Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Witajcie w naszej bańce

Witajcie w naszej bańce
22 lipca 2021
Ten tekst przeczytasz w 15 minut

Przynależność do zamkniętych grup stała się nie problemem, lecz cnotą. Jeśli tam są zdrajcy, wrogowie narodu albo wariaci, to my na pewno jesteśmy po dobrej stronie

Pięć lat temu odkryliśmy, że nie żyjemy w społeczeństwie, lecz w bańce. Bańce społecznościowej. Gdy doszło do brexitu, wybory w USA wygrał Trump, a w Polsce PiS, pojęcie bańki stało się jednym ze słów wytrychów, jakim próbowano wyjaśnić niespodziewany tryumf przeciwników liberalizmu. Badacze, dziennikarze i politycy rzucili się, by omawiać, opisywać i piętnować to zjawisko.

W największym skrócie chodzi o to, że zamknięte obiegi informacji odcinają nas od szerszej wiedzy o świecie. Platformy społecznościowe i media online serwują użytkownikom to, co im się podoba. Im więcej klikają, tym więcej dostają podobnych treści. Algorytm uczy się tego, jak nas przytrzymać na dłużej, więc daje jeszcze więcej i więcej tego, co tak lubimy. Przestajemy w efekcie rozumieć, a nawet stykać się z tym, co może przeczyć naszym poglądom. Zwolennicy prawicy dostają tylko jednolity przekaz, że po drugiej stronie mają do czynienia z diabłem wcielonym. I na odwrót – ten sam komunikat o konserwatystach płynie do liberałów i lewicy. Nasze życie poza internetem zaczyna odzwierciedlać to online – chcemy ubierać się, jeść, oglądać i być tam, gdzie podobni nam ludzie. Nie ci barbarzyńcy po drugiej stronie. Gdy nie ma żadnej wspólnej debaty, polityka ostatecznie zmienia się w licytację na nienawiść do przeciwników i skuteczniejsze zohydzenie drugiej strony. Tak umierają demokracje.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.