Przeciw wygodnym złudzeniom
W zadowolonych z siebie liberalnych kręgach społeczeństwa cały czas można jeszcze – choć na szczęście coraz rzadziej – usłyszeć głosy, że „na prawicy nie ma prawdziwych partnerów do intelektualnego dialogu”. To opinia krzywdząca, będąca refleksem po czasach, gdy na porządku dziennym stosowano szantaż: „Jeśli jesteś z prawicowymi oszołomami, nie jesteś godzien miana prawdziwego intelektualisty”. Takie dictum uczyniło wiele złego w polskim życiu publicznym. I dobrze się stało, że takie głosy nie blokują nam już rozmów na ważne tematy. Piszę o tym dlatego, że Dariusz Karłowicz i środowisko Teologii Politycznej przez lata padali ofiarą takich właśnie szantaży i krzywdzących sądów. Na szczęście przetrwali i dziś są ważnym punktem na mapie polskiego namysłu nad polityką i ideami.
Nowa książka Karłowicza też jest trochę o tamtych czasach. Jej tytuł „Teby – Smoleńsk – Warszawa” spaja te właśnie doświadczenia polskiego intelektualisty – próbującego opisywać ważne dla wspólnoty tematy po swojemu. Pomimo ryzyka oskarżeń i szufladkowania.
Dariusz Karłowicz, „Teby – Smoleńsk – Warszawa. O złudzeniu nietragiczności polityki”, Teologia Polityczna, Warszawa 2020
W tytule mamy więc najpierw jedno z najważniejszych miast starożytnej Grecji. To miejsce, w którym rozgrywa się „Antygona” – tragedia Sofoklesa uważana za nieprzemijający traktat o władzy. I właśnie do Teb zabiera nas Karłowicz. Z wielką erudycją pokazując, że konflikt między dążącym do przywrócenia ładu Kreonem a jego synem Hajmonem ma charakter uniwersalny. I można go przekładać również na polskie współczesne realia. Takich wycieczek do starożytności i tamtejszych uniwersalnych symboli jest w książce więcej.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.