Zjadanie emocji i potrzeb
Kapitalizmowi już nie chodzi o podporządkowanie sobie klasy pracującej, lecz o to, byśmy byli w systemie przez cały czas
Do Macieja Szlindera z Razem napisałem – w doskonałym noworocznym nastroju – taki list: „Obywatelu! Marksizm ma to do siebie, że się kojarzy. Kojarzy z ZSRR, PRL, drętwą mową i archiwum IPN. Kojarzy się też z marksistami, którzy, przynajmniej w Polsce, bardziej są ludem wyobrażonym niż istniejącym. Bo zadziwiać może pomysł, by świat opisać, ba! zmienić, za pomocą opracowań i fantazji XIX-wiecznego filozofa, który tak wiele przewidział, że tym bardziej uderza, jak często się mylił. Czy z tej mąki da się jeszcze upiec chleb? Czy też marksizm to mąka kartoflana, z której korzystać mogą tylko koneserzy dziwnych smaków, stawiający na oryginalność pieczywa, a nie na jego dobroć? Z nadzieją na rozmowę o Marksie...”. Nadzieja się spełniła. Porozmawialiśmy.
z Maciejem Szlinderem rozmawia Jan Wróbel
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.