekonomicznych (t.j. Dz.U. z 2017 r. poz. 1070 ze zm.), zatem wskazana jest ostrożność w korzystaniu z klucza przychodowego – uważa doradca podatkowy.
Na czym on polega? Otóż jak tłumaczy Małgorzata Samborska, jeżeli podatnik ponosi koszty uzyskania przychodów ze źródeł, z których dochody podlegają opodatkowaniu podatkiem dochodowym, oraz koszty związane z przychodami ze źródeł, z których dochody nie podlegają opodatkowaniu podatkiem dochodowym lub są zwolnione z podatku dochodowego, a nie jest możliwe przypisanie danych kosztów do źródła przychodów, koszty te ustala się w takim stosunku, w jakim pozostają osiągnięte w roku podatkowym przychody z tych źródeł w ogólnej kwocie przychodów.
Jeden zakład, dwa rodzaje produkcji
Dodatkowo może zdarzyć się sytuacja, że przedsiębiorca na terenie jednego zakładu prowadzi działalność objętą zwolnieniem i nieobjętą zwolnieniem. Piotr Gadzinowski, jako przykład podaje: zakład odzysku i recyklingu odpadów. Rozporządzenie Rady Ministrów z 28 sierpnia 2018 r. w sprawie pomocy publicznej udzielanej niektórym przedsiębiorcom na realizację nowych inwestycji wyłącza zwolnienie dla działalności z działu 38 PKWiU, ale z pewnymi wyjątkami: dopuszcza na przykład recykling odpadów innych niż niebezpieczne.
– Wyodrębnienie przychodów i kosztów w ramach jednego zakładu jest w nowym systemie trudniejsze, ale dalej podstawą będzie podział według kodów wyrobów i usług i na tym poziomie przedsiębiorca będzie musiał rozdzielić ewidencję księgową dla swojej działalności – przyznaje ekspert Crido.
Małgorzata Samborska zwraca też uwagę, że firmy będą musiały dłużej przechowywać księgi. Zgodnie z przepisami ustawy o wspieraniu nowych inwestycji przedsiębiorcy korzystający z pomocy publicznej są obowiązani do prowadzenia ksiąg podatkowych oraz przechowują księgi i związane z ich prowadzeniem dokumenty do czasu upływu terminu przedawnienia roszczeń związanych ze zwrotem pomocy publicznej. – A roszczenia te przedawniają się z upływem 10 lat, licząc od końca roku kalendarzowego, w którym przedsiębiorca skorzystał z tej pomocy – wyjaśnia Samborska.
WAŻNE Przedsiębiorcy korzystający z pomocy publicznej są obowiązani do prowadzenia ksiąg podatkowych oraz przechowują księgi i związane z ich prowadzeniem dokumenty do czasu upływu terminu przedawnienia roszczeń związanych ze zwrotem pomocy publicznej.
Podmioty powiązane
– Przedsiębiorca posiadający jeden zakład objęty zwolnieniem i drugi nieobjęty zwolnieniem ma też dodatkowy obowiązek stosowania do transakcji między tymi dwoma zakładami reguł dotyczących cen transferowych zawartych w art. 11 ustawy o CIT – zauważa Piotr Gadzinowski. Jego zdaniem firmy inwestujące w tzw. jednej strefie mogą też spodziewać się kontroli organów podatkowych, ponieważ będą one sprawdzać, czy podmioty te nie zawyżały sztucznie zysku zakładu objętego zwolnieniem i jednocześnie nie zaniżały takiego zysku w drugim zakładzie.
Działalność w kilku miejscach
Prawodawca wreszcie doprecyzował w ustawie, że przedsiębiorca posiadający co najmniej dwie decyzje o wsparciu powinien rozliczyć pomoc publiczną zgodnie z kolejnością ich wydania. Niestety realizację nowych przepisów skomplikuje rozporządzenie
W dotychczasowych SSE przedsiębiorcy mieli poważne problemy z rozliczeniem podatkowym w przypadku, gdy prowadzili działalność na podstawie jednej decyzji odrębnie od działalności prowadzonej w innym miejscu, na podstawie odrębnej decyzji. Piotr Folwarczny, starszy menedżer w Crido, tłumaczy, że istota problemu sprowadzała się do tego, czy przedsiębiorca posiadający kilka zezwoleń strefowych może łącznie liczyć wynik podatkowy dla całej działalności zwolnionej/strefowej, a następnie wykorzystywać kolejno dostępne na podstawie poszczególnych zezwoleń strefowych limity zwolnienia. – Sytuacja była szczególnie problematyczna dla przedsiębiorców, których zezwolenia były wydawane na funkcjonowanie na terenie różnych SSE (przypomnijmy, w Polsce funkcjonuje 14 stref) – mówi Piotr Folwarczny.
Problemy miały też firmy, które w zezwoleniach na prowadzenie działalności strefowej miały nie w pełni zbieżny zakres działalności (określony na podstawie kodów statystycznych). Jak mówi ekspert Crido, część organów podatkowych nakazywała w takich sytuacjach odrębnie kalkulować wynik dla każdego z projektów inwestycyjnych, które były podstawą do wydania poszczególnych zezwoleń.
– Najmniej sporów dotyczyło sytuacji, gdy przedsiębiorca posiadał kilka zezwoleń – wydanych w ramach tej samej strefy oraz z analogicznie określonym zakresem działalności (kodów statystycznych) – mówi Folwarczny. Podejście części organów podatkowych było tu bardzo restrykcyjne, ale negatywne interpretacje indywidualne, nakazujące podział dochodu zwolnionego na poszczególne zezwolenia, były uchylane następnie przez sądy administracyjne.
– Nowa ustawa doprecyzowała tę kwestię – wskazuje Jacek Zimoch, wicedyrektor w zespole innowacji i B+R, dotacji i ulg PwC. Zgodnie z tym aktem przedsiębiorca posiadający co najmniej dwie decyzje o wsparciu powinien najpierw rozliczyć pomoc publiczną w oparciu o dokument chronologicznie starszy, a następnie korzystać z pomocy w oparciu o dokument wydany później. – Ta sama reguła będzie dotyczyć przedsiębiorców prowadzących działalność w oparciu o dwa zezwolenia strefowe czy zezwolenie (w jednej z 14 starych stref) i decyzję (w nowej lokalizacji). To bardzo ważny punkt, który raz na zawsze zamyka dyskusję w tym obszarze i to w sposób jednoznacznie korzystny dla przedsiębiorców – uważa Jacek Zimoch.
Jak dodaje Piotr Folwarczny, przepisy nie odsyłają więc do zapisów w poszczególnych decyzjach – ani w kwestii wskazanego zakresu działalności, ani w kwestii określenia terenu realizacji inwestycji. – W konsekwencji, moim zdaniem, uprawnione jest tu przyjęcie podejścia, że brak jest obowiązku odrębnego rozliczania wyniku podatkowego dla każdej z decyzji, także gdy dotyczą one różnych działek – mówi ekspert Crido.
WAŻNE W przypadku uchylenia decyzji o wsparciu przedsiębiorca jest obowiązany do zwrotu pomocy publicznej. Do dnia zwrotu tej pomocy przedsiębiorcy nie może zostać wydana nowa decyzja o wsparciu.
Z takim stanowiskiem zgadza się Daniel Skuza. Jak wskazuje, żaden przepis nie nakazuje podatnikom do prowadzenia odrębnej ewidencji podatkowej dla każdej decyzji. Przedsiębiorca jest zobowiązany wydzielić działalność „zwolnioną” oraz działalność opodatkowaną do celu podatku CIT/PIT. – W mojej ocenie, jeżeli podatnik posiada kilka decyzji o wsparciu, to zarówno przychody oraz koszty powinien alokować odpowiednio do działalności zwolnionej oraz opodatkowanej, jednak nie musi tworzyć osobnych ewidencji dla każdej decyzji dla celów podatkowych – uważa Skuza. Eksperci zaznaczają, że dotychczasowa praktyka interpretacyjna organów podatkowych oraz sądów dotycząca starej ustawy o specjalnych strefach ekonomicznych, była w tym zakresie różna. Tymczasem nowe rozporządzenie strefowe wskazuje, że koszty kwalifikowane inwestycji ponosi się dla „konkretnej lokalizacji”, a samo brzmienie ustawy o wspieraniu nowych inwestycji, że rozliczenie pomocy publicznej następuje wyłącznie w ramach danej inwestycji. – Dlatego mimo wszystko warto wydzielić ewidencje dla każdej z osobna decyzji w celu uniknięcia kontrowersji – radzi Daniel Skuza. Zdaniem Małgorzaty Samborskiej właśnie zapis, zgodnie z którym zwolnienie podatkowe uzyskane na podstawie decyzji o wsparciu przysługuje podatnikowi wyłącznie z tytułu dochodów uzyskanych z działalności gospodarczej prowadzonej na terenie określonym w decyzji o wsparciu, będzie powodował problemy. – W przypadku uzyskania dwóch decyzji dotyczących działalności prowadzonej na tym samym terenie będzie łatwiej o tyle, że przepisy wprost wskazują, że w takiej sytuacji rozliczenie pomocy publicznej następuje zgodnie z kolejnością wydania decyzji o wsparciu – mówi Samborska.
Podobne zasady obowiązują w przypadku podatników, którzy prowadzą działalność w oparciu o zezwolenie w jednej z 14 specjalnych stref ekonomicznych – oni również, w związku z nową inwestycją, mogą ubiegać się o decyzję o wsparciu. – Jeśli ją dostaną i będzie ona prowadzona na tym samym terenie, zwolnienie podatkowe również rozliczą zgodnie z kolejnością otrzymania zezwolenia na działalność w SSE / decyzję o wsparciu – dodaje ekspertka Grant Thornton.
Jacek Zimoch zgadza się, że w przypadku, gdy lokalizacje inwestycji będą od siebie oddalone, to obecne przepisy pozwalają łatwiej uzyskać pomoc na nie w ramach jednej decyzji o wsparciu. – To, co będzie kluczowe, to fakt, że decyzję o wsparciu będzie wydawał ten zarządzający (na razie w dalszym ciągu będą zarządy poszczególnych specjalnych stref ekonomicznych), na terenie którego znajduje się obszar, na którym będzie zlokalizowana większa część planowanego przedsięwzięcia inwestycyjnego – tłumaczy Zimoch. Dodaje, że jeżeli w regionach, na terenie których planowana jest realizacja projektu, będzie różny poziom intensywności, to do inwestycji będzie miał zastosowanie niższy z tych poziomów. Problem też w tym, że jeżeli podatnik zdecyduje się na prowadzenie osobnych ewidencji kosztów i przychodów dla każdej z decyzji, to będzie musiał wprowadzić stosowne zmiany w procesach księgowych, które mogą tworzyć dodatkowe koszty administracyjne. Ponadto rozporządzenie ogranicza możliwość kumulowania pomocy publicznej w ramach wielu decyzji o wsparciu inwestycji w ten sposób, że maksymalna dopuszczalna pomoc publiczna nie może przekroczyć skumulowanej wartości pomocy publicznej określonej w tych decyzjach.
Zbędne rozszerzenie
Małgorzata Samborska wskazuje też, że nowe regulacje dotyczące jednej strefy usunęły jednak największą barierę w korzystaniu ze zwolnień podatkowych dla nowych inwestycji. W starych przepisach dotyczących SSE konieczne było powiązanie możliwości pozyskania preferencji podatkowej z inwestycją na terenie strefy ekonomicznej. Jeśli na danym terenie nie było strefy, można było wystąpić o jej rozszerzenie. Tyle że – jak mówi Samborska – procedura rozszerzania terytorium SSE była czasochłonna i skomplikowana (do dwóch lat), a ze względu na limity poziomu inwestycji i zatrudnienia, w zasadzie niedostępna dla małych i średnich przedsiębiorców. – Nowe rozwiązanie umożliwia ubieganie się o wsparcie przedsiębiorcom z terenu całego kraju, niezależnie od miejsca prowadzonej działalności gospodarczej. Otwiera to nowe możliwości dla przedsiębiorców już istniejących, którzy planują rozwój poprzez np. rozbudowę istniejącego zakładu – przyznaje nasza rozmówczyni.
Sama procedura uzyskania decyzji też jest mniej skomplikowana, choć podatnicy muszą dodatkowo spełnić kryteria jakościowe.
Unikanie opodatkowania pozbawi ulgi
Przedsiębiorcy inwestujący w jednej strefie muszą uważać na możliwość utraty zwolnienia ze względu na podejmowanie sztucznych konstrukcji i działań, nastawionych jedynie na zysk podatkowy. Co istotne, nowa klauzula szczególna może mieć zastosowanie nawet w przypadku niezamierzonych błędów
Przepisy ustawy o wspieraniu nowych inwestycji przewidują klauzulę szczególną przeciw unikaniu opodatkowania. Jest ona niezależna od klauzuli generalnej z art. 119a ustawy z 29 sierpnia 1997 r. – Ordynacja podatkowa (t.j. Dz.U. z 2018 r. poz. 800 ze zm.) i będzie miała zastosowanie do zwolnień uzyskanych w jednej strefie ekonomicznej. – Ta tzw. mała klauzula może być problemem – przyznaje Małgorzata Samborska. Ma ona służyć wyeliminowaniu fikcyjnych uzgodnień, które nie odzwierciedlają rzeczywistości gospodarczej i stosowane są wyłącznie w celu uzyskania korzyści podatkowej.
Przepisy wprowadzają trzy przesłanki, których wystąpienie wiązać się będzie z brakiem możliwości skorzystania ze zwolnienia podatkowego. Stanie się tak wtedy, gdy:
- osiągnięcie dochodów z działalności gospodarczej prowadzonej na podstawie zezwolenia na terenie specjalnej strefy ekonomicznej lub z działalności gospodarczej określonej w decyzji o wsparciu następować będzie w związku z zawarciem umowy lub dokonaniem innej czynności prawnej lub wielu powiązanych czynności prawnych, dokonanych przede wszystkim w celu uzyskania zwolnienia od podatku dochodowego, lub
- czynności, o których mowa wyżej, nie będą miały rzeczywistego charakteru, lub
- podatnik korzystający ze zwolnień podatkowych będzie dokonywał czynności prawnej lub wielu powiązanych czynności prawnych, w tym związanych z działalnością nieobjętą tymi zwolnieniami, których głównym lub jednym z głównych celów będzie uniknięcie opodatkowania lub uchylenie się od opodatkowania.
– W praktyce oznacza to ryzyko podważenia przez organ zwolnienia podatkowego zastosowanego przez przedsiębiorcę, który uzyskał decyzję o wsparciu – ocenia Samborska. Dodaje, że spełnienie wyżej wymienionych przesłanek ma charakter subiektywny. Obecnie trudno więc przewidzieć, w jaki sposób w praktyce będzie interpretowany ten przepis, zwłaszcza że zwolnienie jest przecież głównym powodem starań przedsiębiorców o uzyskanie decyzji o wsparciu.
Przy czym Piotr Folwarczny zauważa, że prawo do zwolnienia może zostać utracone też w związku z nieprawidłowościami, jeśli chodzi o kalkulację wyniku podatkowego na działalności, która nie korzysta ze zwolnienia na podstawie decyzji o wsparciu – w sytuacji gdy czynność lub czynności prawne w istocie za cel mają uniknięcie opodatkowania lub uchylenie się od niego. – Jednym z najczęstszych przykładów, kiedy omawiane regulacje mogą mieć zastosowanie, jest sytuacja sztucznego zawyżenia wartości kosztów kwalifikowanych (a w konsekwencji dostępnego limitu zwolnienia) – mówi ekspert. Przykładowo klauzula może być wykorzystana, gdy przedsiębiorca posiadający decyzję o wsparciu kalkuluje wartość dostępnego zwolnienia w oparciu o nabyte od podmiotu powiązanego środki trwałe, których cena znacznie przekracza ceny rynkowe.
Konsekwencje błędów w rozliczeniach
Klauzula może mieć również zastosowanie w przypadku błędnych rozliczeń. Piotr Folwarczny podkreśla jednak, że trzeba jednak rozróżnić dwie sytuacje:
- omyłki i błędy, które prowadzą co prawda do skalkulowania wyniku zwolnionego w nieprawidłowej wysokości, ale brak jest możliwości przypisania podatnikowi zarzutu, że dokumentują one czynności prawne nierzeczywiste lub czynności mające na celu uniknięcie lub uchylenie się od opodatkowania,
- czynności, które mają na celu uniknięcie lub uchylenie się od opodatkowania.
WAŻNE Kryteria ilościowe, które zobowiązany jest spełnić przedsiębiorca ubiegający się o wsparcie, są uzależnione od stopy bezrobocia w powiecie właściwym dla miejsca realizacji nowej inwestycji.
W pierwszej sytuacji, jak mówi ekspert, jeśli dojdzie do zawyżenia wyniku na działalności zwolnionej („kosztem” pomniejszenia wyniku na działalności opodatkowanej), pojawi się kwestia zaległości podatkowej. Nie mówimy jednak co do zasady o zupełnej utracie prawa do zwolnienia. Dopiero druga sytuacja niesie ze sobą znacznie bardziej poważne konsekwencje. – Sam fakt popełnienia przez przedsiębiorstwo błędu nie musi jednak automatycznie oznaczać utraty zwolnienia podatkowego – dodaje Marcin Mańkowski, menedżer w zespole innowacji, ulg i dotacji w KPMG w Polsce. Wskazuje on, że przepisy zawierają też zamknięty katalog uchybień skutkujących całkowitą utratą zwolnienia. Należą do nich:
- zaprzestanie prowadzenia działalności określonej w decyzji o wsparciu na określonym w niej terenie, oraz
- rażące uchybienie warunkom określonym w decyzji o wsparciu lub nieusunięcie uchybień w realizacji wspomnianych warunków stwierdzonych w toku kontroli.
– W praktyce wszystko zależeć będzie od ciężaru popełnionego błędu. Jeśli będzie to błąd kalkulacyjny w rocznej deklaracji podatkowej lub dyskontowaniu kosztów inwestycji, nie musi on od razu oznaczać utraty zwolnienia – stwierdza Marcin Mańkowski. Jeśli natomiast podczas kontroli okaże się, że przedsiębiorstwo nie dopełniło obowiązków związanych z utrzymaniem inwestycji, np. sprzedało w tzw. okresie trwałości kluczowe dla funkcjonowania zakładu maszyny, które wcześniej rozpoznało jako wydatek kwalifikowany, a następnie nie było w stanie zastosować się do zaleceń z kontroli, wtedy prawdopodobnie utraci zwolnienie, co będzie oznaczać konieczność zwrotu wykorzystanej pomocy.
Podział firmy, by spełnić kryteria
W nowej strefie premiowane są średnie, małe i mikro firmy, które mogą mieć znacznie mniejsze wymogi ilościowe i jakościowe niż duże podmioty. Jednak dzielenie działalności jest ślepą uliczką
Nowe przepisy przewidują znaczące ułatwienia dla małych i średnich przedsiębiorców, zarówno jeśli chodzi o kryteria ilościowe, jak i jakościowe. Aby uzyskać zwolnienie podatkowe z tytułu nowej inwestycji, w zależności od poziomu bezrobocia w powiecie, w którym realizowana będzie inwestycja, przedsiębiorstwo musi ponieść koszty od 10 do 100 mln zł. – Mikro, małe oraz średnie przedsiębiorstwa mogą jednak liczyć na obniżkę minimalnej kwoty inwestycji o odpowiednio 98 proc., 95 proc., 80 proc. – wskazuje Marcin Mańkowski.
– Co więcej mikro, mali i średni przedsiębiorcy mogą liczyć również na ulgowe traktowanie w ocenie jakościowej. Już za samą przynależność do sektora MSP przyznawany jest jeden punkt. To właśnie MSP zdają się być największymi beneficjentami wdrożonych niedawno zmian – mówi Jakub Sochacki, starszy konsultant w zespole innowacji i B+R, dotacji i ulg PwC. Uzyskanie zwolnienia, nawet w dużym mieście, będzie dla nich dużo łatwiejsze niż pod starymi przepisami.
– Tak istotna preferencja może więc budzić pokusę utworzenia zupełnie nowej spółki, która będzie ubiegała się o wsparcie, czy też podzielenia obecnej w celu obniżenia minimalnych wymogów. Należy jednak pamiętać, iż takie działanie może nie odnieść pożądanego skutku z powodu definicji przedsiębiorstwa w przepisach unijnych – mówi Marcin Mańkowski.
Wtóruje mu Jakub Sochacki, który podkreśla, że definicja MSP uregulowana na poziomie prawa wspólnotowego uwzględnia również potencjalne powiązania między podmiotami. Chodzi o rozporządzenie Komisji (UE) nr 651/2014 z 17 czerwca 2014 r. uznające niektóre rodzaje pomocy za zgodne z rynkiem wewnętrznym w zastosowaniu art. 107 i 108 Traktatu (Dz.Urz. UE z 2014 r. L 187, s. 1). Jak wyjaśnia Marcin Mańkowski, w myśl tych przepisów, ustalając wielkość przedsiębiorstwa, nie powinniśmy posługiwać się jedynie danymi spółki ubiegającej się o wsparcie, tj. dotyczącymi zatrudnienia, rocznej sumy bilansowej, oraz rocznego obrotu. Rozporządzenie to nakazuje patrzeć szerzej na przedsiębiorstwo – przez pryzmat jego osadzenia na rynku, to, jaki wpływ wywiera ono na inne podmioty oraz jaki wpływ mają na nie zewnętrzne jednostki. W tym celu przepisy wyróżniają trzy rodzaje przedsiębiorstw: samodzielne, partnerskie oraz powiązane. – Jedynie będąc przedsiębiorstwem samodzielnym, do sprawdzenia naszego statusu bierzemy pod uwagę tylko dane z naszej firmy. W pozostałych przypadkach trzeba doliczyć dane podmiotów, z którymi łączą nas relacje opisane w przytaczanym wyżej rozporządzeniu – mówi Mańkowski. Analizując tę kwestię, trzeba też pamiętać, że przepisy nie ograniczają badania wpływu jedynie do powiązań kapitałowych. Kwestia ta powinna być rozpatrywana szerzej, biorąc pod uwagę rzeczywistą siłę oddziaływania. – Dla przykładu, przy ustalaniu statusu powinny zostać sprawdzone również powiązania osobowe, a także umowy, jakie przedsiębiorstwo zawarło. W przypadku jeśli przytoczone przesłanki wykażą, iż dzięki nim istnieje dominujący wpływ na jakiś podmiot, jego dane powinny zostać doliczone w kalkulacji – podkreśla ekspert KPMG.
– W związku z tym podzielenie dużej firmy na kilka mniejszych w dalszym ciągu nie pozwoli na uzyskanie statusu MSP z uwagi na powiązania (kapitałowe, osobowe, biznesowe) pomiędzy poszczególnymi podmiotami – wtóruje Sochacki. ©℗
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.
Wpisz adres e-mail wybranej osoby, a my wyślemy jej bezpłatny dostęp do tego artykułu