Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Niepodległa Białoruś polską racją stanu

23 lutego 2020
Ten tekst przeczytasz w 9 minut

W izyta sekretarza stanu USA Mike’a Pompeo w Mińsku może świadczyć o tym, że Waszyngton poważnie obawia się anszlusu Białorusi przez Rosję. Trudno jednak powiedzieć, jak realnie Zachód mógłby pomóc jej zachować suwerenność. Dla Polski relacje z Białorusią pozostają jednym z większych niezrealizowanych wyzwań.

Pod koniec lat 90. ich klimat odbiegał nie tylko od litery, ale i ducha Traktatu o dobrym sąsiedztwie i przyjaznej współpracy z 1992 r. Dla Polski aspirującej do NATO i UE największym problemem było nasilenie autorytarnych tendencji Alaksandra Łukaszenki, łamanie praw człowieka i zasad demokratycznego państwa prawa. Jednak bliskie sąsiedztwo oraz zamieszkiwanie na terytorium sąsiada kilkusettysięcznej mniejszości polskiej spowodowały, że władze musiały być elastyczne wobec Łukaszenki. Kwestią otwartą pozostaje pytanie, czy robiły to skutecznie. Moim zdaniem nie.

Deklaracje Łukaszenki wobec Polski były i są niejednoznaczne. Ulegały też zmianom, zwłaszcza po przystąpieniu Polski do UE. Łukaszenka zarzucał nam niesamodzielną politykę przejawiającą się w bezkrytycznym wypełnianiu poleceń Brukseli i Waszyngtonu. Jak mantra wracało pytanie, czy w ogóle rozmawiać z Łukaszenką. Prezydent Aleksander Kwaśniewski w 1995 r. dążył, na ile to możliwe, do poprawy relacji z Białorusią. Miał jednak świadomość, że będzie to trudne z uwagi na swoją polityczną proweniencję, krytyczną ocenę Łukaszenki przez Zachód i ówczesną postsolidarnościową opozycję. Obawiał się, że jego ewentualna wizyta może zostać źle odebrana, a w konsekwencji nadwyręży jego wizerunek orędownika wejścia Polski do struktur euroatlantyckich.

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.