Spektakularny coming out dyrektora Bratkiewicza
Co robi były dyrektor polityczny Ministerstwa Spraw Zagranicznych i dawna prawa ręka Radosława Sikorskiego w podcaście człowieka oskarżonego o szpiegostwo na rzecz Rosji – zastanawia się Michał Potocki.
Dla Radosława Sikorskiego Jarosław Bratkiewicz był „nieocenionym weryfikatorem poglądów i pomysłów na Rosję”. Tak obecny wicepremier pisał w 2018 r. w swojej, skądinąd ciekawej, książce „Polska może być lepsza” o człowieku, który za jego poprzednich rządów w resorcie dyplomacji był szefem departamentu wschodniego, a potem dyrektorem politycznym MSZ. Od strony operacyjnej odpowiadał za reset z Rosją, za zaproponowany przez Polskę i Szwecję program Partnerstwa Wschodniego dla unijnych sąsiadów, za – tu znów cytat z książki – „uzgadnianie polityki zewnętrznej całej UE w gronie sześciu jej najważniejszych państw”.
Czarny bohater Cenckiewicza
Jego rola w przygotowywaniu resetu sprawiła, że stał się czarnym bohaterem serialu i książki „Zgoda” Sławomira Cenckiewicza, obecnie szefa prezydenckiego Biura Bezpieczeństwa Narodowego. Cenckiewicz, korzystając z dostępu do archiwum MSZ za czasów PiS, wymalował obraz przeciwników politycznych, którzy weszli w bezpodstawnie bliskie relacje z Rosją i jej służbami specjalnymi. W cytowanych w „Zgodzie” „Tezach o polityce RP wobec Rosji i Ukrainy” z marca 2008 r. Bratkiewicz pisał, że „możliwości ekspansji Rosji w rozumieniu politycznym i gospodarczym – a już tym bardziej militarnym – są dosyć ograniczone”. Cenckiewicz dowodził, że taki pogląd pozwolił dyrektorowi „przeciwstawić niejako przewidywalność i wiarygodność Federacji Rosyjskiej w oczach Polski i Zachodu «postsowietyzmowi», «prowincjonalnemu politykierstwu», «oligarchicznym koteriom» i «rozpasaniu korupcji» państwa ukraińskiego”.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.