W tym świecie nigdzie nie jest daleko
Wygląda na to, że musimy nauczyć się żyć w warunkach wojennych lub quasi-wojennych. Nawet jeśli jakimś cudem uda się niebawem zakończyć działania zbrojne w Ukrainie, i to na dobrych (dla nas) warunkach
Łatwo nie będzie. Wyraźnie sygnalizuje to thriller ostatnich dni – blokowanie w Kongresie amerykańskiej pomocy dla Kijowa, kontrowersje wewnątrz Unii Europejskiej co do przyszłych relacji z Rosją i Ukrainą, a także narastanie konfliktów w innych częściach świata, od Bliskiego Wschodu poprzez Morze Południowochińskie i jego okolice, po Amerykę Łacińską oraz Afrykę Subsaharyjską.
W każdym z tych obszarów wciąż albo brak rozstrzygnięć, albo te, które są, działają co najwyżej na chwilę i bynajmniej nie przesądzają strategicznego kierunku. Co do USA, w kampanii wyborczej izolacjonistyczna presja na polityków się nasili, co będzie wiązać im ręce w kwestii odważnych (i kosztownych) operacji zewnętrznych. W Unii w przewidywalnej perspektywie nie wygasną ani aktywność lobby prorosyjskiego, ani spory o kształt i zakres przyszłej integracji Starego Kontynentu (z poważnym ryzykiem dezintegracji jako możliwym – choć niezamierzonym – efektem). Jednocześnie uwaga Zachodu będzie nadal odciągana od bliskiej nam wschodniej flanki NATO, bo w innych regionach świata nie zanosi się na uspokojenie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.