Budowniczowie mostów pilnie potrzebni
Dominujący obecnie pogląd, że uniwersytet ma uczyć konkretnego zawodu, jest obarczony tym samym błędem myślenia, co mechanizm generujący bańki – tendencją do upraszczania rzeczywistości po to, by kontrolować złożoność. Być może istnieją stosowane, praktyczne kierunki studiów, gdzie taki cel ma sens, jednak wiele kierunków powinno raczej uczyć odwagi myślenia
Rozmawialiśmy niedawno z amerykańskimi związkowcami, którzy opowiadali o tym, jak tworzą przestrzeń do rozmowy w miejscach pracy. Pracownicy miewają poglądy prawicowe i lewicowe, jedni głosują na demokratów, a inni na republikanów. Bywa, że zachowują się, jakby mówili różnymi językami. Nie ufają sobie nawzajem, nie słuchają się wzajemnie. Związki zawodowe bronią ich wszystkich i uważają za swój obowiązek pomagać im się dogadać – choćby (przynajmniej) w sprawie „strajkować czy nie”.
Takie postaci jak nasi znajomi związkowcy – budowniczowie mostów między ludźmi – są dziś bardzo potrzebne, jednak zdarzają się, niestety, niezwykle rzadko. Częściej żyjemy w bańkach komunikacyjnych. Ludzie, wyposażeni w nowoczesne technologie komunikacyjne, określają swoje tożsamości i izolują się od innych grup. W mediach społecznościowych wyraźnie odróżniające się od siebie bańki są podstawą kampanii marketingowych – kierowane są do nich reklamy różnych dóbr i usług. Podejmowane są też mniej lub bardziej oficjalne próby oddziaływania na ich postawy i decyzje polityczne.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.