Czy państwo kolejny raz „zdało egzamin”? Wnioski po sabotażu na torach
Nie oczekuję, by pięć minut po wykryciu zdarzenia ogłaszano idealny komunikat, zsynchronizowany ze wszystkimi strukturami państwowymi. Jednak kolejny raz doświadczyliśmy tego, co zbyt dobrze już znamy: struktury państwowe na polu komunikacji zupełnie się rozjechały. To zdradza strukturalną podatność państwa na tego typu zagrożenia i stanowi lukę w naszym bezpieczeństwie.
W niedzielę 16 listopada na linii Warszawa-Lublin wysadzono tor kolejowy z użyciem wojskowego materiału wybuchowego C4. Równolegle uszkodzono sieć trakcyjną, tworząc przeszkodę na torach. Po nadwyrężonym torze przejechało kilkanaście pociągów, w tym skład IC jadący 150 km/h. W najgorszym wypadku mogło dojść do poważnego wykolejenia pociągu osobowego albo nawet katastrofy komunikacyjnej z wieloma ofiarami w ludziach. Sabotaż był przeprowadzony precyzyjnie i fachowo. Całość zdarzenia na dodatek nagrywała zainstalowana kamera. Premier Donald Tusk poinformował, że za atak odpowiada dwóch obywateli Ukrainy współpracujących z rosyjskimi służbami. Wjechali do Polski z terytorium Białorusi, przeprowadzili operację, a następnie wrócili na Białoruś.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.