Zagubiony mit
Legenda pierwszej Solidarności została zgubiona przez oba polityczne plemiona zrodzone w III RP, których bezkompro misowość to dziedzictwo godnościowej polityki uprawianej w Solidarności
Sierpień ’80, w pierwszym momencie kojarzy mi się, jak niemal wszystkim pamiętającym tamte czasy, z telewizyjnym obrazkiem: wąsaty mężczyzna, robotnik, podpisuje gigantycznym długopisem porozumienia, my oglądamy to całą rodziną i nic o nim nie wiemy. Będziemy go poznawać w następnych tygodniach – to Lech Wałęsa. Za to słowo „Solidarność” kojarzy mi się z mamą.
Alina Strzyżewska-Zaremba, szeregowy pracownik PAN, weszła w Solidarność całą swoją duszą. Pamiętam, jak w marcu 1981 r., podczas przygotowań do strajku generalnego po pobiciu Jana Rulewskiego, oznajmiła mi z dumą, że ma wyznaczone stanowisko, na którym będzie strajkować. Zapewne był to kąt w jakimś pokoiku w Pałacu Kultury. Miała 51 lat i nie odczuwała strachu ani przed niewygodami, ani przed tym, że wszystko się rozpadnie i do kraju wejdą Rosjanie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.