Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Sami spychamy się na peryferie

27 sierpnia 2020
Ten tekst przeczytasz w 6 minut

W tekście „Na co komu doskonałość naukowa” (DGP nr 138/2020) prof. Tadeusz Klementewicz generalnie trafnie ukazuje problemy trapiące i polską naukę, i naszą gospodarkę. W kilku kwestiach wywołuje jednak mój ostry sprzeciw.

Zacznę od problemu, którym autor otwiera swoje rozważania: „(…) nauka powinna przygotować społeczeństwa do zmian instytucjonalnych i nowej strategii rozwoju bez wzrostu, a nie podążać za koniunkturą gospodarczą i służyć korporacjom w ich wyścigu o zyski”. Co do drugiej części tej opinii – zgoda. Tego typu badaczy Stanisław Lem określił jako „naukowców wychowanych pod stołem”. Żeby było jasne – to nie są naprawdę naukowcy.

Mam jednak wątpliwości co do pierwszej części zdania, szczególnie że całość łączy autor z reformą nauki i szkolnictwa wyższego ministra Jarosława Gowina. Otóż wątpię, aby zadaniem nauki było owo „przygotowanie społeczeństwa do…”. Nauka ma wpierw opisać stan rzeczy, a potem, o ile posiada do tego narzędzia, pokazać możliwe konsekwencje proponowanych rozwiązań. Czyli ma zbudować pewne modele i powiedzieć, jakie będą konsekwencje (o ile da się je przewidzieć) przyjęcia takiego, a nie innego rozwiązania. Przykład pierwszy z brzegu, którym zresztą posługuje się też autor. Oto decyzja wielu korporacji, aby dla zwiększenia zysków przenieść produkcję do krajów azjatyckich, w obliczu pandemii naraziła na zapaść całą gospodarkę światową. Czy jakiś model mógł to przewidzieć? Ależ oczywiście. Jak sądzę, był on jednak niewygodny, bo blokował możliwości osiągnięcia zysków.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.