Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Czyń każdy w swoim kółku

6 sierpnia 2020
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

Prawo jest po to, aby temperowało chęć profesjonalistów do posługiwania się w umowach – np. kredytowych – klauzulami abuzywnymi

W ostatnim numerze „Magazynu DGP” Robert Gwiazdowski, przedstawiając swój tekst dotyczący rozliczeń kredytów frankowych („Co się komu należy”), sugeruje, że idzie tu o polemikę z moimi tekstami dotyczącymi tych kwestii (DGP nr 145/2020 oraz większy materiał analityczny opracowany dla Forum Konsumenckiego przy RPO „Kwalifikacje prawne w sprawach o sanację kredytów frankowych – da mihi factum dabo tibi ius”). Autor, opatrzywszy moje dokonania pochlebną wzmianką („wyśmienita analiza problemów prawnych” – dziękuję, dziękuję), stwierdza zarazem z żalem, że mają one jedną (dziękuję, dziękuję) „wadę – tę samą, co większość komentarzy do różnych aktów prawnych. Kończy się tam, gdzie zaczyna się rzeczywisty problem…”, i że widzę wszystko oddzielnie, ponieważ „dobrze byłoby spojrzeć na prawo z punktu widzenia ekonomii, której prawnicy boją się jak diabeł święconej wody, bo to jakieś funkcje, równania… Nie po to szliśmy na prawo, żeby się matematyki uczyć, nieprawdaż? Gdy jednak chcemy faktów, to je poznajmy. Te ekonomiczne”. No i dalej mamy na dwóch bitych kolumnach prezentację doskonale znanego mi stanowiska środowisk ekonomiczno-bankowych, sprowadzającego się do poglądu, że ryzykiem walutowym związanym z nieprzewidzianą skalą aprecjacji franków kredytodawca i konsumenci muszą się co najmniej podzielić.

Według trybunału

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.