W cieniu wiklinowego kosza
Nowy rok w architekturze przebiegnie pod znakiem kulminacji dotychczasowych tendencji i weryfikacji nadziei, jakie rozbudziły pieniądze z UE oraz Euro 2012
Przed nami otwarcia trzech eurostadionów: w Warszawie, Gdańsku i we Wrocławiu. Samorządy, a w stolicy również władze centralne, wiążą z nimi duże ambicje. Jednak projekt stadionu, podobnie jak lotniska, to wynik skomplikowanego równania z niewiadomymi: bezpieczeństwo, ewakuacja, widoczność, parkowanie, wymogi transmisji telewizyjnych, przepisy FIFA i UEFA, konstrukcja. Innowacja oraz maestria kryją się w niezauważalnych dla laików rozwiązaniach praktycznych problemów. Nie oczekujmy więc od architektury, że będzie równie emocjonująca co mecze. Skomplikowane mechanizmy zostaną opakowane w efektowne fasady metafory. Wrocławski stadion będzie lampionem, gdański bursztynem, a warszawski - wiklinowym koszem. A choć ten ostatni nazywa się Narodowy i mienić się będzie biało-czerwoną blachą, stadiony to produkt międzynarodowych standardów, globalnej wiedzy i technologii. Kolejnym dowodem końca architektury "narodowej" jest wynik konkursu na projekt przenośnego pawilonu, który w drugiej połowie 2011 będzie promował polską prezydencję w UE. Wygrał go islandzki artysta pracujący w Berlinie - Olafur Eliasson.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.