Niemcy tracą formę. Od Volkswagena po Bauhaus
Niemiecki model pęka jednocześnie w gospodarce, sporcie i kulturze. Volkswagen szykuje historyczne cięcia, kadra odpada z Paragwajem, a AfD bierze na cel Bauhaus. Od fabryk po Dessau widać dziś ten sam problem: Niemcy zbyt długo wierzyły, że dawna przewaga obroni się sama.
Za kilka dni zarząd Volkswagena ma przedstawić plan naprawczy koncernu, który jest nie tylko największym europejskim producentem samochodów, ale też wieloznacznym symbolem. Przez dekady był synonimem niemieckiego modelu gospodarczego: wysokiego uprzemysłowienia, mistrzostwa w eksporcie, stabilnych miejsc pracy, współdecydowania pracowników oraz politycznej opieki landu. Nikt już nie udaje, że trzeszczenie tego modelu to jedynie zwykły cykl koniunkturalny. Trzy lata temu szef marki ostrzegał kadrę kierowniczą, że „pali się dach”. Dziś ta metafora brzmi mniej jak alarm, a bardziej jak relacja z miejsca katastrofy.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.