Dziennik Gazeta Prawana logo

Podatek katastralny w Polsce? Najpierw dane, potem stawki

blok deweloper ewidencja gruntów kataster użytkowanie wieczyste wywłaszczanie eksmisja
We Francji wyliczenie podstawy opodatkowania tworzy się nie w oparciu o wartość nieruchomości, a o zdyskontowany potencjalny przychód z wynajmu tej nieruchomości. Oceniamy go na podstawie stawek czynszu najmu danego typu nieruchomości w konkretnej okolicy
7 lutego, 13:30
Ten tekst przeczytasz w 12 minut

Czy Polska jest gotowa na podatek katastralny? Kogo objęłaby ta danina, ile mogłaby wynosić i czy bez rejestru katastralnego da się ją uczciwie policzyć? W debacie pełnej emocji i politycznych deklaracji brakuje jednego – twardych danych. O tym, co dziś wiemy, a czego wciąż nie, mówi dr hab. Adam Czerniak, prof. SGH, ekonomista i zastępca prezesa Krajowego Zasobu Nieruchomości.

Potrzebujemy podatku katastralnego?

Tak. Po pierwsze, to byłby krok w stronę większej sprawiedliwości systemu. Dzisiejszy podatek od nieruchomości – który oparty jest na metrażu, a nie wartości – jest niesprawiedliwy. Przy rosnącej nierówności ceny metra kwadratowego mamy do czynienia z sytuacją, w której ludzie mający małe mieszkania inwestycyjne o charakterze premium w dużych miastach płacą groszowe podatki, a ci, którzy posiadają duże nieruchomości w złym stanie technicznym, położone w niekorzystnych lokalizacjach, płacą wyższe daniny. To absurd, że dom jednorodzinny na wsi z budynkami gospodarczymi jest wyżej opodatkowany niż apartament w centrum Warszawy.

Jaka byłaby funkcja tej daniny? Rozumiem, że miałaby zniechęcać do inwestowania w mieszkania jako lokatę kapitału.

Tak. Wprowadzenie podatku katastralnego w sposób progresywny oznaczałoby, że im większa wartość nieruchomości, tym podatek jest wyższy. Zniechęcilibyśmy do nadmiarowego odkładania pieniędzy w mieszkaniach. Mamy w Polsce sytuację, w której inwestycje w nieruchomości są opodatkowane preferencyjnie wobec innych alokacji kapitału. Uważam, że należy to ograniczyć, szczególnie dla większych graczy mających po pięć, siedem czy dziesięć mieszkań.

f8ae61d4-1cec-440d-94ad-eeb771e97fa3-38238470.jpg
ekonomista, doktor habilitowany nauk społecznych, pracownik naukowy Szkoły Głównej Handlowej w Warszawie. Od 2024 roku zastępca prezesa Krajowego Zasobu Nieruchomości

Prezydent Karol Nawrocki w kampanii wyborczej mówił, że będzie walczył o wpisanie zakazu podatku katastralnego do Konstytucji. Z kolei lewica robi z tej daniny swoją sztandarową propozycję. Skąd tyle emocji akurat wokół tego podatku?

Też mnie to dziwi. Oczywiście podatki zawsze budzą negatywne emocje, bo obciążają budżety naszych gospodarstw domowych. Często również – co nie jest tylko przypadłością Polaków – nie mamy poczucia, że pobierane pieniądze są dobrze wydawane. Powszechniej niż np. w Szwecji podatki postrzegamy jako swoisty haracz, zwłaszcza gdy mówimy o podatkach bezpośrednich. Odczuwamy je mocniej niż choćby VAT.

Sądzę jednak, że obawy związane z podatkiem katastralnym biorą się z mitów, jakie wokół niego narosły.

Na przykład?

Pierwszy brzmi: to byłby nowy podatek, który będzie znacząco obciążał właścicieli drogich mieszkań czy dużej liczby mieszkań.

Źródło: edgp.gazetaprawna.pl/Dziennik Gazeta Prawna

Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.

Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.