Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Drybling urzędników z wirusem w meczu, którego wyniku nie znamy

Ten tekst przeczytasz w 4 minuty

J eśli pandemię można porównać do meczu piłkarskiego, to dziś jesteśmy prawdopodobnie w drugiej połowie. W pierwszej udało nam się obronić przed ofensywą wirusa; nie popełniliśmy takich błędów jak Włosi czy Brytyjczycy. Teraz gramy o zwycięstwo, tylko coś jest nie tak: nie możemy wyjść poza środek boiska. Przeciwnik stosuje sprawny pressing, blokuje nas, nie daje nam dojść pod bramkę. Potrzebna jest zmiana strategii.

fot. Chris Kleponis/EPA/PAP

Politycy powinni dawać przykład i nosić maseczki. Nawet Donald Trump to zrozumiał

Pandemia, podobnie jak piłka nożna, jest grą liczb. A te nad Wisłą nie wyglądają ciekawie. Od końca marca liczba wykrywanych w Polsce zakażeń koronawirusem pozostaje na mniej więcej tym samym poziomie – od 300 do 500 przypadków dziennie. Pod koniec czerwca spadła do 200, żeby potem znów wzrosnąć. Sytuacja więc nie pogarsza się, ale też nie widać znaczącej poprawy. Czyli wirus nie zepchnął nas całkiem do defensywy, ale też nie wygrywamy. Na boisku jest pat.

Niejednoznacznie prezentują się również statystyki ligowe. Co prawda pod względem liczby śmiertelnych przypadków na milion mieszkańców jesteśmy na 71. miejscu w tabeli (ta 22 lipca wynosiła 43, przy czym średnia dla całego świata to niemal 80). Jednak już pod względem liczby nowych pacjentów, u których wykryto koronawirusa, plasujemy się na wiele gorszej pozycji – 21. na 215 uwzględnionych państw i terytoriów.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.