Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Podatki

Uchylić złe nowelizacje ustawy o podatkach dochodowych

29 czerwca 2018
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

Już nawet rządzący politycy musieli przyznać to, co wszyscy wiedzą od dawna: spada efektywność fiskalna systemu podatkowego, zwłaszcza w części stanowiącej dochody budżetu państwa. Dzieje się tak już od co najmniej czterech lat, lecz rok obecny będzie porównywalnie zły jak 2009. Zgodnie z przewidywaniami ludzi odległych od oficjalnego optymizmu w stosunku do prognozy zabraknie ponad 20 mld zł, a w gorszym wariancie nawet 26 mld zł. Przyczyna tego zjawiska jest wciąż ta sama: szkodliwa, niekompetentna polityka podatkowa. Czyli tworzenie przepisów podatkowych powodujących utratę potencjalnie należnych dochodów budżetowych. Patologiczna praktyka kontrolna organów skarbowych, która koncentruje się na represyjności karnoskarbowej (stawiane są nawet zarzuty karne osobom, które złożyły wnioski o stwierdzenie nadpłaty). Groźny dla interesu publicznego sojusz między politykami i częścią doradztwa podatkowego: politycy rozdają sektor publiczny swoim firmom doradczym, których działalność korzysta później z parasola ochronnego.

Powyższe zjawiska są powszechnie znane. Tworzą wizerunek sprywatyzowanego państwa. Zanim jednak zastanowimy się, od czego trzeba zacząć, by zmienić tę sytuację, postaram się wymienić katalog przepisów, którymi urzędnicy nie powinni sobie zawracać głowy. Na pewno nie należy pisać od nowa Ordynacji podatkowej, bo szkoda na to czasu. To prawda, że ustawa ta była traktowana przez kolejne rządy jak śmietnik, do którego wrzuca się wszystko, co przyjdzie do głowy. Łącznie z idiotyzmem niedawno zakwestionowanym przez Trybunał Konstytucyjny, czyli zawieszeniem przedawnienia w związku z wszczęciem postępowania karnego. Ponoć Ordynacja ma układ planetarny, nazywany zamiennie satelitarnym, co jest niewiadomo dlaczego z istoty złe. Tworzenie lepszej Ordynacji podatkowej ma zapewnić pospolite ruszenie chętnych do pisania ustaw, co trochę przypomina praktykę sprzed sześciu laty, gdy znajomi ówczesnej władzy reformowali w interesie biznesu podatek od towarów i usług. Ponoć ci sami ludzie dziś zajmują się społecznym doradztwem, bynajmniej nie za darmo, przy deregulacji wolnych zawodów.

Szkoda czasu i pieniędzy na majstrowanie przy nowej Ordynacji, bo tą drogą zapewne powstanie coś jeszcze gorszego, niż mamy obecnie. Warto niewprowadzonym w szczegóły przypomnieć, że Ordynację napisano również po to, aby zlikwidować możliwość handlu wierzytelnościami w celu zapłaty podatku, który to handel kwitł do 1997 r. Ciekawe, czy w nowym projekcie wróci pomysł na liberalizację tych przepisów? Coś mi się wydaje, że tak.

Podobnie nie warto zajmować się jednym z największych absurdów dotyczących podatku dochodowego w postaci podzielenia go na dwie ustawy - o podatku dochodowym od działalności gospodarczej i odrębnym od działalności niegospodarczej. Pomysł ten zobrazuje następujący przykład: przedsiębiorca zatrudniony jednocześnie np. w szkole składałby dwa zeznania roczne, płaciłby w każdym miesiącu dwie odrębne zaliczki, bo byłby równocześnie podatnikiem dwóch podatków dochodowych. Obecny nie najmądrzejszy podział na podatek dochodowy od osób fizycznych i podatek dochodowy od innych podmiotów zostałby zastąpiony wręcz podręcznikowym absurdem.

Warto natomiast przede wszystkim zająć się techniczną naprawą trzech najważniejszych dla budżetu państwa podatków: VAT oraz obu podatków dochodowych. Najprostszym rozwiązaniem byłoby uchylenie prawie wszystkich nowelizacji tych ustaw, które wprowadzono w latach 2007 - 2012, co jednocześnie zwiększyłoby dochody budżetowe o kwotę w wysokości co najmniej 30 mld zł, bo tyle rokrocznie nie wpływa do budżetu państwa w wyniku działań lobbystów, ekspertów, a zwłaszcza dzięki nowelizacjom optymalizacyjnym zamieszczonym również w rządowych projektach ustawowych. I żeby nie było wątpliwości: można by nawet zrezygnować z wprowadzonej w 2011 r. podwyżki stawek VAT, bo pozytywne skutki tej ustawy były niwelowane przez występujące w niej luki. To posunięcie można by przeprowadzić jeszcze w tym roku. Potem należy opracować nową ustawę o podatku od towarów i usług oraz jednolity podatek dochodowy - po co dwa razy pisać to samo? Są już projekty i można zacząć nad nimi pracę.

Czy kolejny zły rok dochodów budżetowych wymusi wreszcie naprawę systemu?

Witold Modzelewski

profesor Uniwersytetu Warszawskiego Instytut Studiów Podatkowych

Dziękujemy za przeczytanie artykułu!
Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.