Ograniczenie optymalizacji czy wylewanie dziecka z kąpielą
Próba opodatkowania spółki komandytowej podatkiem dochodowym od osób prawnych miała już miejsce w 2013 r. Na szczęście odstąpiono wówczas od tego nieszczęśliwego pomysłu
Na co dzień nie zajmujemy się naukowo prawem podatkowym. Czujemy się jednak uprawnieni, a nawet zobowiązani do zabrania głosu, jako że w latach dziewięćdziesiątych zapoczątkowaliśmy w polskiej doktrynie badania nad spółką komandytową i opublikowaliśmy pierwsze w polskiej literaturze naukowej opracowania monograficzne jej poświęcone. Podobne stanowisko opublikowaliśmy także w 2013 r., kiedy to miała miejsce pierwsza próba objęcia spółek komandytowych podatkiem dochodowym od osób prawnych.
Powstaje pytanie, dlaczego 7 lat temu rządzący zrozumieli, że nie warto dorzynać spółki komandytowej, a dziś uważają inaczej? Analizując statystyki, widzimy wyraźnie, że liczba spółek komandytowo-akcyjnych w stosunku do roku, w którym dokonano niekorzystnych zmian podatkowych, zmalała i było ich w 2019 r. już tylko ok. 3700. Z kolei liczba spółek komandytowych z ok. 6500 wzrosła do 40 500, a ich wzrost roczny to ok. 2000–5000. To najwidoczniej przeszkadza fiskusowi, widać dostrzega w zwiększeniu zainteresowania spółką komandytową zjawisko optymalizacji podatkowej (vide uzasadnienie projektu nowelizacji).
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.