Wiceminister Kaleta zamierza łamać motyla kołem
W ubiegły piątek Ministerstwo Sprawiedliwości rozesłało komunikat o zawieszeniu – na polecenie wiceszefa resortu Sebastiana Kalety – asesora komorniczego, który rzekomo nawoływał w mediach społecznościowych do „spalenia zabytkowego budynku PAST-y w Warszawie, gdzie siedziby mają m.in. Światowy Związek Żołnierzy Armii Krajowej oraz fundacja Ordo Iuris”.
Większość mediów w tej właśnie formie bezrefleksyjnie podała wiadomość dalej, mimo że w części materiałów opublikowano screeny inkryminowanego wpisu. Wystarczy rzut oka na nie, by stwierdzić, że to, co komorniczemu asesorowi zarzuca Sebastian Kaleta, jest prawdą, ale tylko w jednej trzeciej. Asesor fotografię budynku opatrzoną podpisem „Próba szturmu na siedzibę Ordo Iuris” skwitował bowiem słowami „Trzeba było spalić”.
Skomentowane zdjęcie tak skadrowano, że nie sposób się domyślić po pierwsze, że jest to zabytek, po drugie, że jest to budynek PAST-y. Trudno wymagać od asesora z Katowic takiej wiedzy varsavianistycznej. A już polityk, który kandydując w wyborach samorządowych w stolicy, nie potrafił dopilnować, by na billboardach poprawnie napisać nazwę dzielnicy – miejsca jego startu, jest ostatnią osobą, by tego wymagać. Owszem, gdy kliknie się na zdjęcie wpisu ze strajku kobiet, wówczas widać cały budynek z powstańczą kotwicą na dachu. Jednak po pierwsze nie wiadomo, czy asesor przed napisaniem swojego głupiego komentarza to zrobił, po drugie znów – czy osoba z Katowic musiała wiedzieć, że ma tu swoją siedzibę Światowy Związek Żołnierzy AK? Szczerze wątpię. Jeśli już można wpis odebrać jako nawoływanie do spalenia, to siedziby Ordo Iuris.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.