Co pokazuje targowe lustro
Na stoiskach w dzień targowy słychać rozmowy o ofertach, produktach i usługach, small talk. Ale niezależnie od branży słychać też rozmowy o trudnych czasach. O kryzysie, który w niektórych branżach już jest, a w innych dopiero nadchodzi
Ostatnie trzy lata były trudne dla branży targowej. Z powodu kolejnych lockdownów nie odbyło się wiele imprez, a te, które zostały zorganizowane, był znacznie mniejsze niż w czasach przed pandemią. Wiele firm rezygnowało z udziału w targach, tnąc koszty. Inne z powodu ograniczeń związanych z podróżowaniem nie mogło na wydarzenie wysłać swoich przedstawicieli. Ci, którzy jednak na targi przyjechali - czy to jako wystawcy, czy jako zwiedzający - podkreślali, że było warto, bo targi to zawsze nowe kontakty biznesowe (a przecież pandemia zerwała łańcuchy dostaw), możliwość promocji swojej oferty i firmy czy rozpoznania rynku pod kątem nowości.
Na przykład w Poznaniu udało nam się bez pandemicznej przerwy zorganizować dwie duże i znane imprezy biznesowe - DREMĘ - Międzynarodowe Targi Maszyn, Narzędzi i Komponentów dla Przemysłu Drzewnego i Meblarskiego - i POLAGRĘ, targi branży spożywczej. Mimo iż wydarzenia te w 2020 r. stanowiły niewielką część przedpandemicznych siebie, zostały dobrze ocenione zarówno przez wystawców, jak i zwiedzających. W 2021 r. były już większe, w tym - znowu zanotowały wzrosty. Nasze założenia, że za dwa lata wrócą do swojej świetności sprzed pandemii może boleśnie zweryfikować kryzys. Takie obawy mają też inni organizatorzy targów w Polsce.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.