Prywatyzacja to nie wszystko
Rząd znalazł się w sytuacji, w której musi prywatyzować. Wszyscy wiedzą, że to się dziś niespecjalnie opłaca i trzeba będzie się napracować, żeby przyciągnąć inwestorów – ale po raz kolejny stoimy przed wyborem mniejszego zła. Większym złem byłoby wymknięcie się spod kontroli długu publicznego. To, że spółka X zostanie sprzedana za grosze, będzie miało mniej negatywne konsekwencje niż fakt, że zaniepokojeni przyrostem długu inwestorzy odwrócą się od polskich aktywów, w tym od złotego. Wystarczy przypomnieć sobie, jak wszyscy z przerażeniem patrzyliśmy w lutym, gdy kurs złotego zbliża się do 5 zł za euro, by zrozumieć, o czym mowa. Źle by było jednak, gdyby rząd poszedł na łatwiznę i ograniczał się tylko do łatania dziur sprzedażą akcji Skarbu Państwa. Ostatnio wicepremier Waldemar Pawlak apelował o poważną dyskusję wewnątrz rządu na temat dywidend. Chyba warto byłoby ją rozszerzyć o dotowanie KRUS i opodatkowanie rolników podatkiem dochodowym. Grzechem byłoby nie wykorzystać tego kryzysu do przeprowadzenia poważnych reform całego systemu finansów, a nie tylko jego wybranych elementów.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Skorzystaj z promocyjnej subskrypcji
już od 9,90 zł za pierwszy miesiąc.
Zyskaj dostęp do treści.
Możesz anulować w dowolnym momencie.
Materiał chroniony prawem autorskim - wszelkie prawa zastrzeżone.
Dalsze rozpowszechnianie artykułu za zgodą wydawcy INFOR PL S.A. Kup licencję.