Łukasz Wilkowicz: Patrzmy na Francuzów i Brytyjczyków. I się nie cieszmy [KOMENTARZ}
Warto śledzić to, jak z problemami budżetowymi próbują radzić sobie takie gospodarki, jak francuska czy brytyjska. Nie dla satysfakcji, że „oni mają gorzej”. Tylko dlatego, że wkrótce możemy znaleźć się w całkiem podobnym położeniu. O ile już w nim nie jesteśmy – stan finansów publicznych w Europie komentuje zastępca redaktora naczelnego DGP Łukasz Wilkowicz.
I Francuzi, i Brytyjczycy (i jeszcze kilka innych europejskich krajów, choć żaden nie jest tak duży, dlatego nie przyciągają aż takiej uwagi) zmagają się z nierównowagą budżetową. Zarówno bieżącą, czyli wysokim deficytem finansów publicznych, jak i skumulowaną, wyrażoną relacją długu publicznego. We Francji przekracza ona 100 proc. PKB. W Wielkiej Brytanii nie jest odległa od tego poziomu.
Czy to, co obserwujemy na Zachodzie, nie przypomina dyskusji o naszych finansach publicznych?
Losy obu krajów jasno pokazują, że takich problemów budżetu nie da się przeczekać. Że nie uda się załatwić ich samym wzrostem gospodarczym, który sprawi, że mianownik ułamków deficyt do PKB i dług do PKB pójdzie w górę, poprawiając obie relacje. Że cięcie wydatków państwa jest na tyle trudne, że politycy na ogół wybierają inną drogę – podwyższanie podatków. I wreszcie: że i to nie przebiega bez oporów.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.