Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Koronawirusowy Singapur nad Tamizą

8 grudnia 2020
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

Z za covidowej mgły (tak, to już oficjalna nazwa dolegliwości, która doskwiera niektórym ozdrowieńcom), która wciąż nad nami wisi, trudno dostrzec, że na świecie dzieje się coś więcej niż tylko pandemia. A przecież lada moment Unię Europejską na dobre opuści Wielka Brytania. Brexit stanie się takim samym faktem jak szczepionka na koronawirusa.

Na pierwszy rzut oka angielskie wyjście nie ma wiele wspólnego z preparatem chroniącym przed COVID-19. Ale to tylko pozory. Szczepionki czy – szerzej – leki są bowiem nieodłącznie związane z regulacją: żeby podać je ludziom, jakiś urząd musi je zatwierdzić. Z regulacjami zaś związane jest, jak się je czasem ładnie nazywa, otoczenie prawne. Do jego kształtowania Londyn będzie mógł podejść wraz z początkiem przyszłego roku z większą swobodą.

Z otoczeniem prawnym związane jest chwytliwe hasło „Singapuru nad Tamizą”. Był to pomysł, który jeszcze parę lat temu podnosili zwolennicy opuszczenia UE w Wielkiej Brytanii. Chodziło o to, żeby u wrót Wspólnoty stworzyć po brexicie deregulacyjny raj, który przyciągnie biznes na tamtą stronę kanału La Manche. W efekcie Brytyjczycy mogliby konkurować z Unią właśnie otoczeniem prawnym, wynagradzając w ten sposób niejako biznesowi utracenie dostępu do jednolitego rynku.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.