Po wypadku posła Litewki apele o dane sprawcy. Publikowanie ich może grozić odpowiedzialnością [OPINIA]
Publiczne apele o „ujawnienie sprawcy” po śmierci posła Łukasza Litewki – w tym nagroda 25 tys. zł oferowana przez Dodę oraz żądania posła PiS Dariusza Mateckiego – mogą wywoływać skutki wykraczające poza debatę w mediach społecznościowych. Sugestie, że doszło do „zabójstwa”, a nie wypadku, zwiększają ryzyko samowolnego wskazywania winnych, utrudniania działań policji i prokuratury oraz eskalacji do linczu.
W środę ma się odbyć pogrzeb zmarłego tragicznie w wypadku drogowym posła Łukasza Litewki. To smutne wydarzenie przez ostatnich kilka dni nie przestaje być przedmiotem publicznej debaty. I choć większość jej uczestników wypowiada się ze stosowną do okoliczności powagą, to zdarzają się również niechlubne wyjątki.
Mam tutaj na myśli apele pewnej znanej celebrytki Dody (która notabene ma już na swoim koncie wyrok sądu karnego) oraz posła PiS Dariusza Mateckiego. Ta pierwsza wyznaczyła nagrodę w wysokości 25 tys. zł dla każdego, kto przekaże jej informacje o sprawcy wypadku, sugerując, że „zabił” on posła. Ten drugi zaś zażądał na swoich profilach społecznościowych ujawnienia danych „osoby, która zabiła posła Litewkę”.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Bądź na bieżąco ze zmianami w prawie i podatkach.
Czytaj raporty, analizy i wyjaśnienia ekspertów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.