Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Przywilej normatywności

13 sierpnia 2020
Ten tekst przeczytasz w 5 minut

W brew pozorom nie jest łatwo zajrzeć ludziom do łóżka. A szczególnie wtedy, kiedy jest się statystycznym okiem reprezentatywnej populacji, a nie wścibskim sąsiadem. Dlatego bardzo trudno bada się w ekonomii nierówności ze względu na orientację seksualną.

Pierwszy problem naukowców: jak mamy zyskać pewność, że dane osoby nie są heteronormatywne. Drugi: skąd mamy wiedzieć, co by było, gdyby te osoby były heteronormatywne (żeby móc powiedzieć, że coś jest efektem samych preferencji seksualnych, a nie np. poziomu wykształcenia, uprawianego zawodu czy miejsca zamieszkania). I trzeci problem: czy pracodawcy mają wiedzę o preferencjach seksualnych swoich pracowników.

Najłatwiej rozwiązać problem trzeci: wystarczy po prostu poinformować. Tego typu badania polegają np. na wysyłaniu zgłoszeń na oferty pracy (w niektórych eksperymentach wysyła się ich nawet 2 tys.); komputer losowo umieszcza w połowie z nich informacje jednoznacznie sugerujące, iż kandydat na studiach wspierał organizacje LGBT. Potem już tylko liczy się pracodawców, którzy wyimaginowanych kandydatów zaprosili do następnego etapu rekrutacji. W tak przeprowadzonych badaniach skala ujawnionej niechęci do osób nieheteronormatywnych sięgała 12 proc. w Szwecji, 13 proc. w Austrii, 37 proc. w USA, 65 proc. w Grecji i 73 proc. na Cyprze.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.