Autopromocja
Dziennik Gazeta Prawana logo
Opinie

Niewygodna wolność słowa

Ulice Hongkongu po starciach protestujących studentów z chińską policją
Ulice Hongkongu po starciach protestujących studentów z chińską policją
2 stycznia 2020
Ten tekst przeczytasz w 14 minut

Śpieszmy się dbać o wolność słowa, bo coraz jej mniej

To terroryści – przekonuje Chen, przegryzając szaszłyk i popijając go piwem. Jest po północy, siedzimy w przydrożnej knajpie nadmorskiego Qingdao (Chiny) – na zewnątrz, bo w sierpniu noce są tu bardzo ciepłe. Atmosfera sprzyja rozmowom, których Chińczycy na trzeźwo unikają. Rozmowom o polityce.

Chen, wykształcony i sympatyczny 30-latek, terrorystami nazywa mieszkańców Hongkongu protestujących przeciw zakusom Pekinu na względną autonomię ich miasta. – Te protesty podsycane są przez wrogie mocarstwa. Ale nasi przywódcy się tym zajmą – uzupełnia. A gdyby przywódcy, a właściwie przywódca, Xi Jinping, postanowił zająć się hongkończykami tak, jak Deng Xiaoping w 1989 r. studentami na placu Tiananmen? Cóż, to terroryści…

Źródło: Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.