Niemcy budują markę także na historii
Zbliża się 1 września i człowieka nachodzą różne refleksje. Przynajmniej nad Wisłą, bo nad Sprewą nie jest to data szczególnie obchodzona. No ale wiadomo: my tu jesteśmy „zanurzeni w kulturze sufferingu”. Proszę wybaczyć, że wracam do nieszczęsnego raportu o budowaniu marki Polski. Robię to nie z powodu koszmarków językowych, tylko jednej z zawartych w nim tez dotyczących Niemiec.
Niemcy nie tylko są nadal narodem straumatyzowanym – i to w wielu aspektach; to temat na inny tekst – ale przede wszystkim swoją powojenną markę zbudowały także na historii. A może precyzyjniej: na sposobie, w jaki opowiedziały światu własną przemianę po 1945 r. Śmiem twierdzić, że ta opowieść stała się jednym ze źródeł wiarygodności RFN. Obrazowo to ujmując, Niemcy kapitał moralny zdobyty na sposobie, w jaki opowiadają o Auschwitz – w tym o swojej winie i nawróceniu – wykorzystały także do sprzedaży BMW.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.